Archiwum moich
zapisków od 02.07.2005 do 08.07.2006
Wakacje 05 - Lipiec 05 - Sierpień
- Wrzesień - Październik -
Listopad - Grudzień -
Styczeń - Luty - Marzec
- Kwiecień - Maj -
Czerwiec - Lipiec 06 -
Wakacje 06
- Dalej...
08.07.2006
No i stało się. Premier Marcinkiewicz był zbyt popularny i zbyt (jak Ci pseudopatrioci
określają) autonomiczny. Kaczyński J. pozazdrościł uwielbienia ludu i władzy, nie
przeszkadza mu już nawet, że prezydent też ma nazwisko na K. i powiedział do Kazika:
"spieprzaj dziadu".
Jeszcze bardziej broi Kaczyński L. za każdym razem wychodząc do mediów z jeszcze większą ilością słomy wystającej z jego butów, z jeszcze większym bełkotem. Czasami ogarniają mnie takie prądy konserwatyzmu... moja babcia Helena, a mądrą kobietą była, mówiła że nie zdam matury, bo niewyraźnie mówię, a ludzie którzy niewyraźnie mówią czy też nie umieją wyrazić polszczyzną tego co chcą wyrazić, matury zdać nie powinni. Miała kobieta rację! Ja zdałem maturę dzięki ułomności systemu edukacji (wtedy Giertych R. nie był jeszcze Ministrem Edukacji), natomiast jak Kaczyński L. mógł z taką kulturą (w szerokim pojęciu) zostać profesorem!?
02.07.2006
Rok za rokiem, mija szybko, a ja wciąż nie mogę się z tym pogodzić. Ostatnio złapałem
fazę czytając o śmierci, o jej wyobrażeniach, fazę krótkiego życia. Rodzimy się,
kończymy studia, płodzimy, pracujemy i umieramy. Oczywiście to wersja bardzo negatywna... Zamierzam odpoczywać,
relaksować się, jeździć na moim nowym-starym, kupionym wczoraj na ŁKSie rowerze
(zakochałem się w nim), czytać i pisać. Zamierzam odwiedzić sąsiednie
Łódź Art Center,
cerkiew prawosławną i cmentarz żydowski, na którym wstyd przyznać, ale jeszcze
nie byłem.
Czy mówiłem już, że od kilku miesięcy wiernie kocham się w Leszku M.?!
22.06.2006
Zdałem patofizjologie! Jestem zasłużenie studentem 4 roku wydziału lekarskiego UM
w Łodzi! Z góry dziękuję za gratulację. Proszę zazdrościć mi 3 miesięcy leniuchowania!Wystawa mojego taty
już 5 września, w Muzeum Historii Miasta Łodzi. Serdecznie zapraszam,
informacje szczegółowe dostępne będą zapewne na
stronie internetowej
Galerii w najbliższym czasie.
20.06.2006
Jest kilka pieśni, pieśniarek i
pieśniarzy, których słuchając robię się podniecony, drżący, cierpki, płaczący
i śmiejący się... Ten utwór to jeden z tych, z pewnością.
Beyond the horizon
of the place we lived when we were young
In a world of magnets and miracles
Our troughts strayed constandly and without boundary
The ringing of the division bell had begin
Along the long road and on down the causeway
Do they still meet there by the cut
There was a ragged band that followed in our footsteps
Running before time took our dreams away
Leaving the myriad small creatures trying to tie us to the ground
To a life consumed by slow decay
The grass was greener
The light was brighter
With friends surrounded
The night of wonder
Looking beyond the embers of bridges glowing behind us
To a glimpse of how green it was on the other side
Steps taken forwards but sleepwalking back again
Dragged by the force of some inner tide
At a higher altitude with flag unfuried
We reached the dizzy heights of that dreamed of world
Eneumbered forever by desire and ambition
Theres a hunger still unsatisfied
Our weary eyes still stray to the horizon
Though down this road weve been so many time
[...]
Forever and ever
Pink Floyd, High Hopes
11.06.2006
Co roku wychodzę na spacer z psem i patrzę sobie w gwiazdy, od razu przypomina mi
się liceum kiedy jeszcze prosiłem, żebym dostał się na studia, teraz żebym je skończył.
Ogarnia mnie nostalgia i niepokój, że pędzi życie.
Zaprawdę powiadam wam: Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie" (Mk 11, 23) Zacząłem czytać "Potęgę podświadomości" Murphy`ego i aż trudno uwierzyć jak łatwo żyć, muszę to przeczytać wolno i mądrze.
07.06.2006
Decyzja o podjęciu wolontariatu w tej Fundacji już chyba zawsze będę uważał z
jedną z lepszych decyzji odkąd jestem na studiach, poznałem tu wiele wspaniałych,
przyjaznych ludzi, a to piękne tak się poznawać.
czytaj więcej
01.06.2006
Marsz jest manifestacją przywiązania do wartości rodzinnych i poszanowania
życia każdej osoby, od poczęcia do naturalnej śmierci. Przecież to też wspaniały
cel! Nie ma ważniejszej istotniejszej komórki społeczeństwa niż Rodzina.
czytaj dalej
29.05.2006
Nienawidzę swojego lenistwa. Skończyłem czytać Kod Leonarda i muszę przyznać,
że nie przypuszczałem, że tak bardzo zdołam się wciągnąć i przeczytać prawie jednym
tchem. Jak to ktoś ładny ładnie ujął, Dostojewski toż to nie jest, ale lepiej
spędzić czas czytając niż oglądać. Najbardziej zaintrygował mnie jednak fragment,
w którym sam łapie się na tym, że na obrazie
Da Vinci
Ostatnia wieczerza jest kobieta... Oj ten dowcipniś, chyba warto przeczytać
jego biografię!
28.05.2006
Podobno każdy ma swój kawałek cienia... Chcemy budować związki jak budowle
z klocków Lego, przyczepiając jeden do drugiego, drugi do trzeciego, aż powstanie
budynek określonego przez nas kształtu, a może raczej budujemy To nie planując i
dopiero później nas zaskakuje co wybudowaliśmy. Budujemy po to, żeby się schronić
w kingsize. Czuć się bezpiecznie i razem budować jeszcze większe budowle
i większe. Tylko dlaczego tak często burzymy, jak te małe, wredne dzieciaki i to
jeszcze z miną sadystów, im większe tym przyjemniej zburzyć!
25.05.2006
Długo mnie nie było w domu, a tu czuje się bezpieczniej, a przede wszystkim spokojniej,
z dala od studenckiego pędu po zaliczenia i oceny. Bliżej przyrody, bo mieszkam
przy lesie. Choć z drugiej strony lubię się budzić przy dźwiękach miasta i od razu
raźniej się robi kiedy wieczorem ulicą przejedzie karetka. Kiedyś, jak byłem mały
bałem się białych szyb w karetkach, bałem się kogoś kto tam leży, ale chyba strach
przeszedł skoro jestem tu gdzie jestem....
Wyjazd na długi, majowy weekend (zdjęcia) udał się wyśmienicie i pysznie. Jedyne czego mi brakowało to wyłączenia raz na zawsze telefonu komórkowego. Byłem w Sudetach, a nie powiem gdzie dokładnie, bo będę udawał, że tylko my znamy to miejsce. A miejsce piękne, takie niepozorne. Góry niskie, choć moja wydolność krążeniowo-oddechowa bliska zeru i nie wyobrażam sobie, żeby znowu kiedyś znowu jechać w Tatry. Następna wycieczka już tylko do Ciechocinka. Pięknie kroczyć szlakiem pośród łąk zielonych i wiosną pachnących i trzymać dłoń... Nie zapomnę.
Jednak powroty z takiego
raju wydają się być tragiczne w skutkach. Okropnie było wrócić, okropnie. Drogę
powrotną osłodził mi troszkę stary rynek we Wrocławiu, muszę przyznać, że zdobył
moje serce. Zdradzam Łódź? Nie, chyba nie. Ziemia Obiecana zawsze będzie tą pierwszą,
a pierwszej się nigdy nie zapomina!
W każdym razie, wróciłem, a tu wicepremierami
Giertych i Lepper. Gorzej być już
nie mogło w tej sferze życia, oj nie mogło. Ponoć ksiądz, którego ostatnio zamordowano,
po wyborach w 2001 roku wstrzymał w czasie mszy znak pokoju, żeby nie musieć podawać
ręki tym, którzy głosowali na SLD. Ja dzisiaj muszę mocno powstrzymywać się od dogryzania,
a nawet awanturowania się z tymi, którzy zagłosowali na PiS. Błądzisz ludu, błądzisz.
Jednak mam wrażenie, że uda mi się jeszcze te 3 lata przeczekać i wtedy może będzie
inaczej. Żyje nadzieją, jak zawsze! Jestem dzieckiem nadziei!
16.04.2006

Gdzie jest Grześ?
odpowiedź Nie
jedzcie tyle co ja w Święta! :-)
13.04.2006
Witam, siedzę z poranną kawą i
relaksuje się wolnością domu mego. Skończyłem z powodzeniem tego tygodniowy
bieg po zaliczenia, 3 kolokwia w 3 dni, 100% normy. A teraz bez żadnych zaległości
mogę poleniuchować przez Święta.
Słucham sobie Możdżera, uroczy i chyba polubiłem bardzo. Dostałem od mojego powietrza, i natchnienia też. Jak dobrze mieć czym oddychać i być cały czas pobudzanym, indukowanym. Tak jak na "Łucji z Lammermoor" gdzie w uchu me było przepięknie gwałcone, via audio. Zobaczyłem też Marysię Peszek, lepsza jest niewiasta na żywo, zdecydowanie. A utwór Idę spać, dobranoc, kurwa mać, kurwa mać... powalił mnie na kolana. Cóż za urok wklejania "brzydkich słów" tak by stały się urocze!
18.03.2006
Pisałem już, że kocham poznawać nowe dusze? Tak, kocham. To takie cudne, jakby znowu
znaleźć się w piaskownicy...
Ostatnio spodobały mi się dwa wiersze, ciekawe w jakim stopniu na owe spodobanie wpływ miała osoba, która mi je pokazała lub przypomniała...
|
Miłość od pierwszego wejrzenia |
Podwaliny Budowałem na piasku |
Dziękuję, że jesteś!
04.02.2006
Czytam właśnie wywiad
Jarosław Kaczyński:
We mnie jest czyste dobro i ujął mnie jeden z komentarzy:
Autor: oakpark
Data: 03.02.06, 21:58
Ten pan nadaje sie na herolda rewolucji moralnej jak k***a na katechetke.....
To jest codzienne
sprzeniewierzanie sie temu, co sie glosi.... i jeszcze to doluje cala prawice bo
ludzie kojarza zbitke:
Prawica=oszolomy
A homo PiS-owieticus jest mentalnie coraz bardziej podobny do Leppera i Giertycha.
Ambo meliores...
02.02.2006
No gdzież tam... przecież nie wzruszę się na takim filmie. Obejrzę i skrytykuję
powierzchowne i komercyjne potraktowanie. Na szczęście nie jestem nieomylny.
Ang`mu Lee udało się przedstawić miłość(!) dwóch mężczyzn w sposób najbardziej jak to możliwie naturalny, czysty i męski. Nie chce się tu używać słów na g, h czy p. Bo te słowa tu nie pasują. Tu pasują tylko słowa miłość i samotność.
Wbrew temu co twierdzi Pani od Etyki nie jestem moherem szyty, a tolerancyjny i otwarty na ludzi i nowe poglądy. Do niedawna chyba sam nie sądziłem, że taka historia jak historia Brokeback Mountain może się zdarzyć. A teraz już wierzę.
22.01.2006
(Boże spraw żebym nie zasłaniał sobą Ciebie)
Boże spraw żebym nie zasłaniał sobą
Ciebie
nie zawracał Ci głowy kiedy ustawiasz pasjanse gwiazd
nie tłumaczył stale cierpienia - niech zostanie jak skała ciszy
nie spacerował po Biblii jak paw
nie liczył grzechów lżejszych od śniegu
nie załamywał rąk nad Okiem Opatrzności
żeby serce moje nie toczyło się jak krzywe koło
żebym nie tupał na tych co stanęli w połowie drogi
między niewiarą a ciepłem
a zawsze wiedział że nawet największego świętego
niesie jak lichą słomkę - mrówka wiary
1964, Ks. Jan Twardowski
1915 - 2006
Akurat to znalazłem teraz, ale jakby napisane przez Boga na zamówienie u Twardowskiego z przeznaczeniem dla Nowickiego. Chyba nauczę się na pamięć.
Jeśli jego życie było choć tak radosne i kwieciste jak wiersze to zazdroszczę... Ciociu, pozdrów księdza Jana.
16.01.2006
To był trudny tydzień, ten jeden z pierwszych tygodni nowego roku 2006.
Trudny to wiek nasto i dwudziestokilku letni, bo odchodzi wtedy zazwyczaj najwięcej bliskich. W zeszłą niedziela odeszła kolejna osoba, moja ciocia Gabrysia. To było osoba, z którą wesoło spędzało się czas. Taki kontrast wśród szarości ludzi żyjących w dzisiejszej Polsce. Co więcej, mało z kim rozmawiało mi się tak dobrze i szczerze. Właśnie chciałem napisać rozmawia...
17.12.2005
Przytoczone przez kol. Hannę K. - początek lekcji etyki na UM w Łodzi, pani R. zauważając,
że mnie nie ma zwraca się do grupy (poprzednie zajęcia - dyskusja nt. aborcji):
A nie ma dzisiaj tego pana wysokiego? ... Bo już mu zaczęłam szyć na drutach
moherowy beret...
08.12.2005
Mija rok 2005. Chyba bardziej pesymistycznie niż optymistycznie i to między innymi
ze względu na sytuację w Polsce. Potępiam łamanie konstytucji RP; zabranianie organizowania
wieców, parad manifestacji zgodnych z prawem. Tak, ja maluczki potępiam, wiem, że
to śmiesznie brzmi, ale cóż mi pozostaje. Jedną z bardziej załamujących zjawisk
jest to, że poparcie dla dwugłowego Kaczora wzrasta do 125%! To jest klęska świadomości
Polaków. A może moi rodacy są aż tak załamani, że wierzą komukolwiek?
Poniżej tekst pięknej Haliny Bortnowskiej,
której zdarza się czasami wspaniale wyrażać w słowach mój mały rozumek:
"Wyrazić". „Wyjaśnić". To nie to samo.
Czasem udaje mi się wyrazić coś, co jednak pozostaje niejasne, jeszcze
nieokreślone, choć zdaje się mieć przenikliwy zapach czy jakąś rozpoznawalną
niepokojącą barwę. Może to słychać szum nieokreślonego, choć natarczywego
ostrzeżenia?
Czuję to też jako zmęczenie, jako protest wszystkich kości: ile można? Czy to znowu musi mnie otaczać, wciskać się w moje przedsięwzięcia, w czytane książki i prawie we wszystko, co od ludzi słyszę? Mam wrażenie, że coś ciąży „ nad nami, raz bardziej, raz trochę jakby mniej, ale nieustannie.
Sama widzę, że opisuję objawy depresji. Zgadza się. Taka jest moja reakcja na to, co teraz zdaje się nastawać.
W mojej reakcji jest komponent nie dowierzania. Sama się siebie pytam, co się właściwie stało, co mnie teraz tak dociska. Zresztą nie tylko mnie. Ale czy to ciąży tylko mającym pewne wspomnienia, czy także młodym, którym to niczego przypominać nie może? Czy w młodych odzywa się czasem pamięć nie własna, odziedziczona, może jak strach przed sykiem węża, którego do-Znają ptaki wyklute w bezpiecznej hodowli? Co to było, gdy urodzona po wojnie dziewczyna reagowała złością
i poczuciem upokorzenia na pobrzmiewający w czyimś poleceniu „pański ton", którego przecież nigdy przedtem nie słyszała. To jej prababka - może - była pokojówką w jakimś dworze, gdzie ktoś rozporządzał: „Niech Anusia...", „Niech Wikta...", „Niech Helenka...".
Faszyzacja nawet tylko w zakresie stylizacji, ograniczona do jakichś enklaw, marginesów, internetowych pułapek, jest
Nie ja jedna doznaję wstrząsu, choć wydaje się, jakby nas, wrażliwych na to, było niewiele.
Gdy porównuję „wszechpolskie" szeregi do agresywnego chwastu - czy to we mnie znów nienawiść? Ta z okupowanej Warszawy, z jej pożaru? Muszę im teraz mówić nie - bo chciałabym nigdy więcej nie czuć nienawiści. Od wstrętu, od pogardy już do niej blisko. Wolałabym na razie hodować w sobie raczej wątpienie: czy naprawdę widzę to, co widzę, czy naprawdę słyszę to, co słyszę. Czy się nie mylę, czując, że oni nienawidzą, że używają nienawiści, że rozkręcają ją w sobie, nienawiść mają za naturalne i niezbędne spoiwo, które ich razem trzyma.
Nienawiść musi być do kogoś zwrócona, w jakimś kierunku trzeba nią tryskać.
Mierzi mnie i przygniata styl endecki, nagle odrodzony i ochotnie naśladowany, raz moralizatorski, besserwisserski, nakręcony, spięty do ataku, z werblami w tle (chyba nie było jeszcze werbli, więc czemu je słyszę?).
To naprawdę jest jak zwycięskie odrastanie trującego chwastu, nie żadnego tam piołunu czy pokrzywy, lecz tego czegoś obcego, co rośnie niepohamowanie, dziś jeszcze to małe, tylko pod murem, ale sięgnie nad głowę, pulsując jadowitym sokiem. Kto nam tego nasiał?
U podłoża tkwi chyba jakiś instynkt. Geje nadają się na obiekt nienawiści. Gdy ich namierzają, napastnicy czują przyzwolenie na pogardę i na atak. Rzadko wyraźne, częściej zawoalowane, ale łatwo wyczuwalne.
Za gejami - kto następny?... Kto następny? Ci, co się będą wydawać słabi, zdani tylko na siebie, ci, co zostaną wystawieni przez władzę, która ich nie lubi, nieważne, z jakiej przyczyny.
Niebezpieczeństwo widzę w tym, że w wyniku wyborów doszli do władzy ludzie, którzy posługują się wystawianiem, skupiający uwagę na osobach, którym mamy wszystko zawdzięczać lub które o wszystko winić.
To jeszcze są tylko przypuszczenia i podejrzenia. Ale nie bezpodstawne, bo na przykład geje niewątpliwie zostali wystawieni, i to kilkakrotnie. Chcąc nie chcąc, na atak wystawia się tych, którym odmawia się praw należnych mniejszości. Groźna sytuacja powstaje na skutek samej takiej odmowy, nawet wtedy, gdy na pozór nie towarzyszą jej uwłaczające uzasadnienia.
Czy
demokracja wymaga dziś reanimacji? Może jeszcze nie
jest z nią aż tak źle. Ale na pewno za mało było i nadal brak troski o powszechne
rozumienie jej istoty, a więc o czujność w sprawie praw mniejszości - zwłaszcza
tych wystawianych jako dogodny obiekt nienawiści.
Tekst z GW 05.12.05; pt.
Kto następny po gejach.
A co tyczy się propozycji wspaniałomyślnych
planów co do walki z niżem demograficznym Ziemkiewicz również mnie użekł:
Skoro premier przelicytował LPR z becikowym, wprowadzając je rozporządzeniem
(co prawda tylko dla biednych, ale i tak pomysł stracił dla LPR urok), Giertych
przebija żądaniem pensji z budżetu dla matek wychowujących dzieci. Jaki może być
następny krok? Chyba refundowanie wszystkich prób powiększenia rodziny, nie tylko
tych udanych. Oczywiście próby takie musiałyby być podejmowane pod nadzorem jakiejś
instancji, może, ja wiem, rady parafialnej, która sprawdzi, czy nie zastosowano
zabezpieczeń - bo wtedy z refundacji nici. Punktem dojścia wydaje się pomysł obowiązkowego
zapładniania Polek uchylających się od obowiązku macierzyństwa. Przynajmniej
partyjne młodzieżówki mogłyby się wreszcie spełnić, a działacze Młodzieży Wszechpolskiej
nie musieli więcej kopulować z szufladami.
Taki mały przegląd prasy dzisiaj.
11.11.2005
Moje rozgoryczenie może wyrazić
tylko tekst Kukiza i zespołu Piersi bijący w SLD jednak od wczoraj nie
tylko w SLD. Krew mnie zalewa, na razie najbardziej cierpią kobiety w domu moim,
które głosowały na polaczków. Krew zalewa i to w tak piękne święto...
Jak ja was kurwy nienawidzę
I jak ja wami kurwy gardzę
Jak ja się za was kurwy wstydzę
Gdy za granicę czasem zajrzę
Jak ja się wami kurwy brzydzę
Jak ja was dobrze kurwy znam
Jak ja się bardzo ludziom dziwię
Którzy wybrali taki chłam
To wszystko czego się
dotkniecie
Od razu obracacie w pył
Szarańcza przy was to jest bajka
Bo cały kraj już zgnił
Rozpasłe mordy, krzywe ryje
Kurestwo wszędzie tam gdzie wy
Jak ja was kurwy nienawidzę
Jak do was bym z kałacha bił
A nawet jak wam plunąć w twarz
To wy mówicie że deszcz pada
Jebana wasza partia mać
Co mi ojczyznę okrada
Nadejdzie kiedyś taki czas
Za wszystko kurwy zapłacicie
W helikoptery wsadzą was
I nigdy już tu nie wrócicie
30.10.2005
Dzisiaj już po porannej kawie. A nawet po ciasteczkach.
W piątek rano zadzwoniłem do swojej rodzicielki mówiąc: Dziękuję Ci mamo, dziękuję Ci babciu za to, że głosowałyście na Lecha i Jarosława Kaczyńskich, dziękuję wam za to, że teraz Andrzej Lepper jest wicemarszałkiem sejmu RP a koalicja rządząca składać się będzie z PiS`u, Samoobrony i LPR - dziękuję Wam w imieniu swoim jak też moich ewentualnych dzieci, bo to one będą jeszcze trawiły kaczy populizm. Nie byłem optymistą, nawet jeszcze przed wyborami, ale teraz nie jest mi wesoło, zwłaszcza że już straciłem pewną sumę pieniędzy, bo nie mogli stworzyć koalicji. Ile jeszcze stracę? Nie omieszkam poinformować. Gdzie podziała się uczciwość Kaczyńskich? A może jednak jej nie mieli? Szlag mnie trafia i czuje się bezsilny jak miliony Polaków. Najbardziej irytują mnie ludzie, którzy w ogóle nie poszli zagłosować. Zapowiada się, że polaczki kolejne 5 lat będą okradać państwo/naród z tym, że z ich otłuszczałych gęb wylatywać będą para katolickie frazesy.
Czym jest sztuka? Zastanowiłem się nad tym odwiedzając ostatnio jedną z łódzkich galerii "sztuki współczesnej". Jest odpowiedz na to pytanie? Sztuka to coś/ktoś, co/kto potrafi wyzwolić w nas jakieś uczucie zmuszające do refleksji, myślenia?
23.10.2005
Nie będę znowu zaczynał od tego jak ten czas szybko mija. Zaczął się kolejny rok,
z pewnością coraz większej świadomości; "gdzie ja jestem, z kim i po co?". Czasami
wnioski doprowadzają do smutnych celów, ale też inne pocieszają. Swój plan zajęć
nadobowiązkowych wykonałem prawie w całości z czego jest niebywale zadowolony, bo
wreszcie robię albo będę robił coś poza.
Dzisiaj wybory. Oczywiście idę na nie. Miałem jedynie dylemat na kogo zagłosować, bo po ekscesach z tworzeniem rządu nawet Tusk nie wywołuje u mnie entuzjazmu. Wybiorę zło mniejsze, jak wielu Polaków.
Wracam do porannej kawy...
01.10.2005
I godziny zostały do końca wakacji...
ale ważne, że udanych wakacji. Ostatnie tygodnie spędziłem wyśmienicie korzystając
z uprzejmości swoich znajomych, za gościnę bardzo im dziękuję. Najpierw
Wielkopolska, a później Mazowsze dokładniej rzecz biorąc stolica. 24 - koncert
Stinga, na którym niestety było mi troszkę samotnie, ale cóż... nie przeżyłbym
gdybym nie poszedł. Kayah nie zawiodła, jak zawsze. Uwielbiam ją, no i Justynę
Steczkowską...
Zdjęcia z wycieczki i koncertu są tu. Zwiedzałem ile się dało choć nie mam
przesytu; widziałem
m.in. Muzeum Powstania Warszawskiego (warto i trzeba to miejsce odwiedzić), a lokalna dumą napawałem się kiedy Łódź Kaliską znalazły me oczęta w Zachęcie. Poza tym tzw. standarcik; kawa w uroczej cafe, łazienki i starówka; przepiękna jak zawsze.
Wybory parlamentarne w 2005 roku były porażką demokracji III RP (frekwencja). Przykro, że tak zatrważająco mało świadomi z nas ludzie. Ja oczywiście zagłosowałem ale też zwróciłem uwagę komisji wyborczej, że zapomniała wystawić flagi narodowe przed budynek miejsca głosowania. PD niestety też poległa, źle, że nie będziemy mieli twórczej opozycji.
23.09.2005
Postanowione. Głosuję w Warszawie na
Tadeusza Mazowieckiego, później
JA głosuję na Henrykę Bochniarz,
a druga tura będzie chyba dla mnie o dziwo najtrudniejsza! Przed chwilą zrobiłem
sobie ciekawy test na
Gazeta.pl, a oto wyniki:
Oto procentowa zbieżność Twoich poglądów z poglądami najważniejszych
partii politycznych:
Demokraci.pl: 52%
PO: 5%
LPR: -33%
PPP: -43%
SdPL: -43%
SLD: -43%
PiS: -52%
Platforma Janusza Korwin-Mikke: -62%
PSL: -62%
Samoobrona: -62%
Wygrała PD i dobrze, ale zaskoczył mnie niski albo bardzo niski wynik
PO i PJK-M, no i LPR na trzecim miejscu? Ciekawe! Polecam!
Jutro koncert Stinga i kilka dni spędzonych w stolicy, mam nadzieję,
że intensywnie!
15.09.2005
Fajnie jest sobie kupić nowy numer Polityki i mieć czas na przeczytanie.
Fajnie jest mieć czas, żeby spotkać się z ludźmi i nie myśleć o złych egzaminach.
Fajnie jest móc bez pośpiechu pisać swoją stronę.
Fajnie jest poczytać książki inne niż książki Harpera, Bartla i Cichockiego.
Zajefajnie!
Uf, jestem studentem III roku, jestem studentem medycyny, a nie jak dotychczas wydziału
lekarskiego. Zakończyłem basicum, a teraz już tylko clinicum! Wspaniale!
Chwili takiej jak tak w wieczór przed egzaminem przyjaciele do ciebie dzwonią i śpiewają, nie zapomina się! Dzięki pipy!
Wczoraj świetna impreza z pipami. Poznaliśmy Michała Wiśniewskiego, ot kogo można spotkać na Pietrynie o drugiej w nocy! Dziewczyny były wniebowzięte jego normalnością, czyli tym, że w ogóle z nami chciał gadać;-)
20.08.2005
Pisanie nie jest moją pasją. Polska jest moją pasją. Brzmi pretensjonalnie, ale
nic na to nie poradzę - tak jest. Jestem pewien, że każdy z Was powie to samo o
sobie, nawet jeśli dziś czujemy wszyscy obok dumy - złość.
Źródło
Moi jedyni potencjalni kandydaci: Bochniarz i Tusk.
17.08.2005
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, ponoć, ale wczoraj nie miałem najmniejszej
ochoty wracać. Nasyciłem się troszeczkę, ale to jest chyba jak z miłością...
Na razie zapraszam do obejrzenia
zdjęć, oraz filmów:
|
Jak bardzo cieszy mnie morze? |
Kasia lubi koty i psy! A psy ją bardzo lubią;) |
06.08.2005
Kolejny rok i kolejny raz nie pojechałem na
Przystanek Woodstock. A raczej nikt(!)
nie chciał mnie wziąć, a niestety nie jestem na tyle odważny, żeby jechać sam, pociągiem.
Dni jak zawsze już, pędzą jak ten Eurocity za 37 złotych z Wielkopolski, na spotkaniach
ze znajomymi i ogólnym leniuchowaniu. Nędznicy tarzają się w moim nędznym
bałaganie. Już tylko 3 dni i zobaczę to, błękitne, bezkresne, szumiące morze. Bardzo,
ale to bardzo brakuje mi tego widoku, wrażeń.
01.08.2005
No i minęła połowa wakacji, na szczęście hossa na giełdzie, więc mój
mBank się sprawdza. Tylko proszę do mnie nie pisać, że pomyliłem kierunki. Nie
pomyliłem, po prostu jestem omnibusem! Hy hy Pracuje wciąż nad swoim nowym dzieckiem,
czyli nad moją stroną. Wciąż nie mogę sobie poradzić z kodowaniem, więc proszę sobie
odpowiednie ustawić w swojej przeglądarce.
W czwartek i piątek ubawiłem się za cały rok no i jak zawsze ja nabawiłem się niestrawności. A bawiłem się m.in. wraz z częścią swojej grupy z francuskiego, który niestety dzisiaj już się skończył i pozostaje mi już tylko biochemia i histologia. Wracając do imprezy... w Kaliskiej nie pokazuje się przez następny miesiąc, potłukliśmy szklanki, a na koniec zostałem jeszcze oblany sosem czosnkowym, mniam.
W weekend weselicho, które to już z kolei w tym roku? Ale i tak będzie świetnie, przecież uwielbiam jeść. Ostatnio był świniak, mam nadzieję, że teraz struś. A dzieci w Afryce głodują...
W poniedziałek o 00:06 jedziemy nad morze... Oczywiście po powrocie, bogata galeryja i mam nadzieje nasz wspólny dziennik.
27.07.2005
Ale tak bez nienawiści. Jutro kolejne zajęcia języka francuskiego, bardzo przyjemny
choć trudny w swym wyrafinowaniu język. Jeżeli już mowa o miłości, to jej obraz
w moich oczach uległ ostatnimi czasy chyba gruntownej zmianie. Kiedyś na zabój
wierzyłem w Romeo i Julię, po często zaskakujących rozmowach z ludźmi dojrzałymi
doszedłem do wniosku, że jest mnóstwo wspaniałych małżeństw niekoniecznie opartych
na "śmiertelnej miłości", a przede wszystkim na szacunku do drugiego człowieka.
Nie tyle co doszedłem do wniosku tylko dotarło to do mnie.
My pokolenie '80 i później mamy wymagania. Zdrada=koniec. A niby dlaczego? Może sztuką tworzenia związku jest właśnie umiejętność wybaczenia i tworzenia piękna mimo czegoś?
Pewnego wiosennego dnia zastanawiałem się też skąd się bierze zło. Po chwili stwierdziłem, że odpowiedź jest banalna. Z braku miłości. Utwierdziła mnie w przekonaniu pedagog szkolny (Kasiu to komplement) opowiadając o pustce, "bez miłosnym" życiu młodzieży AD 2005. A dlaczego nie potrafimy/chcemy kochać, dotykać się? Bo się boimy?
A na koniec, jedno z moich ulubionych:
Myślałem dawniej, że kiedy człowiek kocha - nie trzeba mu o miłości mowie, ponieważ ta miłość jest i ten, który jest kochany, powinien o niej wszystko wiedzieć. Nieprawda. O miłości należy mówić. Wstydliwość uczuć - powie ktoś. Nie dowierzajcie tej wstydliwości, kryje się bowiem pod nią zazwyczaj po prostu oschłość. Trzeba o miłości mówić. Nie można zostawiać w miłości pustych przestrzeni dla domyślania się. Kochający czyż nie chcemy wiedzieć, że jesteśmy kochani? Każdy człowiek chce to wiedzieć.
(z opowiadania „Książka dla Marcina" J. Andrzejewskiego)
25.07.2005
Jestem po 3 dniach
malowania babcinego pokoju. I mam serdecznie dość malowania. To był jakiś koszmar,
skrobania, gruntowanie, a później odpadanie ściany. I do tego jeszcze Ci specjaliści,
którzy najlepiej wiedzą jak powinno być zrobione... Brrr. Proszę, zatem nie
prosić mnie o pomoc w malowaniu, bo będę musiał nie z przykrością odmówić. Mam
dość malowania przez najbliższe kilka lat. Wczoraj wracałem od babci w nocy,
ale warto było trochę się bać jadąc ciemna drogą, że zobaczyć mgły rozjaśniane
w uroczy sposób przez księżyc. 8 sierpnia jadę na morze bałtyckie, do ukochanego
Darłówka. Mam nadzieję, że pogoda będzie
wyśmienita, a nawet jeżeli nie to i tak będę szczęśliwcem...
Nowe na mojej stronnicy: część dalsza mojego Życiorysu.
24.07.2005
Jestem z siebie dumny, sam zbudowałem, no może z małą pomocą inny stron, ale sam
zmodyfikowałem. Nareszcie jest normalnie. Wkrótce kolejne zmiany
21.07.2005
Czytam se blog, i w sumie się dobiłem. Swoim "formalizmem i koniunkturalizmem" mojego
życia, pasji, pieprzonej z jednej strony, a z drugiej nieodłącznej. Dzisiaj pani
doktor nakrzyczała na mnie, ponieważ nie noszę długopisu w kieszeni spodenek, jakim
ja będę lekarzem! A ja? Nawet moja strona nazywa się oficjalna:/ Brakuje mi mojej
chęci do pisania, byle czego najczęściej i z błędami (przypadek pana na P.), czytania
Mickiewicza albo podniecania się Wojaczkiem. Boję się, że kiedyś się obudzę po 72
godzinnym dyżurze i już nawet nie będę pamiętał, że kiedyś pisałem wiersz. Będę
tylko wypełniał daty w rubryczkach, bo to przecież jak pani dr powiedziała dziś
równie ważne co polepszenie stanu zdrowia pacjenta:( Fuck
02.07.2005
Sesyji koniec, ale nie koniec nauki. W tym roku progres:) 3/5 zdanych! Teraz chodzę
na kurs francuskiego:) Niedługo wybory, mam w planach specjalny serwisu temu wydarzeniu
poświęcony:)
Strona główna
O mnie: Dziennik,
CV,
Życiorys,
Artykuły, Wywiad,
Rodzina,
Pamiętnik,
Drzeworytnia,
Fundacja,
Skomentuj!,
Komentarze,
Archiwum komentarzy.
Galeria:
Zdjęcia,
Video,
Moja muzyka
(IE).
Internet:
informacje na temat Otwartego Katalogu,
Wikiprojekty,
Moje
Linki,
ODP Profile,
Wikipedia Profile,
eBankowość.