Rodzina
|
Drzewo genealogiczne - zdjęcia rękopisu |
||
![]() |
![]() |
![]() |
Matka - Małgorzata Iwona Nowicka, technik fizjoterapii, ukończyła tu Liceum Ogólnokształcące, a następnie studium policealne fizjoterapii, obecnie pracuje w łaskim szpitalu na oddział rehabilitacji.
Ojciec - Andrzej Grzegorz Nowicki, magister sztuki, pedagogiki specjalnej, ukończył Liceum Plastyczne, następnie ASP w Łodzi. Kilka lat temu - pedagogikę specjalną. Obecnie pracuje w pabianickiej szkole specjalnej jak nauczyciel introligatorstwa oraz tworzy sztukę w swojej autorskiej galerii w Łodzi.
|
Saturnin
Kowalski [1928 - 2001] - ojciec Małgorzaty Nowickiej -pochodzi z okolic
Lublina. Lekarz medycyny, w 1958
r. ukończył fakultet wojskowo-medyczny na łódzkiej Akademii Medycznej. Kilka
lat służył wojsku, gdzie
osiągnął stopień majora. Przez kilkanaście lat był ordynatorem oddziału chorób
wewnętrznych w łaskim szpitalu miejskim. |
|
Janina Kowalska z domu Kamińska ur. 10.07.1934 r. - mama mojej mamy - pielęgniarka dyplomowana,
w 1952 r. ukończyła szkołę średnią pielęgniarstwa w Łodzi gdzie później
przez wiele lat pracowała na dziale ortopedii urazowej w Szpitalu im. Radlińskiego, oddziale ginekologicznym w Szpitalu im. Heleny Wolf,
następnie na oddziale chirurgii dziecięcej w łaskim szpitalu miejskim skąd w
1889 roku odeszła na emeryturę. We wszystkich miejscach pracowała na
stanowisku pielęgniarki oddziałowej. Wieloletni i oddany pracownik służby zdrowia. Obecnie
bardzo kochająca babcia. Z ukochanym mężem poznała się na wyścigach żużlowych w Łodzi, Saturnin studiował wtedy na łódzkiej WAM. |
| Eugeniusz Nowicki - ojciec Andrzeja Nowickiego - docent, pracownik naukowy; ukończył wydział prawno-ekonomiczny na Uniwersytecie Łódzkim, przez całe życie zajmował się krawiectwem, konstrukcją odzieży; napisał na ten temat 3 książki. |
|
Helena Nowicka z domu Tyszkowska [1928 - 2002] - mama mojego ojca. Kobieta, którą chciałbym poślubić! Miała niesamowity talent organizacyjny, smak i do tego potrafiła kochać wszystkich. |
| Gabriela z domu Pomorska [zm. 2006] i Marian [zm. 2004] Tyszkowscy - ciocia i wujek, którzy często zastępowali mi dziadków. |
![]() |
| My name is Zuza Pochodzę z dobrej rodziny. Mój Pan był znanym łódzkim lekarzem, przygarniał przybłędy, ale nie miał wpływu na moją matkę ladacznicę, która nie wiedzieć czemu i kiedy oddała się mojemu Tacie. Nie znam go, już nie zobaczę. Nigdy się mną nie zainteresował, strasznie to boli. Któregoś lutowego dnia przyjechała po mnie moja Nowa Pani, Małgosia jej mówią, ja też wołam Małgosia. Nie bardzo była zdecydowana. Wiem, że chciała mieć psa rasowego, a nie kundlicę. Słyszałam jak mówiła do starego Pana, że to nie taka miała być, ale... wsadziła mnie do auta i wywiozła gdzieś w okolicę, nie zdążyłam się nawet pożegnać z Mamą!!! W starym domu wołano na mnie Klara, tutaj tego nigdy nie usłyszałam, inaczej coś wszystko brzmiało. Zuza... Zuza... tak to chyba ja....Całą drogę rzygałam, strasznie rzygałam!!! Miałam wtedy 3 miesiące, ale nigdy tej podróży nie zapomnę, zarzygałam wszystkie siedzenia z tyłu. Nowa Pani o dziwo nic nie mówiła, tylko jeszcze uspakajała moje skołatania... Wreszcie podróż się skończyła. Pani, wniosła mnie do mieszkania i od razu wyszła gdzieś jakby przestraszona. Zajął się mną jej syn. Zdziwiony był bardzo mną, dotąd nie wiem czemu, ale zaraz położył się na dywanie i bawił, to było prawie tak jakbym bawiła się ze mną moja Mama! Kocham ich oboje, chociaż chyba Moją Panią więcej, bo więcej ze mną chodzi, więcej mi daje jeść, więcej ze mną jest!!! Lubię, uwielbiam się na nią patrzeć jak czyta, pisze, sprząta. To ona pozwala mi gonić po polach, szukać zwierzyny (której i tak nigdy nie złapię) drażnić inne, mniejsze suczki, zalecać się niewinnie do psów. Nie lubię tylko jak jest zajęta przez innych ludzi, drażni mnie, jestem wtedy o nią zazdrosna, nie wiem jak zwrócić na siebie uwagę. Często piszczę, skomlę, udaję, że coś mi jest. Jestem przebiegła bo nic mi nie jest, tylko sobie wołam, że Małgosia jest moja!!! Czasami jak wychodziła z domu, na złość gryzłam jej łapcie, buty. Zjadłam tak sobie kilka par, potem udaję, że nie wiem o co chodzi. Małgosia pokrzykiwała, na nic się to zdało, na nic... Do teraz potrafię pokazać w ten sposób swój żal, samotne zostawianie w domu. Mieszkam z nimi już 4 lat i tak już zostanie. Zuza, lipiec 2005 roku |
![]()
|
Strona główna
O mnie: Dziennik, CV,
Życiorys,
Artykuły,
Wywiad, Rodzina,
Pamiętnik,
Drzeworytnia,
Fundacja,
Skomentuj!,
Komentarze,
Archiwum komentarzy,
International.
Galeria: Zdjęcia, Video,
Moja muzyka (IE).
Internet: informacje na temat Otwartego
Katalogu, Wikiprojekty, Moje
Linki, ODP Profile,
Wikipedia Profile,
eBankowość.