Radosław Kujawa urodził się w Łodzi 28 sierpnia 1983 roku, podobnie jak ja, jest bałuciarzem. Dziś ma 23 lata i jest najstarszym mężczyzną jakiego znamy. Nie koniecznie najstarszym jeśli chodzi o kalendarz, a raczej najstarszym odwagą i siłą. Radek to młody, sympatyczny, wesoły facet oczywiście ma zapewne swoje wady i humory, ale nie dał nam jak na razie ich poznać. Uwielbia m.in. Internet i muzykę; z połączenia tych dwóch hobby znalazł sobie posadę w prawdziwym radiu internetowym, gdzie jest dj`em i moderatorem. Razem z Martyną staramy się być jednymi z jego wielu przyjaciół.
Heyah.
Mam na imię Radek. Jestem z Łodzi, jak to powiedział taki jeden leszcz Grzegorz N., (co by się nie domyślił, o kim mówię) jestem z cudownej dzielnicy Bałuty. Interesuje się sportem, i muzyką.
A teraz tak poważnie. Jeśli chodzi o sport to uwielbiam piłkę nożną, siatkówkę, rugby. Jeśli chodzi o muzykę to jestem otwarty na każdy gatunek muzyczny, ale jeśli miałbym zacząć od ulubionych typów to zacząłbym od polskiego Hip – Hop, clubbing, pop music, a dalej to już jak leci. Uwielbiam również radio. Niestety nie jest mi dane grać w prawdziwym, dlatego musze się zadowolić graniem w radiu internetowym, na słuchanie, którego bardzo gorąco zapraszam. Znajdziecie je pod adresem www.eradio.com.pl. W wolnych chwilach, a zawsze mam wolne chwile spędzam ze znajomymi w pobliskim budyneczku starej plebani, gdzie odbywają się próby zespołu muzycznego. Śpiewamy do mszy dla niepełnosprawnych w każdą druga niedziele miesiąca.
Należałoby napisać coś o mojej rodzince. Prawdę mówiąc cała nasza rodzina to jeden dom wariatów. Bardziej zakręconego domu nie ma, oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Mama Krystyna, wiek (jak każda kobieta 18 lat) urodzona wcześniej ode mnie, jest osobą rozrywkową, uśmiechniętą i uprzejmą (nie mówię tego żebym coś od niej chciał, oprócz kasy). Dobrze, koniec obgadywania mojej mamy. Czas popastwić się nad moim ojcem. Tata Sławomir, bądź jak go nazywam czasami Łoś, wiek dużo za dużo, jest za to ale młody duchem. Lubi przebywać w towarzystwie młodzieży. Pracownik drukarni. Jestem również nieszczęśliwym posiadaczem czegoś takiego co się nazywa Brat. Ma na imię Marcin wiek 27 lat. Dotychczas mieszkaniec Łodzi, ale już niebawem zielonej wyspy. Posiadam jeszcze zimną sukę, która wabi się Kama (oczywiście mowa tu o moim kochanym futrzaku).
W Hospicjum jestem od września 2005 roku. Kiedyś, przyznaje szczerze że na słowo hospicjum dostawałem łzy w oczach i zapierałem się rękoma i nogami żeby tam nie wylądować. Ale nie żałuję. Teraz, gdy dzwoni moja ulubiona pielęgniarka - Agnieszka (którą zwę Panadol) uśmiech pojawa się na mojej twarzy. Tylko szkoda trochę ze z Agą przyszło Przysło (lekarz Hospicjum, który opiekuje się m.in. mną), bo musimy konkurować o względy, który pierwszy do zastrzyku... A teraz tak poważnie to trafił mi się naprawdę niezły duecik. Oby tak dalej. Od czasu do czasu próbuje prześwietlić moje wnętrze pani psycholog. Przyznam szczerze, że to bardzo miłe.
No i przyszedł czas na najtrudniejszy temat. Należałoby coś napisać na temat moich cudownych, wspaniałych, smerfastycznych wolontariuszy. A są nimi Martyna H. (ksywa Harnaś sam wymyśliłem) i Grzegorz N. (ksywa Reklamacja, wymyślona na potrzebę tego tekstu mam nadzieje, że się nie obrazi). Jacy są? Hmm, ciężko jest mi pisać bo naprawdę nie lubię oceniać ludzi, ale zrobię wyjątek. Martyna: miła, sympatyczna, z poczuciem humoru podobnym do mojego i chyba dlatego się tak dobrze rozumiemy, po prostu przy niej nie da się nudzić. Jednym słowem git. Grzegorz: czuje się jakbym był z nim spokrewniony. Bardzo duże poczucie humoru, można pogadać o wszystkim. Jednym słowem rewelacja. Podsumowując powiem jedno. Ja mam chyba niezłe szczęście do swoich wolontariuszy. Dzięki, że jesteście.
Radek
Powrót
Strona główna
O mnie:
Dziennik, CV,
Życiorys,
Artykuły,
Wywiad,
Rodzina,
Pamiętnik,
Drzeworytnia,
Fundacja,
Skomentuj!,
Komentarze,
Archiwum komentarzy.