Nie ma ludzi złych, są tylko ludzie z problemami, które najczęściej, jeśli nie zawsze źródło swoje mają w dzieciństwie...

Wywiad z Nowickim



Często się smucisz? I z jakiego powodu jeśli w ogóle?
Bywa. Bywa, czasem częściej czasem rzadziej, jak u każdego. Nie uciekam, nie wiem czy chcę i przede wszystkim nie umiem uciekać od smutku. To czasami jest potrzebne, chociażby po to, by potem móc intensywniej odczuwać radość i umiejętniej czerpać z życia. Niebezpieczne jest dla mnie popadanie w stany melancholii jakby umyślnie, chciałbym się smucić. Smucę się z powodu samotności, która często mnie przerasta i nic dziwnego, bo nie ma człowieka, który pokonałby sam samotność. To można zrobić tylko we dwoje.

Z przyjacielem też?
Chyba nie. Przyjaźń to niesamowita wartość, tak jak miłość, ale tylko miłość jest w stanie stłamsić samotność.

Masz przyjaciół.
Mam.

Aha. Może rozwiniesz trochę temat?
Aha. A może ty zadasz bardziej ambitne pytanie? (śmiech) Żartuje. Mam przyjaciół. Wierze w to, chociaż czasami wątpię i myślę, sobie, że ta przyjaźń się kiedyś skończy. Z drugiej strony, wiele już było sytuacji podczas, których nasze emocjonalne powiązania sprawdziły się, patrz; nie przerwały tylko umocniły, kiedy mimo trudności czuliśmy się rodziną.
Przyjaźń jest niemal tak ważna jak miłość, niemal...

Co bardziej cenisz, miłość czy przyjaźń?
Miłość, która jednocześnie jest przyjaźnią, jak to kiedyś podsłuchałem Agnieszkę Osiecką.

Jesteś dobrym człowiekiem?
Staram się być! Dobry człowiek to człowiek kochający, a ja kocham i staram się nie bać kochać, jak najbardziej kochać, również samego siebie. Dobro ma swój początek w miłości, tak więc zło jest końcem braku miłości. Zło bierze się z braku miłości, a brak miłości ze strachu przed krzywdą albo z egoizmu, tylko że to koło, a wręcz spirala, która nie doprowadza do niczego dobrego. Nie ma ludzi złych...

Jak to nie ma złych ludzi?!
Nie ma! Nie ma! Jestem tego pewien jak mało czego. Arystoteles miał racje, rodzimy się tabula rasa, i to czy będziemy się napełniać miłością i złością, zależeć będzie od tego czy nasze czyny będą przepełnione właśnie miłością, czy też czyny te będą złe. Co więcej, jestem przekonany, że każdy człowiek ma zawsze szansę opróżnić swoje naczynie z braku miłości, a właśnie nią je napełnić. Nie ma ludzi złych, są tylko ludzie z problemami, które najczęściej, jeśli nie zawsze źródło swoje mają w dzieciństwie...

Zaraz, zaraz. Ponoć tabula rasa nie istnieje, zaś umysł człowieka także natychmiast po urodzeniu zawiera pewne struktury pierwotne (np. struktury lingwistyczne), będące trwałą spuścizną ewolucji gatunku ludzkiego?
Mówiąc o tabula rasa miałem oczywiście na myśli coś metafizycznego, nie naukowego, może mówiłem o podświadomości. Oczywiste, jest to, że człowiek może urodzić się z wybitnymi zdolnościami lingwistycznymi, ale nie uwierzę, bo uwarunkowane jakoby z góry było to, czy ktoś będzie dobrym czy złym człowiekiem. Bóg by na to nie pozwolił.

Wierzysz w Boga.
A nie wyglądam na takiego? Przecież jestem szczęśliwy. Wiara conajmniej pomaga w osiągnięciu szczęścia jeśli w ogóle nie jest niezbędna do osiągnięcia. I nie mówię tu koniecznie o jakiejś konkretnej religii, tylko o wierze. Pięknie jest wierzyć w kamień, jeśli to ma Ci przynieść szczęście. Co innego wydaje mi się modlitwą. Nie zaakceptowałbym chyba modlitwy do rzeczy. Wynika to za pewne z lekcji religii, które chciał nie chciał utkwiły w mojej głowie, drażni mnie modlitwa do krzyża jako modlitwa tylko do rzeczy w kościele katolickim, a w wydaje mi się, że wielu ludzi nie jest świadomych tego, że ktoś wymyślił nam pewne rzeczy, aby stały się symbolem, który ma jedynie ułatwić nam rozmowę z Bogiem. Tak jak oszołamiająca część społeczeństwa nie jest świadoma symboliki Biblii, sam nie jestem lepszy i czasami trudno jest mi czytać ową księgę.

Modlisz się? Jaki jest cel takiej rozmowy z Bogiem?
Owszem modlę się, staram się tego nie zaniedbywać. Bo to ważne dla Niego i dla mnie. Czasem idę po najkrótszej linii oporu, ale przynajmniej staram się pamiętać. Modlitwa jest dla mnie rozmową z moim przyjacielem nie istniejącym fizycznie. Celem modlitwy jest oddziaływanie na podświadomość, sianie dobrych ziaren w ogrodzie podświadomości, a później zbieranie dobrych owoców.
Często boli mnie to, że nie mam odwagi robić tego przy kimś, zwłaszcza jeśli jest to ktoś bardzo mi bliskim. Widocznie to wymaga czasu.

Masz poglądy, masz swoje zdanie, ale tobie się "wydaje" i "wydaje". Wszystko tak sobie w tej małej głowie wymyślasz?
Tak! Wymyślam, stanowię, a później modyfikuję w zależności od bodźców jakie mnie po drodze spotykają. Kiedyś pewien nauczyciel historii powiedział mi, jednocześnie nawiązując do moich wypowiedzi: "W Polsce właśnie dlatego tak jest bo wszystkim się WYDAJE, tylko się WYDAJE...". Być może, być może, ale przynajmniej MNIE SIĘ WYDAJE, bo niektórym nawet się NIE WYDAJE... (uśmiech)

Zaraz chyba usnę. Ale utwierdziłem się w tym, że nie jesteś taki straszny... (śmiech)
Nie jestem straszny. Jestem młody, czasem mądrzejszy, czasem głupszy, ale najważniejsze, że szczęśliwy!


Wywiad przeprowadzony i spisany w letnie wieczory roku pańskiego 2006.
Przeprowadzony i spisany przez Grzegorza Filipa Nowickiego...

 

 

Poprzednia strona | Skomentuj | Zdjęcia


Strona główna
O mnie:
Dziennik, CV, Życiorys, Artykuły, Wywiad, Rodzina, Pamiętnik, Drzeworytnia, Fundacja, Skomentuj!, Komentarze, Archiwum komentarzy.