|
Rozumiem, że Jan Paweł II był twoim autorytetem, moim też.. ale jest
ktoś jeszcze? Wysilisz się trochę na oryginalność?
Oczywiście, nadal nim jest (przyp. - JP2)! Jeśli kiedykolwiek stawiłbym sobie
pomnik trwalszy niż ze spiżu, płodząc potomka, ten też byłby wychowywany
w pokoleniu JPII. Mam mieszane uczucia co do "przyspieszania" świętości tego
człowieka, ale z drugiej strony zdumiewa interaktywność Watykanu.
Są też inni: Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Gieremek, Marek Edelman, Jan Nowak
Jeziorański, Władysław Bartoszewski, Jacek Kuroń, Józef Życiński,
Wiktor Osiatyński... myślę, że kilku jeszcze bym znalazł. Zajmie mi
jeszcze bardzo dużo czasu nim zgłębię ich poglądy...
Ponoć jedna z asystentek katedry historii filozofii i etyki lekarskiej
chciała Ci uszyć moherowy beret?
Oj chciała i szkoda, że tego nie zrobiła, bo włożyłbym go sobie na głowę i dumnie
nosił. Moje często kategoryczne wypowiedzi wprawiają ludzi w zakłopotanie a
czasem również w irytacje. To chyba taki mój wiek, że lubuję się w radykalnych
wypowiedziach. Z czasem mój język z pewnością się skrystalizuje i będzie bardziej
poprawny politycznie. Jednak na razie często wydaje mi się, że tematy tabu są
niepotrzebne,
a ja jestem niebywale bezpruderyjny i akurat tej cechy nie chciałbym się pozbywać
nigdy, bo fałszywej skromności nie znoszę. Granice mojej tolerancji rozciągają
się między głupotą i krzywdą drugiego człowieka. I tak; jeśli kobieta i mężczyzna
prokreują i dochodzi do zapłodnienia, a następnie pragną dokonać aborcji, trudno
jest mi w takim przypadku być tolerancyjnym dla ich głupoty, i ja nie jestem. Czemu
zatem nie jest zwolennikiem eutanazji? Bo nie jestem zwolennikiem konsumpcjonizmu,
a tzw. śmierć z troski jest objawem choroby jaka ogarnia świat, już ogarnęła.
(przyp. - ta choroba to konsumpcjonizm)
Nigdy nie zabraknie mojej wyrozumiałości dla normalnego życia osób homoseksualnych,
natomiast nigdy nie chcę musieć akceptować zdziczałych parad, które obywają
się na ulicach wielu zachodnich miast. Tak samo jak przeciwny byłbym paradom
zdziczałych heteroseksualistów, demonstrujących swoje wdzięki i zdolności na
ulicy.
Chyba zawsze starał się będę zachować sam oraz upominać się u innych
o szacunek(!) dla innych narodowości czy osób innego wyznania obecnych wśród nas.
W różnorodności widzę piękno i siłę, a nie zagrożenie.
Może to składowa mojego narcyzmu, ale mniema, że jestem niebywale tolerancyjnym,
elastycznym i otwartym człowiekiem.
No narcystycznie to z pewnością brzmi... (śmiech)
Ale gdybyś miał poznać kogoś z Młodzieży Wszechpolskiej albo ojca Rydzyka?
Z pewnością nie byłoby to łatwe spotkanie, nie sądzę żeby miało jakikolwiek
skutek. Czasami mam tendencję to przyjmowania, że jeżeli ktoś należy do MW z
automatu jego umysł jest taki jak polityka danej organizacji. Czy ktoś nie zgadzający
się na to co czyni albo co zamierza czynić PiS trwałby nadal w takim ugrupowaniu?
Zatem, jeśli ktoś należy, do której z wyżej wymienionych organizacji musi być
zakompleksiony, czuć się maleńki <pogubiłem się>.
Z pewnością starałbym się przynajmniej prowadzić asertywną i merytoryczną dyskusję,
a tolerancyjny dla ludzi lub organizacji siejących niechęć lub nienawiść nigdy
nie można być!
Skąd się bierze uwielbienie dla Rydzyka, Leppera i Kaczyńskich?
Z głupoty? Z braku świadomości? Nie chcę nikogo obrażać, ale jak można wspierać
pośrednio lub bezpośrednio ludzi, którzy reprezentują swoją osobą niewiele i
używając eufemizmu, mijają się z prawdą. Można być aż tak naiwnym? Czy można
być aż tak zdesperowanym? Czy byt kształtuje nasz rozum? Czy pozwolimy Marksowi
mieć rację? Nie, nie, nie, nie! Ludzie pokroju Rydzyka żerują na samotności,
poczuciu beznadziei mas. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie budowali tego uwielbienia
na nienawiści i antypatiach do innych. Oczywiście nie chcę tu powiedzieć, że
słuchacze Rydzka są głupi, ich poczucie wartości siebie prawdopodobnie nie pozwala
sprzeciwić się Marksowi.
Znaczenie rodziny wg niektórych jest zaniżane. Co Ty na to?
A i owszem! Szczególnie osoby homoseksualne domagając się swoich praw, które
należą im się jak psu buda, niszczą polską rodzinę. Oczywiście to ironia.
Fakt, że znaczenie rodziny niestety spada, ale to wynik pędu, przede
wszystkim po pieniądze, a nie zagrożenie ze strony masonów, Żydów i pedałów,
czyli tak zwanego "układu". Ważna jest również promocja rodziny, promocją
natomiast nie są działania Ligi Polskich Rodzin.
Przechodząc do przyjemniejszego tematu; miłość. Wierzysz w miłość? Już
nie wspomnę o miłości od pierwszego wejrzenia...
Pewnie, że wierzę. Gdybym nie wierzył umarłbym śmiercią bardzo przykrą. Na tej
wierze opiera się moje i nie tylko moje istnienie. Ostatni zastanawiałem się
czy gotów byłbym poświęcić jakąkolwiek karierę dla związku. Troszkę się zastanawiałem,
ale po chwili dotarło, i dobrze, że dotarło, bo do niektórych w ogóle to nie
dociera, że bez kiwnięcia poświęciłbym w zdrowym stopniu swoją karierę dla budowania
życia z drugim człowiekiem. Powód jest bardzo prosty i cyniczny. Co przyjdzie
komuś z tytułu doktora jeśli nie będzie miał z kim radości i satysfakcji dzielić,
z kim spędzi piękny wiek - starość?
Jeśli mowa o uczuciach, znowu jestem Ikarem, ale zrozumiałem przez ostatnie
lata, że nie koniecznie muszę spędzić życie w miłości tak pięknej jak uczucie
Romea i Julii, a z osobą, którą kocham, ale boję się powiedzieć, że to moja
druga i jedyna połówka owocu. Może wydaje się to wynika to ze strachu przed samotnością...
Zdrada. Czym dla Ciebie jest zdrada?
Sprawdzałem w słowniku i nie było definicji. Zdrada w powszechnie przyjmowanym znaczeniu to
spółkowanie fizyczne lub emocjonalne, uwielbiam to słowo (ironia), z osobą trzecią
lub osobami trzecimi bez akceptacji partnera. Zastanawiające jest czy jeśli
dochodzi do zdrady możliwy jest dalszy związek. Życie pokazuje,
że tak. Tylko jaka jest "jakość" takiego związku, jeśli w ogóle możemy mówić o
"jakości" związku. Czy zdrada nie jest czymś co ukazuje jakiekolwiek braki,
nieporozumienia, brak uczucia z drugiej strony aż wreszcie wybór
niewłaściwego partnera? Nic nie dzieje się bez przyczyny, a zdrada nigdy nie
jest winą jednej strony, jeżeli słowo wina jest tu właściwe.
I jeszcze jedno; prawda nas wyzwoli, koniec i kropka. Głęboko wierzę, że
jeśli dochodzi do zdrady albo jej domniemania, trzeba o tym rozmawiać.
|


|