Archiwum moich
zapisków od 08.07.2006 do 29.10.2006
Wcześniej - Lipiec 06 -
Ustka -
Sierpień
- Wrzesień -
Kraków/Praha - Październik
06 - Dalej...
29.10.2006
Biegam
po Internecie moim, tylko moim, drugim świecie. W głośnikach, na które moja mama
wydała niegdyś majątek sączy się muzyka. To co leci teraz należy do gatunku "kojarzące
się". Chcę udawać silnego i próbuję przesłuchać tyle razy, żeby nie kojarzyło się
z tym co się kojarzy. W końcu synapsy mają chyba ograniczoną pojemność i jeśli da
się zapomnieć po co istnieje takie coś IL - 1 (interleukina), można zapomnieć też
wszystko inne.
Dzisiaj zaczęły się pierwsze rozmowy na temat sylwestra. 2007 rok będzie? Pisałem już, że kiedy czasami ktoś mnie pyta, na którym roku studiów jestem odpowiadam: "na drugim"? Na razie wchodzi w grę powitanie kolejnego roku na południu lub w centrum.
Piękna jesień w tym roku, tak sobie przypominam czy kiedykolwiek
była nie piękna. W ogóle chyba używam wielu przymiotników pozytywnie określających
piękno wszelkiego rodzaju. W każdym razie kolory roślinek tych większy i tych mniejszych
zmuszają do nostalgicznych nastrojów.
Tęsknie do miejsc odwiedzonych w wakacje i naturalnie do ludzi, bo to oni byli nierozerwalną
cząstką tych miejsc. Przypadkiem, nieprzypadkiem znalazłem
to. Szkoda, że nie dałaś znać spotkalibyśmy się na kawie, gdzieś nad Wełtawą.
Korzystając z tego, że moje kobiety z wyjątkiem Zuzy pojechały nawiedzać groby zrobiłem sobie prywatny koncert. Pierw z Katarzyną Groniec, Markiem Grechutą, a teraz z Tori Amos i Katie Melua. Taki sobotni. Sąsiedzi wybaczą.
Dziś snu godzinę więcej ktoś mądry podarował. Kolorowych snów Grzegorzu.
28.10.2006
Szanowny Panie Profesorze Mirosławie Orzechowski,
Szanowny Panie Wiceministrze Edukacji Narodowej,
Pragnę poinformować Pana o działaniach wywrotowych jakie dzieją się na jednej z uczelni wyższych. W zeszłą środę uczestniczyłem w zajęciach z z. Zajęcia prowadził prof. O. Uczestniczyłem w nich jako jeden ze studentów. Moje zachowanie było oczywiście grą, która miała skompromitować układ rządzący Polską.
Zarówno prowadzący jak i studenci dopuszczali się zachowań niegodnych prawdziwego Wszechpolaka! Wszystko zainicjował prof. O sugerując najpierw związek pomiędzy obecnością kwasu solnego (co już samo w sobie jest wierutną bzdurą, bo przecież wiem po chemii, że kwas solny rozpuszcza ludzkie ciało), a pochodzeniem człowieka od zwierzęcia. Kolejnym zakłamaniem jakie pragnął nam wpoić ten okropny profesor były sugestie, że wyrostek robaczkowy jest jakimś tam narządem szczątkowym i wcale nie służy poczęciu jak mnie uczyli w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej! Najgorsze jednak, że młodzi kandydaci na Wszechpolaków dali się zwieść manipulacjom.
Najgorzej zachowała się koleżanka Ziet. Jest ona od dawna przeze mnie obserwowana, wykazuje zachowania bardzo niebezpieczne dla rozwoju naszej pięknej IV RP. Ona nie ulega, ona wręcz wierzy i zgłębia te wszystkie zakłamane podręczniki do anatomii i fizjologii, później próbuje popisywać się tą wiedzą na zajęciach. Jej zachowanie jest takie ponieważ jej dziadek był w Wermahcie, a matka, córka rodzona tego dziadka, była Żydówką.
Znany ze swoich homoseksualnych obrzydliwych praktyk kolega Ę. (to pedał jest zwykły!) wspierał podczas tych zajęć koleżankę Ziet. Zapewne dlatego, że kol. Ę. ma HIVa i AIDSa razem, a kto wie może nawet miał 5 000 partnerów! Tak plotki głoszą przynajmniej.
Kol. Ox. - masonka jeszcze w łonie matki wykazywała zachowanie najbardziej perfidne. Manipulowała ona całą grupą i podjudzała wiarę w zakłamane teorie tego szatanisty Darwina, że jakoby człowiek miał pochodzić od małpiszona! Sugeruję ją ukarać w jednym z ośrodków jakie przygotowuje Roman.
Gdyby minister wiedział ile ja się bzdur wysłucham na takich zajęciach! Swoim małym aparatem fotograficznym, który dostałem od Antoniego po likwidacji WSI, zrobiłem zdjęcia. Zmieścił mi się on do pediatrycznej końcówki mojego stetoskopu!
Mikrofilm oraz materiały dźwiękowe dostarczę tam gdzie zawsze, zamknięte w mojej małej, pancernej szafie. Tam gdzie zawsze czyli na stacje Włoszczowa Północ, będę tym o 7.34. Dobrze, że Opatrzność i Edgar dali i możemy teraz tam jechać w niecałe półtorej godziny, aby działać na rzecz rozbijania układu i budowania IV RP. Tu jest Polska!
Z wyrazami szacuneczku, agent Kaczucha
Wycieczka do teatru udała się. Pozytywny spektakl. Ja też jestem
Szczęściem, tylko trzeba mnie odnaleźć i ... Niedługo kolejna?
Wielka wyprawa szykuje się na
Niżyńskiego. Biletów wciąż brak, ale pani w kasie nie była w stanie oprzeć się
moim wdziękom i obiecała, że zadzwoni jak tylko będzie coś wiedziała. Trzymam za
słowo!
Szkolenie udane choć niespodziewanie bardzo pracowite. Dowiadywaliśmy
się jak pomagać. Poznaliśmy nowe techniki pracy z chorymi. Wymienialiśmy się doświadczeniami
i rozmawialiśmy o sensie naszej pracy. Poznałem kilkanaście mądrych, młodych ludzi
i bardzo mi z tym dobrze. Wreszcie doszło do głębokiej integracji! Na ognisku spaliliśmy
szafę Lesiaka,
tzn. ja ją spaliłem. Organizatorka o tym nic nie wiedziała. Żeby nie było!
Już dawno nie byłem na tak dobrze zaplanowanym i merytorycznym wyjeździe, gratuluje
jeszcze raz Gosiu!
Dzisiaj
soma w nienajlepszym stanie, bo wczoraj..
Uwaga 1! Impreza domowa z moimi znajomymi z uczelni!
Uwaga 2! Piliśmy alkohol wysokoprocentowy!
Uwaga 3! Spotkanie bardzo udane, zakończone razem w łożu... szkoda tylko, że nie
spaliśmy w jednym wszyscy razem, bo kanapkę moglibyśmy zrobić.
List, od którego zaczął się ten post jest fikcją i proszę o nie odbierać go osobiście. To fikcja i satyra, jeszcze raz podkreślam.
Nowy dział Artykuły! | Bardziej efektowne Menu | Hospicjum to też Życie kampania 2006
15.10.2006
Kolega z New York przesłał mi wczoraj owe zdjęcie... miło:) Ciekawe ile taka reklama
kosztowała?!
Codzienne zajęcia na 8.15 są cudowne... Dzisiaj obudziłem się jeszcze
przed świtem, wyspany, wypoczęty i gotowy do nauki. Prawie jak robot. Kawa, śmietanka,
którą ktoś w domu kupił, nie wiem w jakim celu. W każdym bądź razie całą już wessałem.
Wsysam w ten weekend wszystko co tylko można nazwać jedzeniem. Powinienem pracować
jako odkurzacz w restauracjach.
Wieczorem odwiedzę
teatr studyjny, żeby nie stwarzać pozorów, że interesuje się sztuką, od razu
uprzedzam, że idę tam na podryw. Przed podrywem pędzę jeszcze odebrać nowe binokle,
koniec z image; man with broken glasses.
W przyszłym weekend mini wyjazd, a raczej szkolenie. Mam nadzieje, że owocne i całkiem
przyjemne. Później już będzie chyba tylko patomorfologia; 3 tygodnie skradzione
z życia, jak to mawiają.
Niedzielne popołudnie niebywale potrafi umilić konferencja prasowa
wyzwolicieli Polski - liderów Samoobrony. Andrzej i jego zboże, tudzież tamdzież
słoma z butów wychodząca, wydaje się tak bardzo sympatyczny na tle "ZOMO i łże-elit"
Kaczyńskiego J. i jego kota.
Wczorajszą wypowiedź wiceministra edukacji IV RP jedynie słusznej skomentował na
szczęście abp. Życiński. Na szczęście, bo takie głupoty trzeba komentować i wykazywać
ich nielogiczność. Powiedział arcybiskup: Nikt poważny nie odrzuca teorii ewolucji,
a sugestie, że jest ona niezgodna z nauczaniem chrześcijańskim, są krzywdzące dla
chrześcijaństwa...
więcej
Kochamy Majewskiego Sz. | Nowe: Wywiad z Nowickim, Alternatywa dla eutanazji, Banki Polskie.
14.10.2006
Ja niedługo zaprawdę zasłabnę... Maciej Giertych ze swoimi planami mobbingu przeciw
teorii Darwina raczej mnie rozweselił, ale
to
co przed chwilą przeczytałem powaliło mnie na kolana. Pan Mirosław Orzechowski
(niestety Łodzianin, absolwent uczelni wyższej!) stwierdził w dzisiejszym wywiadzie
m.in.: Powiedziałem, że teoria ewolucji to kłamstwo. Mam przekonanie,
że to pomyłka, którą zalegalizowano jako obowiązującą prawdę. Dla mnie to opowieść
o charakterze literackim, mogłaby np. stać się kanwą filmu science fiction.
[...] - Właśnie! To (czyli dopuszczenie dyskusji o homoseksualizmie w szkole)
jest najbardziej drastyczna postać kłamstwa: że dwóch osobników tej samej
płci może założyć związek. To się jednak zdarza, ale nie można tego legalizować,
bo to niszczy naszą cywilizację. [...] A gdzie
miejsce na tolerancję światopoglądową? (pyta GW)
- O, świat sobie już radził bez tolerancji i poradzi sobie dalej. Nie
może być tak, że kilku maniaków będzie decydowało o losach cywilizacji...
Zastanawia mnie w tej chwili co czują profesorowie pana Mirosława. Ja z koleji
zastanawiam się czy był sens w uczeniu się teorii budowy atomu czy anatomii prawidłowej.
O Chryste, zlituj się nad nami! Nie wzywam w tej chwili imienia Pana Boga nadaremno.
W czym teoria Darwina przeszkadza wierze katolickiej? Mnie stety, niestety nikt
nigdy tego nie wyłożył.
Łysakowski współczuje młodzieży, która za kilka lat dostanie dyplomy, przyłączam
się panie Tomaszu.
Pierwsze jesienne powiewy. Brrr... Zimne, mgliste poranki i wieczory. Nie wiem czy z ust wylatuje mi dym papierosowy czy ocieplone powietrze. Najpiękniejszy jest chyba zapach powietrza, które wydaje się bardziej świeże i... kolory, kolory, których nie ma w żadnej innej porze roku. A, i kasztany! Podarowałem kiedyś, (ha, kiedyś) komuś kasztana na pamiątkę. Został pewnie wyrzucony gdzieś w dal, może wyrośnie z niego jakiś kasztanowiec, będzie przypominać z każdą jesienią, miłe chwile.
13.10.2006
Wchodzę do pokoju, duszno i bałagan, porozrzucane książki,
papiery, długopisy... na szczęści schowana została bielizna i ubrania,
Grzegorz siedzi przy komputerze i klika. Nie na czacie, pisze coś na swoją
stronę internetową, uśmiech od ucha do ucha... Pytam.
więcej
11.10.2006
Zmarł kolejny ceniony.
Marek Grechuta.
Pierwsza moja miłość do poezji śpiewanej. Pierwsza i najprawdziwsza... [']
Gdziekolwiek będziesz, cokolwiek się stanie,
Będą miejsca w książkach i miejsca przy stole.
Kasztan kiedy kwitnie lub owoc otwiera
Będą drzewa, ulice, ktoś nagle zawoła.
Ktoś do drzwi zapuka, pamięć przyniesie
Z kwiatem, z godziną, z kolorem.
07.10.2006
Zaczęło się. Za mną pierwsze kolokwium, a raczej formalne zaliczenie. Inni jeszcze
na dobrą sprawę nie zaczęli się uczyć. Oh, ta kochana medycyna. Trudno było wracać,
bardzo trudno, zwłaszcza w ostatnie dni, które spędziłem bardzo miło poznając i
zwiedzając. Sprawdziłem się też jako przewodnik, Łódź się spodobała i mam nadzieję,
że nie miał wpływu na tę opinię mój niebywały urok osobisty...
Na tle Europejczyków albo mieszkających w Europie wyszedłem prawdopodobnie
na zaściankowego katolika toruńskiego (mało znane określenie w Europie, na szczęście),
zwłaszcza w kwestii zażywania środków narkotycznych. Dobrze być takim, jak dobrze
było urodzić się wcześniej i nie mieć w szkole kontaktu z narkotykami i nie czuć
potrzeby, zażywania tego świństwa. Nie wiem czy posłałbym swoje hipotetyczne dziecko
do szkoły w dzisiejszych czasach.
W każdym razie bardzo miło było poznać inny świat, żeby teraz mieć z kim i z czym
porównywać jakość swojego życia, ambicji i mieć odwagę, żeby rządzić swoim życiem.
W polityce burzliwie, nawet bardzo. Dlatego też ciekawie. W sumie nie wiem czy jest co komentować, bo który raz z rzędu krytykować mam rządy Kaczyńskich. Dobrze się stało, że układ Morozowski - Sekielski ujawnił w jaki sposób partia, paradoksalnie nazywająca się Prawo i Sprawiedliwość ratuje ojczyznę uprawiając handel stanowiskami. Przecież sposób nie jest ważny! Betonowy elektorat tej partii i tak głęboko wierzy, że żeby dojść do celu trzeba łamać prawo, bo to prawo jest złe, jest wytworem złej III RP, zatem VIPy IV RP mają moralne przyzwolenie na nie przestrzeganie tegoż.
Niedługo wybory samorządowe, jeśli nikt nie skradnie politycznej części mojego serca to najprawdopodobniej unieważnię swój głos. Ciekawi mnie sytuacja w Łodzi. A tu niestety nie ma zbyt dużego wyboru; niepoprawnie zachowujący się biznesmen, były prezydent, którego światopogląd zbliżony jest do światopoglądu Kaczyńskich i były baron SLD, dzięki któremu wygrał Miller... Kolejne lata zastoju?
A na pocieszenie; nowe zdjęcia z wakacji w Pradze.
Google wymyśliło kolejne ciekawostki w swoich laboratoriach; darmowe, trochę zbyt kolorowe jak na mój gust, komponenty dla webmasterów. Są też nowe Google Groups i Google Reader. Takie internetowe miodzio i do tego wszystko za darmo.
W domu, Krakowie, Pradze i nad morzem - jesień. Złote liście spadające na moją mokrą od deszczu głowę. Świeży zapach powietrza. Jesień jest chyba po to, żeby uspokoić się po wakacyjnych uniesieniach... Problem w tym, że z tych radosnych ja nie chcę tonować!
20.09.2006
I`ve just come back home. I`m writing in English especially to our Irish, English,
American and Russian friends who we met in Prague. I`ll start from Prague,
but in Cracow it was as beautiful as in Czech.
Prague, city divided by Veltava and divided also in many cultures by tourism. It
is amazing you can meet there people from all over the world, drink with them Czech
beer and talk. I didn`t expect it earlier, but now it's obvious. It`s a city of
culture; concerts, exhibitions and great monuments, a city of fun and pleasure.
Travel really teaches. Moreover, travel is not just a great education, but most
of all it teaches you how little you know when you're very far away as said
Pico Iyer.
It was really great time to talk with you, play in Truth Or Dare all the
night, drink beer in the Czech pub, dance in the snobbish club, eat Knedliczki and
walk around the Old Town!
There were also moments when I understood what the national pride is.
I read an interview with him few days before our arrive to Cracow.
Witold
Knychalski (the founder of
Festival Of Dialogue
of Four Cultures in Lodz) died 2 days after the end of Festival. For me it was
the first Festival. Thanks people like Knychalski, someday I go to Prague nobody
tell me that Poles are intolerant or they killed Jewish or Gypsies during Second
World War. Thanks this kind of people we learn how to talk.
offsGFN International
W każdym bądź razie wyjazd zaczął się i zakończył Festiwalem. Wernisaż bardzo udany, z wielką przyjemnością uścisnąłem rękę artyście, gratulując. Później koncert Przemyk i mojego ukochanego Raz, Dwa, Trzy. Z początku teksty-przerywniki Nowaka były trudne do zrozumienia, ale później chyba się rozgrzał i było przeuroczo. Dzień przed wyjazdem koncert w malutkiej, wypełnionej po brzegi ludźmi cerkwi prawosławnej. Nie przypuszczałem, że na koncercie muzyki cerkiewnej mogą przechodzić mi ciarki po plecach. Niezłe chłopaki! Niestety w drodze powrotnej na ul. Tragutta zakupiłem piwo Lech, sztuk 1. Niestety otworzyłem je 20 metrów przed Galerią i zapłaciłem... słono, 100 złotych polskich. A nie tak dawno Dorn apelował o zdrowy rozsądek. Dornem nie straszyłem. Próbowałem jedynie się rozpłakać. Nie udało się.
Kraków. Znany, ale wspaniały ze względu na moich przyjaciół i nowych ludzi, których tam poznałem. Imprezy integracyjne zawsze wychodzą na dobre! Zabalowaliśmy pierwszą noc, wpierw w Łubu (polecam!), później w nie do końca kiczowatym Kitsch`u. Trochę szkoda, że nie pozwolono mi tańczyć na barze, ale rozumiem... masa bezwładności. Buahahah. Dzień kolejny to leczenie kaca, mega kaca i przepiękny spacer na Kopiec Kościuszki, a po droższe poszukiwanie grobu Lema, nie znaleźliśmy. Były momenty zabawne, rozrywkowe, ale też wzruszające, kiedy pierwszy raz odwiedziłem Frnciszkańską 3. Ostatnie godziny w Krakowie spędziliśmy jednym z najbardziej klimatnych pubów w jakich w życiu byłem - w Alchemii (polecam!) na Kazmierzu.
Wyjazd zakończył się 2 godzinną wizytą we Wrocławiu, gdzie cieszyliśmy się widokiem naprawdę pięknych Polek i Polaków.
Będzie pamiętnik, a tymczasem zdjęcia.
05.09.2006
Jedziemy,
jedziemy. Jeszcze do końca nie mogę uwierzyć, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi
wskazują, że nasz wspaniały pomysł doczeka się realizacji. Dzisiaj Łódź Fabryczna
i wernisaż, a później Festiwal. W sobotę dawna stolica Polski, Kraków. Będziemy
chadzać po Kazimierzu i zaglądać do tych uroczych, żydowskich restauracyjek, ja
z pewnością pójdę na pyszne lody na Starym Rynku.
Z rodu Kraka do Pragi. Zwiedzanie mamy już zaplanowane co do minuty, oczywiście
ja się o to postarałem, mam nadzieję, że chociaż część z tego uda nam się zobaczyć.
Mieszkamy dosłownie kilkadziesiąt metrów od praskiego Starego Miasta, więc wieczory
będziemy zapewne spędzać tam, a noce... ponoć trzeba w Czechach uważać, bo prostytucja
jest legalna. Już nie mogę się doczekać spróbowania tych knedlików słynnych!
04.09.2006
Jak można było przeczytać
w dzisiejszym Metrze, do Polski wkracza organizacja dbająca o poszanowanie
osób aseksualnych.
Ja do tej grupy z pewnością nie należę, choć mam wrażenie, że znam kilka takich
osób. Staram się do niech podchodzić z wielką wyrozumiałością i tolerancją, choć
momentami, ze względu na moją obrzydliwą bezpruderyjność, jest trudne. Aż dziwie
się, że Wierzejski nie zaproponował jeszcze przymusowego leczenia takich osób, bo
przecież każdy musi się rozmnażać!
Polecam dwa blogi: Tomasz Łysakowski, Byłem eSBekiem.
03.09.2006
Piotr Metz, którego notabene bardzo lubię i cenię, właściwie jest dla mnie muzycznym
autorytetem, nie będzie wstydził się za pierwszy dzień
Sopot Festival (brawo
za stronę!), bo dzień drugi to zapomnienie wszystkiego niedobrego. Najpierw, zaskakująco
piękna fizycznie i bardzo nastrojowa
Melua, a później legenda,
nawet dla mnie, Elton John.
Królowa angielska musi mieć jakieś wtyki u anioła rozdającego brytyjskim artystom
talent, bo jak już ktoś z niedalekich wysp zacznie karierę, to zaprzestać jej nie
morze. Potężny złoty krzyż na czarnym tle ubioru, w katolickiej Polsce, mała prowokacja,
a na dokładkę odważne
przesłanie
zaraz po spotkaniu z Wałęsą. Zadziwiające, że podczas jego krótkiego przemówienia
ludzie klaskali przyznając mu rację.
Spisała się również prowadząca Magda Mołek, której zazwyczaj nie lubię, ale jakoś
dzisiaj mi odpowiadała. Brawo TVN! Kiedyś chciałem mieć własną telewizję, miała
ona być właśnie tak prężna jak ta stacja. Mojego pomysłu na nowatorski program informacyjny
jeszcze nikt nie zrealizował, więc jeśli Kamil Durczok szuka nowych pomysłów na
fakty z chęcią mu pomogę;)
02.09.2006
Brawo Donald, brawo! I tak nie będę na Was prawdopodobnie głosować, ale
spot super! (strona PO)
Miód na moje serce i bardzo precyzyjnie wycelowany w kłamliwą "politykę" Kaczyńskich!
Poziom artystyczny wczorajszego koncertu konkursowego w Sopocie wydawał się być niższy niż poziom Eurowizji. Ciekawe czy Piotrowi Metzowi (takie nazwisko się odmienia?) nie jest trochę wstyd...
01.09.2006
Kochamy nasz dom. Jest piękny, lecz bardzo zaniedbany. Od lat go nie remontowano.
Wiele rzeczy wymaga w nim naprawy. Potrzebny mu dobry gospodarz. Remontujemy go.
Naprawiamy i czyścimy. Codziennie nasza praca przynosi efekty. W naszym domu będziesz
czuł się bezpiecznie. Każdy będzie tu u siebie. Bo to nasz dom, bo to Polska. Prawo
i Sprawiedliwość; zmieniamy Polskę na lepsze. (obejrzyj)
Wy też dostajecie nieprzyjemnych drgań ciała swego oglądając kolejny spot wyborczy
Prawa i Sprawiedliwości albo kolejne sugestie jak wyglądać będzie
obywatel IV
RP? Chciałoby się
zacytować Miauczyńskiego;
..., kurwa, ja pierdolę! Obiektywnie trzeba im przyznać, że zrobili rewolucje
jeśli chodzi o kampanię wyborczą, zaczęło się w wyborach parlamentarnych i już się
nie skończy; teraz hipokryzję i zwykłe kłamstwa przedwyborcze będziemy dostawać
w bardzo ładnej, wręcz ekskluzywnej oprawie!
Wracając do spotu. Jaka piękna metafora, na szczęście na tyle prosta, aby każdy
kto chęć wyraża głosowania na PiS mógł zrozumieć. Co oczywiście dobrze świadczy
o działaczach tej partii; dostosowują język swój do umysłu elektoratu swego. Już
widzę łzy w oczach mojej babci pod koniec tej plugawie kłamliwej reklamówki, kiedy
lektor z dumą mówi Bo to nasz dom, bo to Polska.
Jednym z bardziej rozbrajających fragmentów filmu: najazd kamery na pokój, gdzie
cała rodzina sprząta, a w centralnym miejscu na ścianie jest tzw. ołtarzyk. Jakież
to subtelne, lektor nie nie mówi o katolickiej, jedynie prawdziwej rodzinie, ale
i tak udało im się zrobić ją na jedynie właściwą.
Warto też zauważyć, że przedstawili tzw. związek partnerski, pracuje zarówno samica
jak i samiec, a nawet wspaniale uchowane potomstwo. Nie da się ukryć, że taki obrazek
piękny jest, jednak jak dla mnie zbyt bardzo przypomina rysunki ze znanego nam dobrze
pisma: "Strażnica".
Nasz dom rysuje się na bardzo tolerancyjny, nawet mimo owej katolickiej wyłączności,
lektor chce nam zasugerować, że w owym miejscu i osoba homoseksualna zrozumiałaby,
że swoją orientację sobie wymyśliła i Żyd nie byłby tak zachłanny na pieniądze.
PiS samo przyznaje się, że nie ma ochoty współżyć z sąsiadami, więc nie domagajmy
się od premiera, by rozmawiał konkretnie i twórczo z Barosso. Premier będzie jedynie
chwalił się, że osoby homoseksualne są obecne zarówno w PiS jak i w LPR i że on
je zna.
Powstaje kolejna rozbieżność, Kaczyńscy w spocie chcą jedynie dokonywać renowacji
domu, któremu na imię III RP, a w rzeczywistości burzą zarówno struktury jak i autorytety
naszej ojczyzny.
31.08.2006
Do zapalenia w ten weekend lampki na grobie Jacka Kuronia na warszawskich Powązkach
zachęcają inicjatorzy akcji solidarności z nieżyjącym działaczem opozycji.
W ten sposób będzie można wyrazić solidarność z "pomawianym" o prowadzenie w latach
80. negocjacji z SB legendarnym opozycjonistą i społecznikiem - poinformował w czwartek
PAP jeden z inicjatorów akcji, dyrektor Wielokulturowego Liceum Humanistycznego
im. J. Kuronia w Warszawie Piotr Laskowski.
więcej
Niestety tam mnie nie będzie, ale zapalam - [']. Jego grób był jednym z tych, które
najbardziej chciałem odwiedzić podczas mojego ostatniego pobytu na warszawskich
Powązkach. Zapewne podejście do pewnych spraw (zwłaszcza gospodarczych) poróżniłoby
mnie z Panem
Jackiem jednak nie zmienia to faktu, że jest to bohater RP jak i mój autorytet.
Jest jednym z tych niewielu, którym wierze, że chcieli dla Polski dobrze.
Odnowione linki i sekcja video, zapraszam.
30.08.2006
Obejrzałem In The Cut (2003), dzisiaj Intimacy (2000). Filmoznawcą
z pewnością nie jestem, ale chyba ominęła mnie rewolucja seksualna w filmie. Nie
widziałem jeszcze nigdy w kinie nie pornograficznym tak odważnych i tak dobrze zrobionych
scen erotycznych, zwłaszcza jeśli mowa o pierwszym obrazie. Co jak co, ale nigdy
bym nie przypuszczał, że ominie mnie coś związanego z seksem. Wniosek po dzisiejszym
filmie: Wszystko jest dla ludzi, ale z seksem trzeba uważać bardziej niż z narkotykami.
Początki
jesieni jak co roku zapowiadają się w Łodzi bardzo smakowicie;
Wystawa Andrzeja Nowickiego
Festiwal Dialogu Czterech Kultur
Łódź Biennale
Camerimage
Mam nadzieję, że zobaczę choć trochę...
Wciskamy jedną wielką świecę w tort, zapalamy i wchodzimy do klatki próbując powstrzymywać się od śmiechu. Na głowach powinny być czapeczki, ale okazały się bardzo nie trwałe. Na szczęście w ustach pozostały gwizdko-rurki, mające na celu spotęgowanie zaskoczenia. 00:00, zaczynamy pukać i dzwonić do drzwi... więcej
29.08.2006
Wyobraźmy
sobie świat, w którym każda osoba ma dostęp do sumy ludzkiej wiedzy. Do tego właśnie
dążymy.
Wiedza to potęga, pomóż nam ją uwolnić!
W zeszły czwartek decyzją Zarządu przyjęto
do stowarzyszenia mBank, który jest
teraz członkiem wspierającym
Wikimedia Polska.
Nie ma chyba nic lepszego jak wspieranie się wzajemne twoich dwóch ulubionych marek!
26.08.2006
Jak
dumnie jest przeczytać tak miły testimonial dotyczący swojego własnego, jedynego
w sowim rodzaju ojca!
Andrzej Nowicki (rocznik 1958) należy do grona artystów średniego pokolenia.
Choć urodził się i nadal mieszka w Pabianicach, to jego twórcze koncepcje były i
nadal są związane z Łodzią. [...] W jego „Drzeworytni" spotykają się malarze, graficy,
muzycy, poeci i filozofowie, dziennikarze, naukowcy, aby rozmawiać: o ideach artystycznych
(Strzemińskiego, Kandinskiego, Witkacego), które wywarły znaczący wpływ na
kolejne pokolenia artystów, o funkcji barwy w malarstwie, a zwłaszcza w grafice,
lub po to, by ubogacić organizowane przez gospodarza galerii wieczory własną
muzyką lub poezją. Do „Drzeworytni" zachodzą też studenci, zaciekawieni sąsiedzi
i przypadkowi przechodnie.
Andrzej Nowicki jest twórcą o niezwykle barwnej i ciekawej osobowości, jest
człowiekiem o wyrazistych, przez co niekiedy wręcz kontrowersyjnych, poglądach,
który z godną podziwu konsekwencją kroczy własną drogą, pozostając niejako z
dala od przemijających we • współczesnej sztuce mód. Będąc przede wszystkim
grafikiem i rysownikiem, potrafi w sposób niezwykle umiejętny wykorzystywać (dla
większej przejrzystości i komplementarności przekazu) formy wypowiedzi właściwe
artystom uprawiającym happening, performance,
fotografię.
[...] „Potrzeba wierności podstawowym, wynikającym z tradycji wartościom
estetycznym odróżnia Andrzeja Nowickiego, drzeworytnika z ulicy Piotrkowskiej, od wielu eksperymentatorów;
od tradycjonalistów zaś intelektualna aktywność i formalna inwencja." [Tomasz Bocheński]
[...]
Andrzej Nowicki jest artystą, któremu niemal od zawsze towarzyszyło pytanie o
sens własnej twórczości (co tworzyć i po co?); nie należy do twórców, którzy
zamykają się w czterech ścianach pracowni. Zawsze uważał, że inspiracji i
tematów należy szukać wśród ludzi, w otaczającej nas rzeczywistości. „Trzeba
próbować zrozumieć swoją historię, historię swojego miasta, swojej ulicy. Tam
szukać porządku i oświecenia. Nie mówić ciągle o własnych emocjach. Z pokorą
umieścić siebie w jednej z 315 bram." [fragment tekstu A. Nowickiego załączonego
do drzeworytu „Bramy Ziemi Obiecanej", 1994].
Twórczości graficznej artysty towarzyszy refleksja sytuująca się gdzieś na
pograniczu krytyki, historii i teorii sztuki. „Nowickiego zajmuje wiedza o sztuce, jej związki
z religią, filozofią. Bez wiedzy samo tworzenie jest jałowe. Zawsze poszukiwał...
Teraz ? Wycina drzewo, drukuje grfiki, pisze, prowokuje, namawia [...]
Teraz wystawy!
Dotychczasowi organizatorzy wystaw indywidualnych twórczości A. Nowickiego skupiali
się na prezentacji dwóch lub jednego, najczęściej najnowszego, cyklu prac. Ekspozycja
w Muzeum Historii Miasta Łodzi ma mieć charakter retrospektywny. Nie znaczy to,
że zostanie pokazany całokształt dorobku artysty. Ze względu na ograniczoną powierzchnię
wystawienniczą zostaną wybrane najbardziej reprezentacyjne dla danego cyklu zestawy
kilku prac, a w przypadku zwoju -kilku - lub kilkunastometrowego, pokażemy zaledwie
jego fragment. Na wystawie zobaczymy także rysunki (głównie kobiece akty, kilka
autoportretów). Interesującym dopełnieniem ekspozycji grafiki i rysunku będzie pokaz
matryc; będą wśród nich np. klocki sztorcowe i deski (langowe) oraz matryce o powierzchni
krzywej, np. kule (z drewna lub plastiku). Wystawie towarzyszyć będzie nowa jednodniówka;
już trzecia z kolei gazetka zredagowana przez samego artystę, zastępująca tradycyjny
katalog.
Opracowała: Krystyna Knapik z "Drzewo i Ryt" nr 3, 2006 r.
więcej
16.08.2006
...Polacy muszą się nauczyć rozmawiać o swojej intymności, oswoić te tematy w
publicznej rozmowie. Rozmowy o seksie nie muszą być zerżnięte ze ściany w toalecie.
Już nawet Watykan zaczyna nas prześcigać w namyśle na sensownością używania prezerwatyw.
Skończmy z tą stęchłą pruderią. Polecam:
Polityka Kuby Wojewódzkiego Dostrzegam pewną subtelną zbieżność poglądów Panie
Kubo, nawet nie tylko dotyczących pruderii...
14.08.2006
Zobacz jak było kiedyś. offsGFN w liczbach:
3 lata ma już przeszło moja strona,
5 procent (tylko) używa przeglądarki Opera odwiedzając moją stronę,
24 procent odwiedzających w lipcu 2006 r. jest Łodzi,
30 procent odwiedzających (pomijając Polskę) pochodzi ze Stanów Zjednoczonych,
50 procent, ponad, odwiedzających to nowi goście,
51 podstron ma offsGFN,
70 odwiedzin, średnio, codziennie,
21 897 tyle razy odwiedzony został najpopularniejszy tekst,
22 507 odwiedzin od założenia.
W
ostatnim roku zmieniło się najwięcej, strona staje bardziej autorska, w coraz mniejszym
zakresie korzystam z tzw. gotowców, a coraz więcej tworzę sam.
Od dziś istnieje nowy system komentowania:
Skomentuj!,
Komentarze,
Archiwum komentarzy.
13.08.2006
SB ścigała nie tylko "wrogów ustroju", ale także przeciwników aborcji. Najnowszy
"Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej" opisuje sprawę z lat 70., gdy SB z Łodzi
zajęła się sprawą antyaborcyjnych przezroczy, których wykonanie zlecił pracownik
kurii biskupiej do walki z dopuszczalną w PRL "aborcją na życzenie".
[...] W "Biuletynie" podkreślono, że ustawa z 1956 r., która w zamyśle propagandowym
miała na celu likwidację "podziemia aborcyjnego", doprowadziła w konsekwencji do
"żywiołowego, niekontrolowanego wzrostu tego rodzaju zabiegów". W latach 70.
liczba sztucznych poronień przekraczała liczbę żywych urodzeń, zwłaszcza w dużych
miastach.
Ustawa była jednym z czynników kryzysu demograficznego, co prymas Polski Stefan
kard. Wyszyński i biskupi wielokrotnie sygnalizowali władzom. W specjalnym memoriale
z 1970 r. Episkopat Polski poddał ostrej krytyce politykę państwa w tej kwestii.
Władze PRL zwalczały nie tylko samą krytykę aborcji, lecz także np. propagowanie
naturalnych metod regulacji urodzin.
PAP 13-08-2006, ostatnia aktualizacja 13-08-2006 12:38
12.08.2006
Obejrzałem, ale z pewnością Kochankowie... zrobili na mnie większe wrażenie.
Tu aktorzy również się popisali, przynajmniej tak mi się wydaje. Kolski uprawia
nepotyzm? Czasami zaszalał nawet pan stojący za obiektywem. Dobrze, że nie zasnąłem
do końca, bo wiele się wtedy wydarzyło. Najbardziej odbiły się we mnie pięknie pokazane
sceny erotyczne, pięknie, aż się chce żyć.
11.08.2006
Ja uśmiałem się po pachy... Polecam Google Video.
09.08.2006
Wróciłem do domu, z nadzieją, że znajdę tu spokój fizyczny, a przede wszystkim duchowy,
bo mi go bardzo brakuje. Wiele, wiele niedobrych rzeczy dzieje się ostatnio w moim
sercu. Choroba przewlekła stwierdzona, teraz przyjdzie czas na długie i kosztowne
leczenie. Muszę sam zacząć znowu uczyć się układać układankę i kształtować brzegi
klocków, żeby jeden do drugiego przylegał, żeby jeszcze więcej się nie rozsypało.
Podróże kształcą, z pewnością. Nawet podróże po Polsce. Wiele mnie i moich przyjaciół spotkało, wiele się o sobie dowiedzieliśmy, ale pozostajemy i pozostaniemy rodziną i to jest jedna z tych rzeczy, której nikt nam nigdy nie odbierze. Jeszcze jakiś czas temu myślałem, że nie przetrwamy, ale teraz znowu wierzę. Będą wzloty i upadki, być może, ale zawsze będzie gdzie i do kogo wracać.
Morze jest przepiękne, jak co roku, przepiękne, bo z przyjaciółmi. Chodziłem po piasku, sypałem nim, bawiłem, pisałem patykiem i rzeźbiłem stopami, a potem czyściła to słona woda. Spacerowałem, oglądałem zachody słońca, przytulony. Kasia niestety wcześniej wyjechała i o wschodzie zarówno jak o miłości na plaży nie było mowy... oczywiście żartuje. Spędzałem wspólne i samotnie wieczory. Napisałem nawet coś na kształt wiersza. Fascynowałem się morzem w nocnych ciemnościach i biegałem za przypływem i odpływem wody. Oddałem się tnącemu deszczu podczas sztormu i żądzy na wydmach. Piszczałem z małymi bachorami, które później oblały mnie piwem. Pisaliśmy pamiętnik. Ach... będzie z pewnością co wspominać.
Podróże edukują, zwłaszcza jeśli spotyka się z ludźmi, zarówno przyjaciółmi jak i osobami obcymi. Każda nowa informacja to wartość i trzeba z niej umiejętnie skorzystać...
Zdjęcia znad morza
Pamiętnik - wakacje 2005
Pamiętnik - wakacje 2006
W ostatni dzień stwierdziłem, że trzeba wrócić do rzeczywistości i kupiłem Gazetę na plaży... Powroty bywają smutne.
PiS: Geje i ''zoofiliści'' to ''syfilizacja''?
Krzysztof Katka
Lesby, geje, zoofiliści, kto pojutrze? To syfilizacja" - taki transparent zawiesili
działacze PiS na swoim biurze w Kościerzynie. - Forma za ostra, ale kto sieje wiatr,
zbiera burzę. To odpowiedź na gejowskie parady - twierdzi Tadeusz Cymański, pomorski
szef PiS.Transparent zastąpił na elewacji biura Prawa i Sprawiedliwości zwykłe partyjne
reklamy. Atak na homoseksualistów politycy z Kościerzyny wzmacniają odwołaniem do
Jana Pawła II: "Dziś lesby-geje, jutro
zoofiliści, kto pojutrze?
Czy tak ma wyglądać wolność i demokracja? To jest
SYFILIZACJA!!! Najznamienitszy
z rodu Polaków przygląda się z Domu Pana. Dokąd zmierzasz Narodzie Polski".
Autor - Waldemar Bonkowski, szef partii w powiecie kościerskim i członek krajowej
Rady Politycznej PiS - jest dumny ze swojego dzieła: - Zareagowałem w ten sposób
na paradę gejów - mówi. - Homoseksualiści to ludzie chorzy, prywatnie niech sobie
robią, co chcą, ale nie powinni publicznie pokazywać swoich skłonności. Ich zachowanie
na pewno nie spodobałoby się naszemu papieżowi.
Bonkowski - rolnik z zawodowym wykształceniem - osobiście wyklejał litery na czystym
odwrocie partyjnego baneru. Podczas tej roboty popełnił błąd - myślał "zoofile",
a wyszło "zoofiliści". - Ale wyraz "syfilizacja" jest taki, jak zamierzałem. To
taka nowa gejowska cywilizacja. Kolegom z partii bardzo się spodobało to określenie
- przekonuje.
Wczoraj "Gazeta" opisała przypadek bielskiego działacza PiS, który porównał homoseksualistów
do zwierząt. Poseł Tadeusz Cymański zapowiedział, że polityk odpowie przed rzecznikiem
dyscypliny partyjnej. Sprawą transparentu z Kościerzyny nie zajmie się nikt - w
tamtejszej siedzibie partii mieści się filia biura poselskiego Cymańskiego, a Bonkowski
jest członkiem komisji sprawdzającej, czy kandydaci PiS na posłów oraz radnych mają
odpowiednio wysokie morale.
Cymański: - Zgadzam się z kolegami z Kościerzyny, że należy zatrzymać ekspansję
homoseksualizmu. Nie podoba mi się natomiast mocny język, bo słowo "syfilizacja"
jest chyba trochę przesadzone. Warto jednak dodać, że ten kto sieje wiatr, zbiera
później burzę. Gdyby nie duża aktywność środowisk gejowskich, to nie byłoby takich
transparentów.
Niedawno "syfilizacja" zniknęła z budynku, a Bonkowski uważa, że odpowiedzialni
są za to homoseksualiści: - Transparent ukradli w nocy nieznani sprawcy - mówi.
- Podejrzewam, że stoją za tym jakieś przyjezdne środowiska gejowskie, bo w Kościerzynie
takich nie mamy.
[...]
Gazeta Wyborcza (Trójmiasto) 07.08.2006
Bez komentarza.
20.07.2006
Jadę, już jadę. Wakacje je je je. Zaraz pakuję plecak mój dawny, jeszcze jak ojciec
w daleki kraj jeździł, mój minimalizm nie pozwala mi kupić ładniejszego, poczekam
jeszcze 10 lat jak zacznę zarabiać... Najpierw jadę do Łodzi, zakupy, upijemy się
z nowym członkiem grononetu i Kaliska Łódź wita. Ostatnio otworzyli taki
nie szeroki balkonik na drugim piętrze. Nie wiem co zrobiłbym bez tego klubu w Łodzi.
A w niedzielę jadę nad jezioro Budzisławskie, niedaleko Powidzkiego. Chyba pobyt
tam będzie bardzo podobny do tych Przybrodzińskich, patrz: 24 godzinna impreza (hepar
trzym się mocno, bo po jedziemy sobie giegietepety zbadać), tylko szkoda, że nie
będzie z nami (a może będzie?) pewnego psora. Pamiętam jak ten śpiewając parafrazę
Młynarskiego
Jesteśmy na wczasach w tych powidzkich
lasach,
w propieniach słonecznych opalamy się.
Orkiestra przygryfa sykocznego begina,
to nie twoja fina, sze podryfam cię...
oburzył się, że nie wiem kto tę pieśń śpiewa... Eh... to były czasy młodości! Po jeziornym wypoczynku wracam na jeden dzionek do Łodzi Fabrycznej, żeby już 1 sierpnia wybyć do Ustki, w której jeszcze nie byłem i mam nadzieje, że spodoba mi się tam conajmniej tak bardzo jak w Darłówku.
18.07.2006
Wakacje w pełni, zdaje się. Tylko denerwuje mnie, że nie mogę zmusić się do robienia
czegoś twórczego. W sumie odmóżdżać też się trzeba czasami.

Tutaj jadę na początku sierpnia, będę Wam machać
do tej kamerki;-) Ale najpierw jeziorko, bardzo blisko znanego mi dobrze z czasów
młodości - Powidza.
P.S.: Dzisiaj wyczytałem na Wyborczym portalu, że geje zrobili sondę "Który członek Młodzieży Wszechpolskiej jest najbardziej seksowny"... wygrał Bosak... <rotfl>
17.07.2006
Lubię być komplementowany, nie ukrywam. To jeden z piękniejszych listów jakie kiedykolwiek
dostałem; od mojej przełożonej (oczywiście list opublikowany za zgodą autorki, otrzymany
25.06.06):
Jestem w pracy, w ośrodku dla schizofreników,
na dyżurze. Czekam aż
ktoś będzie mnie... potrzebował, i nie chce być sam w tak piękną
niedzielę. A tu nic, nikogo, nigdzie... a to śpiochy przecież
są, eee, nie to nie, piszę więc Sobie do Ciebie! Dlaczego? Bo lubię, bo
chcę, bo musze, bo byłam na Twojej stronie. I dowiedziałem się, nie
pierwszy raz, czegoś "nowickiego" o Tobie. i przepatrzyłam zdjęciową
galerię z gwiazdorem w roli głównej, i nie wiedziałam, że tak
cudownie, z wielu a nie z jednej strony można pokazać księżyce
człowieka! Kto robił Ci te majowe zdjęcia? przepełnione
opowiadaniem, relaksem, radością, miłością i życiem... Ktoś piękny
chyba? Hm, i przeczytałam wiersze, szczególnie jeden bardziej i
jeszcze o nim MI SIĘ myśli, nie lubiłam Szymborskiej, hm, a czytałam
wiersz z zachwytem ten, teraz. [...] Hej! Napiszę jeszcze kiedyś do Ciebie,
może chyba na
pewno.:)
ML
Margot, Margot,
gdybyś nie miała Mistrza u boku swego ja bym próbował nim być, czasem sobie tak
myślę;)
Właśnie przed chwilą wróciłem z pięknego, niemieckiego Wrocławia i okolic, gdzie
miałem randkę, a nienasycony byłem przerażająco. Też tęsknie za morzem, górami i
człowiekiem, ludźmi. Czasami ta tęsknota, nostalgia bardzo miłe wydają się być.
Ostatnio napisałem pięknej osobie; "W dzień będę czekał na znak życia od Ciebie,
jak co dzień, w między czasie się uczył i żył, choć życie bez Ciebie przy mnie to
tylko czas oczekiwania na spotkanie z Tobą." Aż za "ładnie" mi wyszło i posądzam
siebie, że splagiatowałem jakiegoś poetę...
W poniedziałek pojawię się w Fundacji i w czwartek też, bo chcę Cię ujrzeć. Mam
nadzieję, że znajdę mnóstwo zajęć, bo chciałbym wolny czas aktywnie spędzić. Ostatnio
byłem w Fundacji i dotarło do mnie po długiej nieobecności tam, jak bardzo uwielbiam
z Wami i z Kujawami być.
Dziękuję za piękny list.
GN
Piszcie listy!
15.07.2006
Widziałem wczoraj przepiękny, polski
film i chyba zostanie przeze
mnie zaliczony do tych, które oglądam kilka razy.
Opowieść o miłości i śmierci, o barwach tych zjawisk. A barw dostrzegam chyba coraz
więcej i czasem kłóci mi się to z moją czarno-białą wizją świata.
Takiego nastroju i zdjęć (Marcin
Koszałka) nie odczuwałem tak głęboko już dawno. Do tego zwraca uwagę bardzo
dobra obsada, zwłaszcza ujmująca swym pięknem i talentem aktorskim
Karolina Gruszka.
Miło się w sercu dzieje jeśli można wierzyć w polskie kino! Polecam.
08.07.2006
No i stało się. Premier Marcinkiewicz był zbyt popularny i zbyt (jak Ci pseudopatrioci
określają) autonomiczny. Kaczyński J. pozazdrościł uwielbienia ludu i władzy, nie
przeszkadza mu już nawet, że prezydent też ma nazwisko na K. i powiedział do Kazika:
"spieprzaj dziadu".
Jeszcze bardziej broi Kaczyński L. za każdym razem wychodząc do mediów z jeszcze większą ilością słomy wystającej z jego butów, z jeszcze większym bełkotem. Czasami ogarniają mnie takie prądy konserwatyzmu... moja babcia Helena, a mądrą kobietą była, mówiła że nie zdam matury, bo niewyraźnie mówię, a ludzie którzy niewyraźnie mówią czy też nie umieją wyrazić polszczyzną tego co chcą wyrazić, matury zdać nie powinni. Miała kobieta rację! Ja zdałem maturę dzięki ułomności systemu edukacji (wtedy Giertych R. nie był jeszcze Ministrem Edukacji), natomiast jak Kaczyński L. mógł z taką kulturą (w szerokim pojęciu) zostać profesorem!?
Strona główna
O mnie: Dziennik,
CV,
Życiorys,
Artykuły, Wywiad,
Rodzina,
Pamiętnik,
Drzeworytnia,
Fundacja,
Skomentuj!,
Komentarze,
Archiwum komentarzy.
Galeria:
Zdjęcia,
Video,
Moja muzyka
(IE).
Internet:
informacje na temat Otwartego Katalogu,
Wikiprojekty,
Moje
Linki,
ODP Profile,
Wikipedia Profile,
eBankowość.