| Wchodzę do pokoju, duszno i bałagan, porozrzucane książki,
papiery, długopisy... na szczęści schowana została bielizna i ubrania,
Grzegorz siedzi przy komputerze i klika. Nie na czacie, pisze coś na swoją
stronę internetową, uśmiech od ucha do ucha... Pytam. Po co
otworzyłeś własną stronę?
Kiedyś marzyłem, żeby opublikować swoje pamiętniki, teraz oczywiście już
tego tak bardzo nie chcę, bo zwyczajnie wiem, że nie przedstawiają wartości
większej niż jakieś mało znaczące historie z mojego życia. Z drugiej strony
te historie składają się silnie na okres mojego dzieciństwa i dojrzewania.
W każdym bądź razie kiedy odkryłem potęgę Internetu, stwierdziłem, że to będzie
najtańsza forma publikacji, a ponieważ mam tendencje (uśmiech) do sprawiania
sobie przyjemności tym, że ktoś mnie słucha lub czyta, tak już zostało i piszę
nadal, na szczęście chyba trochę inaczej. Pisanie brutalnie uświadamia jak
bardzo człowiek się zmienia, oby ewoluował.
Dlaczego pisząc używasz tyle agresji pisanej?
Ładnie to ująłeś agresja pisana. Jestem
często zero-jedynkowy w swoich ocenach, a skrajności w piśmie i mowie mojej
wynikają chyba jeszcze z młodego wieku i niechęci do kompromisów. Taki
tupiący w podłogę Geś, którego trudno przekonać, ale można, zawsze i
wszędzie! Warto też zwracać uwagę, że niektóre rzeczy napisałem mając 18,
19 lat... Jestem pewien, że z czasem będę się krystalizował a polityczna poprawność
nie będzie mi obca.
I myślisz, że uda Ci się zmienić coś na świecie przez to, że napiszesz,
że jesteś przeciwny wojnie w Iraku? To chyba naiwne?
Nie naiwne, a raczej źle rozumiane. Nie zmienię świata, a na pewno nie
w taki sposób, ale mogę się przynajmniej ustosunkować, mogę przynajmniej napisać:
"JA jestem przeciw, JA jestem za". Uważam, że trzeba na niektóre sprawy, z
którymi gorączkuje się dzisiejsze społeczeństwo mieć pogląd inaczej staniemy
się masą, którą, jak by to powiedzieli Kaczyńscy, Układ będzie przelewać z
jednego pojemnika do drugiego, balastem na łódce.
A wierzysz w Układ, o którym mówi Prezydent i "paraPremier"?
Po części. Nie wierzę, żeby 4 czerwca 1989 roku wszystko zmieniło się
o 180 stopni i żebyśmy obudzili się nagle w zdrowym Państwie. Popełniono wiele
błędów, z resztą trudno, żeby ich nie popełniono, tylko ten nie popełnia błędów,
kto nic nie robi. Nie przeprowadzono i nie przeprowadzi się w Polsce odpowiedzialnej
lustracji i weryfikacji służby specjalnych. Naturalnym efektem tego
było albo jeszcze jest, działanie tego co Kaczyńscy nazywają układem, jednocześnie
tworzą kolejne układy i układziki, myśląc że ludzie którzy w nich uczestniczą
będą uczciwi, bo wszyscy w IV RP mają być prawi i sprawiedliwi... nieporozumienie.
(tu zaczyna się podniecać)
Emocje. Jakie są twoje? Widzę, że polityka Cię podnieca...
Podnieca, ale tylko podnieca. Medycyna również mnie podnieca, ale przede
wszystkim nadaje
sens mojemu życiu. Lubię być podniecony, nie znoszę monotonii i nudy i tak
naprawdę, gdy przychodzą wakacje i trochę wolnego nie wiem co ze sobą zrobić.
Jestem ekstrawertykiem, zdecydowanym. Często ludzi to drażni i kole, oczywiście
zdaję sobie też sprawę, że czasami przesadzam. Na dobrą sprawę nie chcę i
nie wyobrażam siebie spokojnego albo całkowicie zdystansowanego do świata.
Czym jeszcze drażnisz ludzi?
Zasadniczością, upartością, wymądrzaniem się, podnoszeniem głosu, dysonansem
między Nowickiego zachowaniem codziennym, a tym co mówi.
A czym ich w sobie rozkochujesz?
Hm.. właśnie swoją emocjonalnością, otwartością i elastycznością. Może zwłaszcza
tym zdobywam uczucie innych. I z reguły nie rozkochuje, bo słowo to kojarzy
mi się z zabiegiem kokieteryjnym, ustaloną grą z drugim człowiekiem, a gier
nie lubię, boję się takich rzeczy. W każdym bądź razie stan zakochania
jest całkiem przyjemny dla obojga.
Ponoć przez pierwszy rok studiów mieszkałeś w jakiejś ruderze?
Nie... (śmiech) To zdecydowanie nie była rudera, to jest cudowne miejsce
stworzone przez mojego ojca, jak on sam o tym miejscu mówi "świątynia
Nowickiego", broni bym nie zrobił z tego miejsca domu otwartego, ale nie
ma ku
temu żadnych podstaw, bo ja to miejsce też szanuję. Fakt, że izba ta nie
nadaje się do mieszkania, ale jej klimat i lokalizacja na mojej ulubionej
ulicy w ukochanej, fabrycznej Łodzi wynagradzała mi wszelkie niedogodności.
Wytrzymałem tam też dlatego, bo jestem minimalistą. Czasem popadam nawet w
stany niebezpiecznego minimalizmu, bo czasem jednak chociażby wypada kupić
sobie nowy mebel...
Idealistą jesteś, ale czy aż takim żeby wierzyć w miłość?
Jestem idealistą, ale wiem gdzie siedzę, wiem co mam robić,
wiem jakie są realia. Problem w tym, że mnie się wydaje, że ja te realia, przynajmniej
te na odległość 2 metrów od siebie mogę zmienić, czasem mi się udaje, często
nie.
Miłość, oczywiście, że w nią wierze, każdy w nią wierzy tylko niektórzy
kłamią, że nie wierzą, bo wydaje im się wtedy, że są bardziej twardzi.
Czego się boisz? Śmierci?
Nie, chyba nie boję się śmierci. Boję się jedynie
cierpienia moich bliskich, jednak najbardziej lękam się, jak chyba każdy człowiek,
tego, że przy mojej śmierci nie będzie bliskich. Bardzo boję się samotności.
Nie ma nic gorszego niż samotność. Człowiek nie został stworzony do życia
w samotności, w braku miłości. Boję się wracać po dyżurze do pustego
mieszkania, gdzie po skończeniu porządków usiądę i się rozpłaczę, bo nie
miałem z kim tych porządków zrobić. Bo nikt w tym mieszkaniu nie będzie
mnie oczekiwał...
Owszem; wyjściem z samotności może być wiara,
która wynagrodzi brak miłości ziemskiej, fizycznej.
Wiara. Jesteś katolikiem, jak większość Polaków. Ale jesteś Katolikiem?
Chciałbym oczywiście być tym z wielkiej litery, jednak nie jest mi to dane, a może
zwyczajnie "idę na łatwiznę, bo mi się nie chce". Jestem katolikiem.
Mam ambicje
by "przynajmniej" albo "aż" dążyć do tego, żeby być przez duże K.
W Polsce problemem jest to, że katolicyzm postrzegany jest przez zbyt wielu
ludzi i zbyt często przez pryzmat Tv Trwam i Radia Maryja oraz innych, którzy
należą (tylko!) do kościoła katolickiego w Polsce. Wypowiedzi Jankowskiego
na temat Żydów czy sposób uprawiania polityki (a może uprawiania jej w ogóle?!)
przez Rydzyka nie jest katolicyzmem! Bo katolicyzm to nie nienawiść, a miłość!
Ci ludzie to polscy odpowiednicy radykalnych islamistów, których czyny nie
mają nic wspólnego z religią, z którą czują się związani. Istnienie takich
jednostek (!) w jakimkolwiek kościele, jakiejkolwiek społeczności jest zjawiskiem
tak naturalnym jak istnienie dobra i zła. A dobro bez zła istnieć by nie mogło.
Pocieszajmy się tym!
|





|