Pamiętnik z wakacji w Ustce, sierpień 2006r.

Pamiętnik z wakacji - sierpień 2006 rok

Tutaj możecie zobaczyć kolejne dni naszych wspólnych wakacji. Pisali go wszyscy uczestnicy wakacji w nadmorskiej Ustce; Biela & Bojo (Benio), Grącka (Paula, Lina), Kathe (Kasia, Słobodzian), Mania & Lola (Ola), Zeus & Ola Z. i skromny ja czyli novic. Treść dziennika została poddana łagodnej cenzurze i drobnym poprawkom, ot tak, żeby ładnie wyglądało. Spisywali: Lola & novic.
 

Dzień I, Dzień II, Dzień III, Dzień IV, Dzień V, Dzień VI, Dzień VII, Dzień VIII, Epilog
Kraków/Praga


01.08.2006 23:00
Jedziemy. Ochłonęliśmy już trochę po nerwowym oczekiwaniu na pociąg. Obeszło się bez emanowania świerzbem, ale gruźliczy kaszel słychać z sąsiedniego przedziału gdy pociąg stoi na stacji. Z ciekawostek:
wprowadzili innowację w uruchamianiu wody w kranie. Teraz jest wersja dla inteligentnych.
Przysypiamy.
Z sytuacji zabawnych:
Novic z Zeusem dali popis swoich umiejętności aktorskich przekonując nas, że wsiedliśmy do złego pociągu, już prawie chciałyśmy wysiadać na najbliższej stacji.
Jeszcze tylko 7 godzin podróży.
Benio
23:30
Lola, w tle Kacha i GrąckaZ góry przepraszam czytającego te nierówne literki i brak prostoty moich wyrazów, ale bujający pociąg daje się we znaki. Nażarliśmy się jak prosięta. Kanapki, pomidory, ogórki, batoniki - mieszanka wybuchowa. Stres przy wsiadaniu do pociągu, walka o miejsca, znalazły swe ujście w jedzeniu.
Mała rada dla walczących grup o miejsca w PKP:

To jedne z bardziej skutecznych metod. Przynajmniej u nas się sprawdziły.
Aktualnie trwa debata o życiu, cynizmie kontra romantyzmie w związku... Stacja Ciechanów. Mania się cieszy - jej miasto rodzinne. Zaczęły się opowiastki lokalne - ratunku! ;-) Novic ciasteczkiem mnie częstuje, chyba chory jest czy coś, heh...
P.S.: Nowicki dziś w czasie dyskusji powiedział do Mani: "Tak masz rację, masz rację".
Pozdrowienia z siedzenia numer 91.
Lola

Do góry


02.08.2006 11:33
Jak co roku przyjechaliśmy nad morze. Dziś jestem podwójnie sam. Niby jest wszystko; przyjaciele, piasek, woda, ale nie ma najważniejszego i tak jak by nie było nic. Staramy się z Bielą trzymać; pocieszam ją denerwując, a raz udało mi się nawet wywołać w niej agresję. Jak tak dalej pójdzie to przestanę na nią mówić "marcheweczka". Morze oczywiście piękne i wzruszające, pisałem patykiem po piasku i chodziłem boso po brzegu, sam. Trzeba odszyfrować skrót SAM. Nie chodzi bynajmniej o strażaka, który miał tak na imię.
Ja jestem Adonisem, Zeus Zeusem, a Ola Zakrzewską. Są bardzo sympatyczni.
Dzisiejszy żart Mani - "Tak czy siak Nowicki mężczyzną to Ty jesteś". Piję przepyszną cebulową instant, którą przyrządziłem tylko w 5 minut. Wypale papieroska (wszyscy palą choć tylko Bojo miała to robić) i wyruszam dalej nad morze, a niewiasty będą spały i spały...
P.S.: Zeus koniecznie chce iść ze mną na stripiz, więc może w klubie go-go mnie zatrudnią i będę specjalistą od tańca brzucha i ud. Z pewnością będą płacić więcej niż w szpitalu...
novic

18:50
BenioPiję pierwsze z przewidywanych 400 piw. Odbija mi się kebabem gigantem. Mam piasek w uszach. Novic ma zmutowane receptory cieplne. Jest cudownie!
Lola: "Śmierdzi czymś w naszym luksusowym domku kempingowym."
To nie jest dobry wieczór na radosną twórczość. Pijemy. Nasz Adonis przywdział wieczorową kreację. Przed domkiem mamy wesołe miasteczko. [...]
Benio

19:20
Mania przy piórze z chrypą. Siedzę. Tych ludzi prawdopodobnie nie znam, nic o ich żywotach nie wiem, a jednak... jednak jacyś tacy znajomi się wydają, a momentami nawet bliżsi niż moi, szczególnie, że niewielu ich wokół mam ostatnio; odkąd Ronia za wielką wodą. Możliwość obserwacji jest nieocenionym skarbem. Lola puszcza mi też oko i próbuje wyciągnąć o czym piszę. A Ci ludzi zagubieni trochę. Nieszczęśliwi na swój sposób. Poszukujący. Mimo, iż Grzegorz zdenerwuje się na słowa "tułający się" po świecie, kiedy razem się spotykają ich szczerość, prawdziwość i bezpośredniość sprawia, że zapominam o barierach, zakazach i przyzwoitościach tego świata. Mam coś na kształt  prawdziwych wczasów z bałaganem wszędzie poza moim starannie strzeżonym sektorem prywatnym, gdzie wszystko poukładane jest w kosteczkę. Radio rzępoli coś z gatunku dance europejski, a ja zbieram  po 80 gr za papier toaletowy i płyn do mycia naczyń, co jest kwotą tak poważną jak długi polityków w wielkim świecie. Lola awanturuje się o sweter w paski. Sonda: Wakacje są dla mnie...

Mania

19:55
Zaraz wyruszamy na plaże oblewać nasz pierwszy zachód słońca nad Bałtykiem w tym roku.
novic

Do góry


03.08.2006 21:35
BielaDla novica: "Marchewki do cholery nie wymiotują!"
Wymiotuję dalej niż widzę. A przynajmniej usiłuję.
Dziękuję wszystkim za wsparcie.
Dzięki Słobodzian, że poświęciłaś grilla dla mnie.
Dzięki Benio, Grobelna.
Dzięki Mania za historie z życia wzięte.
Dzięki Lola, novic.
Dzięki Zakrzewska i Zeus za udostępnienie WC!!!
Dzięki Pani Sprzedawczyni w sklepie za to, że na sprzedała Balsam Pomorski!
Dzięki...
Biela

Do góry


04.08.2006 wieczór

Twoja przeglądarka nie obsługuje skryptu Java
 

Dziś to ja pełnię rolę dziecka Położyli mnie już do łóżka, więc mogę opisać wrażenia z całego dnia. Całkiem ciekawie jest leżeć na podłodze w barze i zastanawiać się czy te wszystkie przyglądające się tobie głowy widzą ogrom pryszczy na twojej twarzy. To chyba dziwna reakcja zaraz po mikro – omdleniu.

Dziś przyszło mi do głowy, że wychowanie w rodzinie powinno ze zdwojoną siłą docierać do mieszkańców Pomorza. A wszystko za sprawą dwóch aniołeczków, które spotkaliśmy na plaży. Kurde! Ja myślałam, ze dzieci na obozie były niegrzeczne, ale to co zaprezentowały te dziewczynki mnie przeraziło. Teraz pomyślałam sobie, że to może ukryta kamera dotarła nad morze. W każdym bądź razie novic stwierdził, że nie mamy podejścia do dzieci (w przeciwieństwie do Niego, pomimo, iż nazwały go głupkiem i debilem), a jak wiadomo novic ma zawsze rację.

O mały włos zapomniałabym o wydarzeniach sprzed poranka. Dyrekcja ośrodka uważa nas chyba za kompletnych debili (lub sama ma IQ poniżej 40) i chciała nas pozbawić dachu nad głową na kolejne 2 dni. Na szczęście urok osobisty Benio i opanowanie novica (naprawdę jestem pod wrażeniem) zaowocowały darmowym pobytem nad morzem, ale cii.. to tajemnica. Fajnie jest płacić 20 zł za 4 dni w domku za 170. Szkoda tylko, że mamy 2 łóżka na siedem osób. Ale kto pierwszy ten lepszy, a ja już w łóżeczku leżę.

Jutro rano wstaję z Paulą pobiegać (jasne!) – trzymajcie kciuki. Kathe

jakiś czas potem

Każdy coś pisze w tym pipowym pamiętniku, więc stwierdziłam, że napisze cokolwiek, nawet bez konkretnej treści, ale nie chce czytając kiedyś ten pamiętnik mieć wrażenia, że mnie tu nie było. Nic tak nie zbliża jak wspólne przebywanie ze sobą, nawet jeśli jest to wspólne milczenie lub nic nie robienie – ech.
Grącka

Do góry


05.08.2006 12:07
Pada, pada, pada. Zaraz odbędziemy tułaczkę, a później dalsza martyrologia wakacyjna... (ironia) Tekst (żart) poranka by novic: "Mam wrażenie, że przyjechałem z 6 lesbijkami, a nie z 2 jak miało być."

12:53
W ta noc przynajmniej się wyśpię, bo dziś "spałem" w piachu i ogólnym brudzie.
Grącka: "Novic umiesz to (okno) zamknąć?"
Ja: "Jesteś kobietą; z pewnością dasz sobie radę..."
novic

20:45
Właśnie wróciliśmy z wesołego miasteczka i prawie wszystkim  chce się wymiotować. Ja i novic zamierzamy pić wódkę dziś sami, reszta nas opuściła. Cały dzień lało, a my proszę bardzo w dobrych humorach. Ola
Lola jest prekursorką nowego stylu - zjedz łososia i oddaj.
Zeus

Ciąg dalszy po miasteczku...
"uścislenie w sprawie słabych zwieraczy Mani" - pisze Mania. Oczywiście nie problem w słabych zwieraczach, a w minie prezentowanej przez Olę Z. i psychotyczny śmiech Zeusa, który jak sądzę był reakcją na ową minę. A co do zwieraczy to rzeczywiście sa słabe, ale tym razem to nie była przyczyna, w każdym razie po owym posikaniu juz nie wiedziałam czy moje spodnie mokre mam od wszeograniającego siedzenia wody czy od ... kończę już, bo Bojo każe pod prysznic, zatem oddalam się z mokrą pupą.
Mania

21:30
tu Lola - owa wymiotująca. No i stało się, mój pierwszy raz. Ja - przodowniczka bywalców wesołych miasteczek, po ostatniej karuzeli zwymiotowałam. Co prawda nie stało się to na oczach innych bawiących, ale  to i tak hańba jak dla mnie. A najlepsze, że obcowanie z jakąkolwiek z zabawek wesoło-miasteczkowych absolutnie nie grozi żadnymi żołądkowymi wpadkami. A tu proszę, masz babo placek. Jaki to los przewrotny jest. Pocieszam się tym, że dawno się nie wesołomiasteczkowałam, a jak wiadomo ze wszystkiego można wyjść z wprawy. No i do tego ten ogromny łosoś na obiad. To musiało mieć taki skutek. Tak czy siak przecież zawsze musi być ten pierwszy raz.
Lola

Do góry


06.08.2006 12:55
Dzień naszej ostatniej przeprowadzki. W nowym i ostatnim już domu. I brak mi słów... Próbuję moje mysli ułożyć w jakąś sensowną całość i ciężko mi to idzie... Zacznę od naszych przeuroczych właścicieli. Tak na pierwszy rzut oka wydają sie parą alkoholików. Oczywiście jest możliwe, że trafiliśmy na jeden z nielicznych dni w roku, w których właściciel od rana jest pijany i "rzuca mięsem" na swoją żonę. Moja intuicja podpowiada mi, że jednak...
Lola
(mi też sie tak wydaje - Biela) zdarza mu się to systematycznie. Szykujemy się do wyjścia, gdyż przepych naszego pokoju naszego pokoju nas przytłacza i czujemy się troszkę nieswojo. Bardzo żałuję, że na kartce papieru nie da się utrwalić zapachu, ponieważ żadne słowa tego nie potrafią oddać. Bobrze, że przynajmniej makijaż da się wykonać w każdych warunkach. Zapłaciliśmy P. Robejtowi 180 PLN za dwie doby, przy czym przyszedł po2 minutach i zapytał czy zapłaciłyśmy za jedną. Nie byłam jeszcze w łazience, ale na razie sobie daruję. Poczekam aż zapadnie zmierzch, może wtedy przez to łagodniej. Nie możemy niczego znaleźć, ponieważ otacza nas nieunikniony bałaganik. Atmosfera zrobiła się napięta... bardzo, więc kończę już pisać. Nawet sobie nie zrobię gorącego kubka (a jestem od nich uzależniona), bo mnie otoczenie zniechęca. Novic z Benio poszli na spacer na wschód (cokolwiek to znaczy)... poszli na wschód od Edenu w każdym razie! To by było na tyle. Aha... fajny kot tu jest. Później poszukam więcej plusów naszego położenia.
Biela
Potwierdzam o kocie i podobno nie ma pcheł, bo cytuję: "Mój kot jest" - powiedziała właścicielka naszego lokum.
Teraz kilka słów od Linki: Niezapomnianą chwilą było dla mnie czułe i serdeczne przywitanie przez gospodarza hacjendy na ulicy Mikołaja Reja. Ciepłe powietrze o zapachu etanolu wydychane przez Robejta, było tak przyjemne jak jodowane powietrze znad morza.
Małe wtrącenie: Biela właśnie zakomunikowała, że zrobił się jej pryszcz ma twarzy – na szczęście miejsce mało widoczne ( na załamaniu nosa i policzka ).
Lola

tego samego dnia, czyli 06.08.2006. 16:00
Właśnie siedzimy na plaży, słoneczko świeci, a przed nami wspaniałe widoki, mniej interesujące morze i bardziej interesujące ciałko; ciacho czekoladowe, idealny biceps i wspaniała krateczka. Takie leniuchowanie to na pewno nie jest strata czasu. Niestety właśnie zespoły zmieniły pola, a moim oczom ukazał się pan lat 55, w czerwonych gatkach i zmysłowych wąsach. Tak czy inaczej na widok czekoladowego przystojniaka zdrętwiały mi gałki oczne. Słońce grzeje z lewej strony, co powoduje, że na moim ciele powstaje nieprzyjemny dysonans grzewczy.
P.S. mam nadzieję, że mój wywiad na temat ciasteczka nie przysłoni jednak mojej inteligencji.
Grobek vel Grącka
17:35
Siedzimy w knajpie „Jadło chata”. Pizzę będziemy pożerać. Manik właśnie zgubił swoją karteczkę z zapiskami odnośnie długów śniadaniowych. A ja na to, że skoro Linka uważana jest za rasowego zgubywacza rzeczy, to nie wiem Maniku jak ciebie należałoby nazwać, skoro w przeciągu 2 dni zgubiłaś już dwie pomadki, krem do rąk i ową karteczkę. A nasz zazwyczaj rozumny Manik odpowiada: „Ale ja nie zgubiłam tych rzeczy, tylko nie wiem gdzie one są.” heh. Ciekawe jaka jest zatem definicja zgubienia czegoś J Lola
Mania i Lola„komentarz maniowy do sytuacji o zgubieniu”
nie chodziło bynajmniej o to, że Mania nie rozumie znaczenia słowa „zgubić” i różnicy a raczej braku w pierwszym oglądzie pomiędzy „zgubić” a „nie wiedzieć gdzie jest coś”, ale rzecz rozbija się o niedoskonałość językowych formuł i ujęć. Gdyż Mania na myśli miała, iż „nie wiedzieć gdzie coś jest” może również wyrażać niewiedzę chwilową, zapomnienie myśli o schowaniu tego a nie stracenia bezpowrotnego, co dla mnie właśnie oznacza „zgubić”. Jednym zdaniem obejmując ten bełkot, którego się właśnie dopuściłam „zgubić” nie oznacza dla mnie tego samego co „nie wiedzieć gdzie coś jest”, dlatego pozwoliłam sobie całkiem świadomie użyć tego stwierdzenia. A nieszczęśliwie opacznie zrozumiana wyszłam na debila i nieuka nie znającego znaczenia słów. Mimo to obstaje przy swoim.

„pan beżowy proponujący dyskotekę”
Lina w łazience. Mania, Lola i Biela przy stole. Podchodzi pan i pyta: „Dziewczyny, jesteście stąd?”
Biela: „Nie”
Pan beżowy: „to dobrze”
Na co my wszystkie mamy miny jakby pan beżowy wziął nas za prostytutki i chciał zapytać ile za noc.
Pan beżowy: „A wiecie gdzie jest dyskoteka Viva?”
My już mamy miny jakbyśmy czuły pismo nosem. Tylko Biela jakaś uśmiechnięta... haha
Mania: „Nie!” (z zabarwieniem spadaj człowieku z rozwiniętym ponad normę mięśniem piwnym)
Pan beżowy: „To wpadajcie wieczorem, my będziemy. Dziś przyjechaliśmy.”
Na co my z Lolkiem wciąż mamy miny zdegustowanych lesbijek zaczepianych przez pana a la disco wsisko. Ale Biela z rozbrajająco uroczym uśmiechem mówi odpowiadając panu na pytanie: „Zobaczymy..”
Uradowany pan odchodzi a my wpadamy w totalnie obezwładniającą konsternację. A teraz zastanawiamy się czy tam nie iść, bo przynajmniej piwo darmowe haha.

„z innej beczki”
tekst Liny: „ Przecież ja nie jestem burakiem constans”. Konia z rzędem temu kto wie o co chodzi. Wykluczając mnie (mania), Lolka i Bielę i Linę rzecz jasna. Jako, że uczestnicząc w sytuacji, w której padło to zdanie oczywiście znamy kontekst. Mania
Grącka (Lina) : „Jestem na zakręcie, bo Lola mnie nienawidzi w tym momencie.”
„pseudo heteroseksualna Biela”
Okazało się , że Biela nie jest wcale heteroseksualna ale , że jest lesbijką, która musi leczyć się z heteroseksualizmu. I poleciłyśmy jej zapisać się do grupy wsparcia, aby mogła wreszcie być szczęśliwa, bo jak sama twierdzi mężczyzn nienawidzi.
Mania

Do góry


07.08.2006 15:45
Leżymy na bałtyckim piasku i czerpiemy z pięknego słońca, które Zakrzewska wczoraj i przedwczoraj wymodliła u Pana Boga, nota bene zaraz po grzechu przedmałżeńskim. Ze względu na braki mięsa na plaży, podrywamy z Zeusem małe dziewczynki, które biegają bez majteczek i staniczków (żart). Wczorajszy wieczór pozostanie niezapomniany. Piliśmy wódkę, jedliśmy śledzie i spacerowaliśmy śpiewając i tańcząc. Wrzuciłem Bojo do wody. Morze w nocy jest przepiękne, niestety woda, mimo naszej nieco zniekształconej percepcji, nadal zbyt zimna, żeby można się w niej wykąpać. Wczorajsze popołudnie Bojo, Zakrzewska, Zeus i ja spędziliśmy na przepięknym spacerze w kierunku wschodnim. Morze cudownie błyszczało a plaża parowała. Zażyłem kąpieli (moje stopy) w genialnej glinie, a Bojo zaliczyła zalanie wodą. Jeśli chodzi o nocleg to jestem zadowolony, ale wiem, że mój minimalizm przyjmuje zbyt często patologiczne formy. Opalamy się dalej.
P.S. Zaśpiewaliśmy przy OSiRze p. Dolacie i Oli Sz. „Happy Birthday”
novic

ten sam dzień, 16:00
Dzisiejszy spacer nad morze obfitował w kultowe hasła. Szkoda, że tego nie nagrałam. Jeden z przykładów:
Biela: „ Będzie mi brakować tego debilizmu. Obawiam się, że będzie zbyt normalnie jak wrócę do domu.”
Osińska: „Związki są po to, żeby się wspierać”
Nadal leżymy i próbujemy strzaskać się na mahoń. Zakrzewska i Zeus dziś jadą. I kto nam się będzie modlił o pogodę?
Novic zapomniał wspomnieć, że jego propozycja zrobienia striptizu została odrzucona przez pana w nocnym klubie. A ja zgubiłam na plaży świeżo-zerwane kwiatki z klombu. Dziewczęta nie skorzystały jednak z darmowego piwa od pana Beżowego.
Za każdym razem, gdy jest nad morzem zaskakuje mnie na nowo jego magia. I moc oczyszczania. Lubię to. A może to zasługa przyjaciół. Dziękuję Wam.
Osińska: „ Są plusy i minusy związku. Minusem są zaślinione okulary.”
Jeśli chodzi o naszą willę, to mi przeszkadza głównie smród rzygów. Poza tym ujdzie. I śniadanko na świeżym (nie przesyconym etanolem) powietrzu jest fajne. I jest mgła na plaży.
Benio

16:40
Pewnie każdy wie, ze szum morza, delikatny powiem wiatru wiejący z nad morza i promyki słońca wpadające pod każdy centymetr materiału naszego ubranka, to najlepsza rzecz na świecie. I niby każdy wie, a za każdym razem kiedy jesteśmy nad morzem, rozsmakowujemy się tym na nowo. Ciężko opisać to uczucie. Przynajmniej mi. Człowiek leży na mięciutkim kocyku i o niczym nie myśli. Znaczy się myśli, ale chyba mniej o problemach i zmartwieniach. Chociaż nie zawsze. Bo czasem nawet na wakacjach smutne myśli kołaczą się po głowie. Ale zamotałam. Tak czy siak kocham morze. I jego szum. I fale uderzające o drewniane belki. Falochrony się chyba nazywają. I piasek pod stopami. I śmiech dzieci kiedy uda im się zbudować babkę z piasku. Choćby najbardziej koślawa była. I śpiew mew. I ten delikatny zapach wody, który unosi się w powietrzu. Już nawet piasek w zębach tak bardzo nie przeszkadza...
Lola

17:22
ŻEGNAMY WSZYSTKICH I DZIĘKUJEMY.
WIELKI CMOK!
ZEUS I OLEŃKA

20:35
Właśnie siedzimy na plaży, na cieplutkich kocykach i pod śpiworkiem. Zachód słońca, zimne piwko i kochana banda, to wszystko czego mi w tym momencie potrzeba. Jedynym minusem tej chwili jest to, że nie ma tu Słobodzian i mojego faceta, który wyjechał w delegację. Kocham was moje buraki!
Linka vel Grącka
„Nie trzeba nic mówić, wystarczy uczestniczyć...”
Mania
„Chłonę tę chwilę każdym zmysłem”
Benio

Do góry


08.08.2006 14.20
Dziś znów zastosowaliśmy naprzemienne ułożenie korpusów w nocy, żeby się pomieścić na podłodze naszego apartamentu. Wieczorna dyskusja przy świecach i herbacie rozbudziła ukryte pragnienia. Novic nie wyobraża sobie być z kobietą, która nie ma pochwy. A zasypiało się trudniej, bo byliśmy trzeźwi. Teraz leżymy na plaży. Nasze ostatnie rozkoszne popołudnie. Żal dupę ściska. Też obawiam się, że będzie zbyt normalnie. Będzie mi brakować pouczających pogadanek o pierdzeniu, fantazjach, strukturze włosów, pochwach i penisach. Ale na zawsze pozostaną mi w pamięci cudowne wspomnienia. Wczorajszy zachód słońca, wesołe miasteczko, nocny spacer po plaży, wyprawę do Orzechowa (po której do dziś nie wyschły mi buty), księżyc z anteny satelitarnej, chmura w kształcie śpiewającej Mandaryny, wspinaczka na wydmę (złamaliśmy prawo), a nawet nasze zdziwienie o poranku po przyjeździe, tułaczkę i przytulny pokoik pana Robejta. Było wspaniale.
Benio
„Dzieci bardzo umacniają związek... tak jakbyś sobie kwiatka wyhodowała”
Lola

tego samego dnia..
Od lewej: Zeus, Biela, Grącka, Mania, LolaWłaśnie przeczytaliśmy we wspaniałej gazecie Logo, że "pochwa to twór przyjazny wszelkim wielkością".
Mania: „Gdybym miała penisa 3 cm to bym się zabiła, przecież to wygląda jak fasolka.”
Lina

ten sam dzień, 21.00
To pewnie jest jeden z ostatnich wpisów do tego pamiętnika z tego wyjazdu, w prawdzie nie było ich tak wiele, ale tak widocznie musiało być. Siedzimy właśnie w Słupsku na peronie i czekamy na pociąg. Łza się w oku kręci. Już dawno nie ogarniało mnie takie przygnębienie z powodu powrotu z wakacji. Niby wszystko jest w porządku, wracam z wakacji z przyjaciółmi, z którymi z dłuższymi bądź nie przerwami będziemy mieć siebie zawsze, jednak mam poczucie, że odkryłam, a może pozostawiłam nawet część siebie w Ustce. Która z tych dwóch wersji jest bardziej prawdopodobna, tego jeszcze nie wiem. Tak czy inaczej smutno mi strasznie, mam tylko nadzieję, że ten pamiętnik i zdjęcia, będą wystarczającymi bodźcami, do tego, aby móc dokładnie w wyobraźni odtworzyć te wszystkie przemiłe momenty, jakie tu przeżyliśmy. Ja tu tak sobie piszę smętnie, Lola nie jestem pewna, albo śpi, albo mędrkuje, a reszta ekipy gra w skojarzenia. Pewnie nikogo to nie zdziwi, że większość haseł pociąga za sobą seksualne skojarzenia. No i tak domino się tworzy.
Linka

w pociągu:
Lola: „Novik jest kulturalnym i grzecznym chłopcem.”
Novic: „Zapiszcie to.”
Lola: „Powiedziałam to w amoku.”

Do góry


09.08.2006 4:55
Podróż minęła nam szybko. Tzn. ta część do Wawy. Tu ludzie biegają jak wysiadają z pociągu. Pouczająca to była podróż. Oj była. Około 9:30 będziemy już w domku.

Do góry


16.08.2006
Tu Lolka. Zwana także Osińską. Ta wskazówka to dla niewtajemniczonych, co to czytają. Skoro ostatnia kończyłam przepisywać nasz pamiętnik, mogę zatem coś jeszcze naskrobać od siebie (o ile novic nie weźmie tego w cenzurę, jeśli tak – uduszę przy najbliższym spotkaniu). Pewnie niektórzy zastanawiają się po co umieszczamy te nasze bzdety, z których sensu ani dowcipu, nikt, poza nami nie jest w stanie pewnie się dopatrzyć. Otóż moi drodzy, nie myślcie, że umieszczamy to po to, żeby ktoś z Was myślał jaka fajna z nas paczka czy coś takiego. O nie, nie. W sumie teraz pisze za siebie tylko, ale myślę, że reszta jest podobnego zdania. Chodzi o to, że kiedy masz przyjaciół, ludzi z którymi możesz pierdzieć razem, objadać się razem, krzyczeć na siebie nawzajem, czasem ranić, rozmawiać o totalnych pierdołach, o tym ile kalorii ma jedno ciastko i czy głośne pierdnięcie jest mniej śmierdzące od tak zwanego „cichacza”, to kiedy nie jesteśmy razem, kiedy rozjeżdżamy się do swoich miast, kiedy zapominamy się w tym całym studenckim całorocznym zaganianiu, to warto mieć takie miejsce, taką stronę (tu wielkie pokłony w stronę novica), która ci o wszystkim przypomina. Wchodząc tu, czytając te nasze czasem może i śmieszne przemyślenia, ma się wrażenie jakby się było bliżej. Bliżej ludzi, z którymi teraz nie można się widzieć, pośmiać i porozmawiać. To pomaga, przynajmniej mi. Czytając każde zdanie i każdy cytat w ciągu jednej sekundy umiem przywołać w mojej głowie sytuacje i miejsca, w której to się działo. I o to chyba w tym wszystkim chodzi. Żeby kiedy jest ci źle albo kiedy po prostu tęsknisz, żeby można było tu wejść i chociaż na chwile przenieść się znów w tamten czas. Czas zabaw, naszych durnot, głupich kłótni i nieporozumień, czas jedzenia gofrów i spania w śpiworze na plaży, czas grillowania z początkowo obcymi ludźmi, spacerów po plaży w dzień i w nocy, czas całonocnych rozmów, niewygodnych lóżek, śmierdzących pokoi i brudnych prysznicy...

Mam nadzieję, że wszyscy macie ludzi, z którymi możecie przeżywać takie chwile, z którymi możecie się śmiać i płakać równocześnie.. bo ja mam i w tym miejscu chciałabym im za to podziękować. Dziękuję Ci novicu, najpierw za tą stronę, która od jakiegoś czasu może być takim naszym małym łącznikiem, dziękuję Ci również za to, że dzięki Tobie nie boję się już chodzić sama w nocy po plaży. Dziękuję Lince, która każdego dnia próbuje nawrócić mnie na drogę zdrowego odżywiania się. Dziękuję Bielusowi, na głowie której mogłam ćwiczyć swoje nowo odkryte hobby, a mianowicie prostowanie włosów. Dziękuję Benio, która w pamiętną noc obcowania z dwiema butelkami gorzkiej żołądkowej była tak cierpliwa, że słuchała tego, co jej tam opowiadałam. Dziękuję także Kasi, dzięki której znalazłam nowy sposób na maskowanie pryszczy na mojej twarzy. Nie mogę też zapomnieć o mojej Mani. Jej chce podziękować za to, że po prostu jest. Ze mną i w ogóle.

P.S. Wielkie buziaki i uściski dla Zeusa i Oli, bez których ten wyjazd byłby ubogi w wiele radosnych i niezapomnianych chwil. Naprawdę wielkie dzięki za te kilka cudnych dni, mam nadzieje, że nie ostatnich.
Lola

Z pewnością nie ostatnich!
novic

Do góry

Zdjęcia z wakacji
Kraków/Praga
Wakacje - 2005


Strona główna
O mnie: Dziennik, CV, Życiorys, Artykuły, Wywiad, Rodzina, Pamiętnik, Drzeworytnia, Fundacja, Skomentuj!, Komentarze, Archiwum komentarzy.