Archiwum moich zapisków od 08.07.2006 do 29.10.2006
Wcześniej - Lipiec 06 - Ustka - Sierpień - Wrzesień - Kraków/Praha - Październik 06  - Dalej...


29.10.2006
Biegam po Internecie moim, tylko moim, drugim świecie. W głośnikach, na które moja mama wydała niegdyś majątek sączy się muzyka. To co leci teraz należy do gatunku "kojarzące się". Chcę udawać silnego i próbuję przesłuchać tyle razy, żeby nie kojarzyło się z tym co się kojarzy. W końcu synapsy mają chyba ograniczoną pojemność i jeśli da się zapomnieć po co istnieje takie coś IL - 1 (interleukina), można zapomnieć też wszystko inne.

Dzisiaj zaczęły się pierwsze rozmowy na temat sylwestra. 2007 rok będzie? Pisałem już, że kiedy czasami ktoś mnie pyta, na którym roku studiów jestem odpowiadam: "na drugim"? Na razie wchodzi w grę powitanie kolejnego roku na południu lub w centrum.

Piękna jesień w tym roku, tak sobie przypominam czy kiedykolwiek była nie piękna. W ogóle chyba używam wielu przymiotników pozytywnie określających piękno wszelkiego rodzaju. W każdym razie kolory roślinek tych większy i tych mniejszych zmuszają do nostalgicznych nastrojów.
Tęsknie do miejsc odwiedzonych w wakacje i naturalnie do ludzi, bo to oni byli nierozerwalną cząstką tych miejsc. Przypadkiem, nieprzypadkiem znalazłem to. Szkoda, że nie dałaś znać spotkalibyśmy się na kawie, gdzieś nad Wełtawą.

Korzystając z tego, że moje kobiety z wyjątkiem Zuzy pojechały nawiedzać groby zrobiłem sobie prywatny koncert. Pierw z Katarzyną Groniec, Markiem Grechutą, a teraz z Tori Amos i Katie Melua. Taki sobotni. Sąsiedzi wybaczą.

Dziś snu godzinę więcej ktoś mądry podarował. Kolorowych snów Grzegorzu.

28.10.2006
Szanowny Panie Profesorze Mirosławie Orzechowski,
Szanowny Panie Wiceministrze Edukacji Narodowej,

Pragnę poinformować Pana o działaniach wywrotowych jakie dzieją się na jednej z uczelni wyższych. W zeszłą środę uczestniczyłem w zajęciach z z. Zajęcia prowadził prof. O. Uczestniczyłem w nich jako jeden ze studentów. Moje zachowanie było oczywiście grą, która miała skompromitować układ rządzący Polską.

Zarówno prowadzący jak i studenci dopuszczali się zachowań niegodnych prawdziwego Wszechpolaka! Wszystko zainicjował prof. O sugerując najpierw związek pomiędzy obecnością kwasu solnego (co już samo w sobie jest wierutną bzdurą, bo przecież wiem po chemii, że kwas solny rozpuszcza ludzkie ciało), a pochodzeniem człowieka od zwierzęcia. Kolejnym zakłamaniem jakie pragnął nam wpoić ten okropny profesor były sugestie, że wyrostek robaczkowy jest jakimś tam narządem szczątkowym i wcale nie służy poczęciu jak mnie uczyli w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej! Najgorsze jednak, że młodzi kandydaci na Wszechpolaków dali się zwieść manipulacjom.

Najgorzej zachowała się koleżanka Ziet. Jest ona od dawna przeze mnie obserwowana, wykazuje zachowania bardzo niebezpieczne dla rozwoju naszej pięknej IV RP. Ona nie ulega, ona wręcz wierzy i zgłębia te wszystkie zakłamane podręczniki do anatomii i fizjologii, później próbuje popisywać się tą wiedzą na zajęciach. Jej zachowanie jest takie ponieważ jej dziadek był w Wermahcie, a matka, córka rodzona tego dziadka, była Żydówką.

Znany ze swoich homoseksualnych obrzydliwych praktyk kolega Ę. (to pedał jest zwykły!) wspierał podczas tych zajęć koleżankę Ziet. Zapewne dlatego, że kol. Ę. ma HIVa i AIDSa razem, a kto wie może nawet miał 5 000 partnerów! Tak plotki głoszą przynajmniej.

Kol. Ox. - masonka jeszcze w łonie matki wykazywała zachowanie najbardziej perfidne. Manipulowała ona całą grupą i podjudzała wiarę w zakłamane teorie tego szatanisty Darwina, że jakoby człowiek miał pochodzić od małpiszona! Sugeruję ją ukarać w jednym z ośrodków jakie przygotowuje Roman.

Gdyby minister wiedział ile ja się bzdur wysłucham na takich zajęciach! Swoim małym aparatem fotograficznym, który dostałem od Antoniego po likwidacji WSI, zrobiłem zdjęcia. Zmieścił mi się on do pediatrycznej końcówki mojego stetoskopu!

Mikrofilm oraz materiały dźwiękowe dostarczę tam gdzie zawsze, zamknięte w mojej małej, pancernej szafie. Tam gdzie zawsze czyli na stacje Włoszczowa Północ, będę tym o 7.34. Dobrze, że Opatrzność i Edgar dali i możemy teraz tam jechać w niecałe półtorej godziny, aby działać na rzecz rozbijania układu i budowania IV RP. Tu jest Polska!

Z wyrazami szacuneczku, agent Kaczucha

Wycieczka do teatru udała się. Pozytywny spektakl. Ja też jestem Szczęściem, tylko trzeba mnie odnaleźć i ... Niedługo kolejna?
Wielka wyprawa szykuje się na Niżyńskiego. Biletów wciąż brak, ale pani w kasie nie była w stanie oprzeć się moim wdziękom i obiecała, że zadzwoni jak tylko będzie coś wiedziała. Trzymam za słowo!

Szkolenie udane choć niespodziewanie bardzo pracowite. Dowiadywaliśmy się jak pomagać. Poznaliśmy nowe techniki pracy z chorymi. Wymienialiśmy się doświadczeniami i rozmawialiśmy o sensie naszej pracy. Poznałem kilkanaście mądrych, młodych ludzi i bardzo mi z tym dobrze. Wreszcie doszło do głębokiej integracji! Na ognisku spaliliśmy szafę Lesiaka, tzn. ja ją spaliłem. Organizatorka o tym nic nie wiedziała. Żeby nie było!
Już dawno nie byłem na tak dobrze zaplanowanym i merytorycznym wyjeździe, gratuluje jeszcze raz Gosiu!

Dzisiaj soma w nienajlepszym stanie, bo wczoraj..
Uwaga 1! Impreza domowa z moimi znajomymi z uczelni!
Uwaga 2! Piliśmy alkohol wysokoprocentowy!
Uwaga 3! Spotkanie bardzo udane, zakończone razem w łożu... szkoda tylko, że nie spaliśmy w jednym wszyscy razem, bo kanapkę moglibyśmy zrobić.

List, od którego zaczął się ten post jest fikcją i proszę o nie odbierać go osobiście. To fikcja i satyra, jeszcze raz podkreślam.

Nowy dział Artykuły! | Bardziej efektowne Menu | Hospicjum to też Życie kampania 2006

Do góry

zdjęcie NY Times Square ze wczoraj15.10.2006
Kolega z New York przesłał mi wczoraj owe zdjęcie... miło:) Ciekawe ile taka reklama kosztowała?!

Codzienne zajęcia na 8.15 są cudowne... Dzisiaj obudziłem się jeszcze przed świtem, wyspany, wypoczęty i gotowy do nauki. Prawie jak robot. Kawa, śmietanka, którą ktoś w domu kupił, nie wiem w jakim celu. W każdym bądź razie całą już wessałem. Wsysam w ten weekend wszystko co tylko można nazwać jedzeniem. Powinienem pracować jako odkurzacz w restauracjach.
Wieczorem odwiedzę teatr studyjny, żeby nie stwarzać pozorów, że interesuje się sztuką, od razu uprzedzam, że idę tam na podryw. Przed podrywem pędzę jeszcze odebrać nowe binokle, koniec z image; man with broken glasses.
W przyszłym weekend mini wyjazd, a raczej szkolenie. Mam nadzieje, że owocne i całkiem przyjemne. Później już będzie chyba tylko patomorfologia; 3 tygodnie skradzione z życia, jak to mawiają.

Niedzielne popołudnie niebywale potrafi umilić konferencja prasowa wyzwolicieli Polski - liderów Samoobrony. Andrzej i jego zboże, tudzież tamdzież słoma z butów wychodząca, wydaje się tak bardzo sympatyczny na tle "ZOMO i łże-elit" Kaczyńskiego J. i jego kota.
Wczorajszą wypowiedź wiceministra edukacji IV RP jedynie słusznej skomentował na szczęście abp. Życiński. Na szczęście, bo takie głupoty trzeba komentować i wykazywać ich nielogiczność. Powiedział arcybiskup: Nikt poważny nie odrzuca teorii ewolucji, a sugestie, że jest ona niezgodna z nauczaniem chrześcijańskim, są krzywdzące dla chrześcijaństwa... więcej

Kochamy Majewskiego Sz. | Nowe: Wywiad z Nowickim, Alternatywa dla eutanazji, Banki Polskie.

14.10.2006
Ja niedługo zaprawdę zasłabnę... Maciej Giertych ze swoimi planami mobbingu przeciw teorii Darwina raczej mnie rozweselił, ale to co przed chwilą przeczytałem powaliło mnie na kolana. Pan Mirosław Orzechowski (niestety Łodzianin, absolwent uczelni wyższej!) stwierdził w dzisiejszym wywiadzie m.in.: Powiedziałem, że teoria ewolucji to kłamstwo. Mam przekonanie, że to pomyłka, którą zalegalizowano jako obowiązującą prawdę. Dla mnie to opowieść o charakterze literackim, mogłaby np. stać się kanwą filmu science fiction. [...] - Właśnie! To (czyli dopuszczenie dyskusji o homoseksualizmie w szkole) jest najbardziej drastyczna postać kłamstwa: że dwóch osobników tej samej płci może założyć związek. To się jednak zdarza, ale nie można tego legalizować, bo to niszczy naszą cywilizację. [...] A gdzie miejsce na tolerancję światopoglądową? (pyta GW)
- O, świat sobie już radził bez tolerancji i poradzi sobie dalej. Nie może być tak, że kilku maniaków będzie decydowało o losach cywilizacji...
Zastanawia mnie w tej chwili co czują profesorowie pana Mirosława. Ja z koleji zastanawiam się czy był sens w uczeniu się teorii budowy atomu czy anatomii prawidłowej. O Chryste, zlituj się nad nami! Nie wzywam w tej chwili imienia Pana Boga nadaremno. W czym teoria Darwina przeszkadza wierze katolickiej? Mnie stety, niestety nikt nigdy tego nie wyłożył. Łysakowski współczuje młodzieży, która za kilka lat dostanie dyplomy, przyłączam się panie Tomaszu.

Pierwsze jesienne powiewy. Brrr... Zimne, mgliste poranki i wieczory. Nie wiem czy z ust wylatuje mi dym papierosowy czy ocieplone powietrze. Najpiękniejszy jest chyba zapach powietrza, które wydaje się bardziej świeże i... kolory, kolory, których nie ma w żadnej innej porze roku. A, i kasztany! Podarowałem kiedyś, (ha, kiedyś) komuś kasztana na pamiątkę. Został pewnie wyrzucony gdzieś w dal, może wyrośnie z niego jakiś kasztanowiec, będzie przypominać z każdą jesienią, miłe chwile.

Do góry

13.10.2006
Wywiad z NowickimWchodzę do pokoju, duszno i bałagan, porozrzucane książki, papiery, długopisy... na szczęści schowana została bielizna i ubrania, Grzegorz siedzi przy komputerze i klika. Nie na czacie, pisze coś na swoją stronę internetową, uśmiech od ucha do ucha... Pytam.
więcej

11.10.2006
Zmarł kolejny ceniony. Marek Grechuta. Pierwsza moja miłość do poezji śpiewanej. Pierwsza i najprawdziwsza... [']

Gdziekolwiek będziesz, cokolwiek się stanie,
Będą miejsca w książkach i miejsca przy stole.
Kasztan kiedy kwitnie lub owoc otwiera
Będą drzewa, ulice, ktoś nagle zawoła.
Ktoś do drzwi zapuka, pamięć przyniesie
Z kwiatem, z godziną, z kolorem.

07.10.2006
Zaczęło się. Za mną pierwsze kolokwium, a raczej formalne zaliczenie. Inni jeszcze na dobrą sprawę nie zaczęli się uczyć. Oh, ta kochana medycyna. Trudno było wracać, bardzo trudno, zwłaszcza w ostatnie dni, które spędziłem bardzo miło poznając i zwiedzając. Sprawdziłem się też jako przewodnik, Łódź się spodobała i mam nadzieję, że nie miał wpływu na tę opinię mój niebywały urok osobisty...

Na tle Europejczyków albo mieszkających w Europie wyszedłem prawdopodobnie na zaściankowego katolika toruńskiego (mało znane określenie w Europie, na szczęście), zwłaszcza w kwestii zażywania środków narkotycznych. Dobrze być takim, jak dobrze było urodzić się wcześniej i nie mieć w szkole kontaktu z narkotykami i nie czuć potrzeby, zażywania tego świństwa. Nie wiem czy posłałbym swoje hipotetyczne dziecko do szkoły w dzisiejszych czasach.
W każdym razie bardzo miło było poznać inny świat, żeby teraz mieć z kim i z czym porównywać jakość swojego życia, ambicji i mieć odwagę, żeby rządzić swoim życiem.

W polityce burzliwie, nawet bardzo. Dlatego też ciekawie. W sumie nie wiem czy jest co komentować, bo który raz z rzędu krytykować mam rządy Kaczyńskich. Dobrze się stało, że układ Morozowski - Sekielski ujawnił w jaki sposób partia, paradoksalnie nazywająca się Prawo i Sprawiedliwość ratuje ojczyznę uprawiając handel stanowiskami. Przecież sposób nie jest ważny! Betonowy elektorat tej partii i tak głęboko wierzy, że żeby dojść do celu trzeba łamać prawo, bo to prawo jest złe, jest wytworem złej III RP, zatem VIPy IV RP mają moralne przyzwolenie na nie przestrzeganie tegoż.

Niedługo wybory samorządowe, jeśli nikt nie skradnie politycznej części mojego serca to najprawdopodobniej unieważnię swój głos. Ciekawi mnie sytuacja w Łodzi. A tu niestety nie ma zbyt dużego wyboru; niepoprawnie zachowujący się biznesmen, były prezydent, którego światopogląd zbliżony jest do światopoglądu Kaczyńskich i były baron SLD, dzięki któremu wygrał Miller... Kolejne lata zastoju?

A na pocieszenie; nowe zdjęcia z wakacji w Pradze.

Google wymyśliło kolejne ciekawostki w swoich laboratoriach; darmowe, trochę zbyt kolorowe jak na mój gust, komponenty dla webmasterów. Są też nowe Google Groups i Google Reader. Takie internetowe miodzio i do tego wszystko za darmo.

W domu, Krakowie, Pradze i nad morzem - jesień. Złote liście spadające na moją mokrą od deszczu głowę. Świeży zapach powietrza. Jesień jest chyba po to, żeby uspokoić się po wakacyjnych uniesieniach... Problem w tym, że z tych radosnych ja nie chcę tonować!

Do góry

20.09.2006
I`ve just come back home. I`m writing in English especially to our Irish, English, American  and Russian friends who we met in Prague. I`ll start from Prague, but in Cracow it was as beautiful as in Czech.Łódką pod mostem Karola Prague, city divided by Veltava and divided also in many cultures by tourism. It is amazing you can meet there people from all over the world, drink with them Czech beer and talk. I didn`t expect it earlier, but now it's obvious. It`s a city of culture; concerts, exhibitions and great monuments, a city of fun and pleasure.
Travel really teaches. Moreover, travel is not just a great education, but most of all it teaches you how little you know when you're very far away as said Pico Iyer.
It was really great time to talk with you, play in Truth Or Dare all the night, drink beer in the Czech pub, dance in the snobbish club, eat Knedliczki and walk around the Old Town!
There were also moments when I understood what the national pride is.
I read an interview with him few days before our arrive to Cracow. Witold Knychalski (the founder of Festival Of Dialogue of Four Cultures in Lodz) died 2 days after the end of Festival. For me it was the first Festival. Thanks people like Knychalski, someday I go to Prague nobody tell me that Poles are intolerant or they killed Jewish or Gypsies during Second World War. Thanks this kind of people we learn how to talk. offsGFN International

W każdym bądź razie wyjazd zaczął się i zakończył Festiwalem. Wernisaż bardzo udany, z wielką przyjemnością uścisnąłem rękę artyście, gratulując. Później koncert Przemyk i mojego ukochanego Raz, Dwa, Trzy. Z początku teksty-przerywniki Nowaka były trudne do zrozumienia, ale później chyba się rozgrzał i było przeuroczo. Dzień przed wyjazdem koncert w malutkiej, wypełnionej po brzegi ludźmi cerkwi prawosławnej. Nie przypuszczałem, że na koncercie muzyki cerkiewnej mogą przechodzić mi ciarki po plecach. Niezłe chłopaki! Niestety w drodze powrotnej na ul. Tragutta zakupiłem piwo Lech, sztuk 1. Niestety otworzyłem je 20 metrów przed Galerią i zapłaciłem... słono, 100 złotych polskich. A nie tak dawno Dorn apelował o zdrowy rozsądek. Dornem nie straszyłem. Próbowałem jedynie się rozpłakać. Nie udało się.

Kraków. Znany, ale wspaniały ze względu na moich przyjaciół i nowych ludzi, których tam poznałem. Imprezy integracyjne zawsze wychodzą na dobre! Zabalowaliśmy pierwszą noc, wpierw w Łubu (polecam!), później w nie do końca kiczowatym Kitsch`u. Trochę szkoda, że nie pozwolono mi tańczyć na barze, ale rozumiem... masa bezwładności. Buahahah. Dzień kolejny to leczenie kaca, mega kaca i przepiękny spacer na Kopiec Kościuszki, a po droższe poszukiwanie grobu Lema, nie znaleźliśmy. Były momenty zabawne, rozrywkowe, ale też wzruszające, kiedy pierwszy raz odwiedziłem Frnciszkańską 3. Ostatnie godziny w Krakowie spędziliśmy jednym z najbardziej klimatnych pubów w jakich w życiu byłem - w Alchemii (polecam!) na Kazmierzu.

Wyjazd zakończył się 2 godzinną wizytą we Wrocławiu, gdzie cieszyliśmy się widokiem naprawdę pięknych Polek i Polaków.

Będzie pamiętnik, a tymczasem zdjęcia.

05.09.2006
Hradczany jesienią - PowiększJedziemy, jedziemy. Jeszcze do końca nie mogę uwierzyć, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nasz wspaniały pomysł doczeka się realizacji. Dzisiaj Łódź Fabryczna i wernisaż, a później Festiwal. W sobotę dawna stolica Polski, Kraków. Będziemy chadzać po Kazimierzu i zaglądać do tych uroczych, żydowskich restauracyjek, ja z pewnością pójdę na pyszne lody na Starym Rynku.
Z rodu Kraka do Pragi. Zwiedzanie mamy już zaplanowane co do minuty, oczywiście ja się o to postarałem, mam nadzieję, że chociaż część z tego uda nam się zobaczyć. Mieszkamy dosłownie kilkadziesiąt metrów od praskiego Starego Miasta, więc wieczory będziemy zapewne spędzać tam, a noce... ponoć trzeba w Czechach uważać, bo prostytucja jest legalna. Już nie mogę się doczekać spróbowania tych knedlików słynnych!

04.09.2006
Jak można było przeczytać w dzisiejszym Metrze, do Polski wkracza organizacja dbająca o poszanowanie osób aseksualnych. Ja do tej grupy z pewnością nie należę, choć mam wrażenie, że znam kilka takich osób. Staram się do niech podchodzić z wielką wyrozumiałością i tolerancją, choć momentami, ze względu na moją obrzydliwą bezpruderyjność, jest trudne. Aż dziwie się, że Wierzejski nie zaproponował jeszcze przymusowego leczenia takich osób, bo przecież każdy musi się rozmnażać!

Polecam dwa blogi: Tomasz Łysakowski, Byłem eSBekiem.

Do góry

03.09.2006
Piotr Metz, którego notabene bardzo lubię i cenię, właściwie jest dla mnie muzycznym autorytetem, nie będzie wstydził się za pierwszy dzień Sopot Festival (brawo za stronę!), bo dzień drugi to zapomnienie wszystkiego niedobrego. Najpierw, zaskakująco piękna fizycznie i bardzo nastrojowa Melua, a później legenda, nawet dla mnie, Elton John. Królowa angielska musi mieć jakieś wtyki u anioła rozdającego brytyjskim artystom talent, bo jak już ktoś z niedalekich wysp zacznie karierę, to zaprzestać jej nie morze. Potężny złoty krzyż na czarnym tle ubioru, w katolickiej Polsce, mała prowokacja, a na dokładkę odważne przesłanie zaraz po spotkaniu z Wałęsą. Zadziwiające, że podczas jego krótkiego przemówienia ludzie klaskali przyznając mu rację.
Spisała się również prowadząca Magda Mołek, której zazwyczaj nie lubię, ale jakoś dzisiaj mi odpowiadała. Brawo TVN! Kiedyś chciałem mieć własną telewizję, miała ona być właśnie tak prężna jak ta stacja. Mojego pomysłu na nowatorski program informacyjny jeszcze nikt nie zrealizował, więc jeśli Kamil Durczok szuka nowych pomysłów na fakty z chęcią mu pomogę;)

02.09.2006
Brawo Donald, brawo! I tak nie będę na Was prawdopodobnie głosować, ale spot super! (strona PO) Miód na moje serce i bardzo precyzyjnie wycelowany w kłamliwą "politykę" Kaczyńskich!

Poziom artystyczny wczorajszego koncertu konkursowego w Sopocie wydawał się być niższy niż poziom Eurowizji. Ciekawe czy Piotrowi Metzowi (takie nazwisko się odmienia?) nie jest trochę wstyd...

01.09.2006
Kochamy nasz dom. Jest piękny, lecz bardzo zaniedbany. Od lat go nie remontowano. Wiele rzeczy wymaga w nim naprawy. Potrzebny mu dobry gospodarz. Remontujemy go. Naprawiamy i czyścimy. Codziennie nasza praca przynosi efekty. W naszym domu będziesz czuł się bezpiecznie. Każdy będzie tu u siebie. Bo to nasz dom, bo to Polska. Prawo i Sprawiedliwość; zmieniamy Polskę na lepsze. (obejrzyj)
Wy też dostajecie nieprzyjemnych drgań ciała swego oglądając kolejny spot wyborczy Prawa i Sprawiedliwości albo kolejne sugestie jak wyglądać będzie obywatel IV RP? Chciałoby się zacytować Miauczyńskiego; ..., kurwa, ja pierdolę! Obiektywnie trzeba im przyznać, że zrobili rewolucje jeśli chodzi o kampanię wyborczą, zaczęło się w wyborach parlamentarnych i już się nie skończy; teraz hipokryzję i zwykłe kłamstwa przedwyborcze będziemy dostawać w bardzo ładnej, wręcz ekskluzywnej oprawie!
Wracając do spotu. Jaka piękna metafora, na szczęście na tyle prosta, aby każdy kto chęć wyraża głosowania na PiS mógł zrozumieć. Co oczywiście dobrze świadczy o działaczach tej partii; dostosowują język swój do umysłu elektoratu swego. Już widzę łzy w oczach mojej babci pod koniec tej plugawie kłamliwej reklamówki, kiedy lektor z dumą mówi Bo to nasz dom, bo to Polska.
Jednym z bardziej rozbrajających fragmentów filmu: najazd kamery na pokój, gdzie cała rodzina sprząta, a w centralnym miejscu na ścianie jest tzw. ołtarzyk. Jakież to subtelne, lektor nie nie mówi o katolickiej, jedynie prawdziwej rodzinie, ale i tak udało im się zrobić ją na jedynie właściwą.
Warto też zauważyć, że przedstawili tzw. związek partnerski, pracuje zarówno samica jak i samiec, a nawet wspaniale uchowane potomstwo. Nie da się ukryć, że taki obrazek piękny jest, jednak jak dla mnie zbyt bardzo przypomina rysunki ze znanego nam dobrze pisma: "Strażnica".
Nasz dom
rysuje się na bardzo tolerancyjny, nawet mimo owej katolickiej wyłączności, lektor chce nam zasugerować, że w owym miejscu i osoba homoseksualna zrozumiałaby, że swoją orientację sobie wymyśliła i Żyd nie byłby tak zachłanny na pieniądze.
PiS samo przyznaje się, że nie ma ochoty współżyć z sąsiadami, więc nie domagajmy się od premiera, by rozmawiał konkretnie i twórczo z Barosso. Premier będzie jedynie chwalił się, że osoby homoseksualne są obecne zarówno w PiS jak i w LPR i że on je zna.
Powstaje kolejna rozbieżność, Kaczyńscy w spocie chcą jedynie dokonywać renowacji domu, któremu na imię III RP, a w rzeczywistości burzą zarówno struktury jak i autorytety naszej ojczyzny.

Do góry

31.08.2006
Do zapalenia w ten weekend lampki na grobie Jacka Kuronia na warszawskich Powązkach zachęcają inicjatorzy akcji solidarności z nieżyjącym działaczem opozycji.
W ten sposób będzie można wyrazić solidarność z "pomawianym" o prowadzenie w latach 80. negocjacji z SB legendarnym opozycjonistą i społecznikiem - poinformował w czwartek PAP jeden z inicjatorów akcji, dyrektor Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. J. Kuronia w Warszawie Piotr Laskowski.
więcej
Niestety tam mnie nie będzie, ale zapalam - [']. Jego grób był jednym z tych, które najbardziej chciałem odwiedzić podczas mojego ostatniego pobytu na warszawskich Powązkach. Zapewne podejście do pewnych spraw (zwłaszcza gospodarczych) poróżniłoby mnie z Panem Jackiem jednak nie zmienia to faktu, że jest to bohater RP jak i mój autorytet. Jest jednym z tych niewielu, którym wierze, że chcieli dla Polski dobrze.


Mija 26 lat od pamiętnego, nie pamiętanego przeze mnie sierpnia `80. Jako młody, niewykształcony człowiek, pytam, jaka jest prawda? Kiedyś zapewne prawda będzie jedna, ale czy do tego czasu nie nabawimy się zbiorowej schizofrenii? Rację ma Rydzyk, bliźniacy, Macierewicz, Kurski J. i Olszewski, Wyszkowski, Gwiazdowie? Ja wciąż chcę wierzyć, że to oni kłamią lub naciągają fakty na swoją korzyść, wizję powstawanie III RP. Może to właśnie pan Rażniewski (zobacz Komentarze), który jak sam pisze walczył o wolność a nie o zepsucie z zachodu ma rację, że tylko Polska wizji Macierewicza i Kaczyńskich (jak wnioskuję z jego ambitnej wypowiedzi) jest jedynie słuszna. Wszystko do około, zwłaszcza co masońskie, żydowskie, czerwone i zielone jest złe. Po co ja szedłem na grób Kuronia, Jana Nowaka Jeziorańskiego, w przyszłości Geremka, Mazowieckiego, Bartoszewskiego?
Nawet jeśli to Macierwicz i co. mają rację to i tak wolę za autorytet Kuronia, bo ten nie pałał złością. A nigdy moim autorytetem nie zostanie, ktoś kto kogokolwiek nienawidzi. Dla mojego pokolenia nie jest najważniejsze zakończenie tej zbiorowej schizofrenii, bo w ogóle nas to nie interesuje. To trochę smutne, jednak chyba naturalne.
Ułatwiam obejrzenie tu dwóch filmów; Plusy dodatnie, plusy ujemne Grzegorza Brauna i Nocna Zmiana Jacka Kurskiego (obejrzyj) po to, żeby więcej ludzi mogło dostrzec techniki manipulacyjne zastosowane w tych paradokumentach. Mnie osobiście rozbraja hipokryzja pana Niesiołowskiego, który podczas owej Nocny Zmiany przyklaskiwał Macierewiczowi, a przed ostatnimi wyborami prezydenckimi nawoływał m.in. mnie do podpisania się pod listą rekomendującą Donalda Tuska, ponoć znanego abortera i aparatczyka (vide Radio Maryja) na urząd Prezydenta RP.


Odnowione linki i sekcja video, zapraszam.

30.08.2006
Obejrzałem In The Cut (2003), dzisiaj Intimacy (2000). Filmoznawcą z pewnością nie jestem, ale chyba ominęła mnie rewolucja seksualna w filmie. Nie widziałem jeszcze nigdy w kinie nie pornograficznym tak odważnych i tak dobrze zrobionych scen erotycznych, zwłaszcza jeśli mowa o pierwszym obrazie. Co jak co, ale nigdy bym nie przypuszczał, że ominie mnie coś związanego z seksem. Wniosek po dzisiejszym filmie: Wszystko jest dla ludzi, ale z seksem trzeba uważać bardziej niż z narkotykami.

ArtPoczątki jesieni jak co roku zapowiadają się w Łodzi bardzo smakowicie;
Wystawa Andrzeja Nowickiego
Festiwal Dialogu Czterech Kultur
Łódź Biennale
Camerimage
Mam nadzieję, że zobaczę choć trochę...


Wciskamy jedną wielką świecę w tort, zapalamy i wchodzimy do klatki próbując powstrzymywać się od śmiechu. Na głowach powinny być czapeczki, ale okazały się bardzo nie trwałe. Na szczęście w ustach pozostały gwizdko-rurki, mające na celu spotęgowanie zaskoczenia. 00:00, zaczynamy pukać i dzwonić do drzwi... więcej

29.08.2006
Wyobraźmy sobie świat, w którym każda osoba ma dostęp do sumy ludzkiej wiedzy. Do tego właśnie dążymy.
Wiedza to potęga, pomóż nam ją uwolnić!

W zeszły czwartek decyzją Zarządu przyjęto
do stowarzyszenia mBank, który jest teraz członkiem wspierającym
Wikimedia Polska.

Nie ma chyba nic lepszego jak wspieranie się wzajemne twoich dwóch ulubionych marek!

Do góry

26.08.2006
Kliknij i powiększJak dumnie jest przeczytać tak miły testimonial dotyczący swojego własnego, jedynego w sowim rodzaju ojca!
Andrzej Nowicki (rocznik 1958) należy do grona artystów średniego pokolenia. Choć urodził się i nadal mieszka w Pabianicach, to jego twórcze koncepcje były i nadal są związane z Łodzią. [...] W jego „Drzeworytni" spotykają się malarze, graficy, muzycy, poeci i filozofowie, dziennikarze, naukowcy, aby rozmawiać: o ideach artystycznych (Strzemińskiego, Kandinskiego, Witkacego), które wywarły znaczący wpływ na kolejne pokolenia artystów, o funkcji barwy w malarstwie, a zwłaszcza w grafice, lub po to, by ubogacić organizowane przez gospodarza galerii wieczory własną muzyką lub poezją. Do „Drzeworytni" zachodzą też studenci, zaciekawieni sąsiedzi i przypadkowi przechodnie.
Andrzej Nowicki jest twórcą o niezwykle barwnej i ciekawej osobowości, jest człowiekiem o wyrazistych, przez co niekiedy wręcz kontrowersyjnych, poglądach, który z godną podziwu konsekwencją kroczy własną drogą, pozostając niejako z dala od przemijających we • współczesnej sztuce mód. Będąc przede wszystkim grafikiem i rysownikiem, potrafi w sposób niezwykle umiejętny wykorzystywać (dla większej przejrzystości i komplementarności przekazu) formy wypowiedzi właściwe artystom uprawiającym happening, performance, fotografię.
[...] „Potrzeba wierności podstawowym, wynikającym z tradycji wartościom estetycznym odróżnia Andrzeja Nowickiego, drzeworytnika z ulicy Piotrkowskiej, od wielu eksperymentatorów; od tradycjonalistów zaś intelektualna aktywność i formalna inwencja." [Tomasz Bocheński]
[...]
Andrzej Nowicki jest artystą, któremu niemal od zawsze towarzyszyło pytanie o sens własnej twórczości (co tworzyć i po co?); nie należy do twórców, którzy zamykają się w czterech ścianach pracowni. Zawsze uważał, że inspiracji i tematów należy szukać wśród ludzi, w otaczającej nas rzeczywistości. „Trzeba próbować zrozumieć swoją historię, historię swojego miasta, swojej ulicy. Tam szukać porządku i oświecenia. Nie mówić ciągle o własnych emocjach. Z pokorą umieścić siebie w jednej z 315 bram." [fragment tekstu A. Nowickiego załączonego do drzeworytu „Bramy Ziemi Obiecanej", 1994].
Twórczości graficznej artysty towarzyszy refleksja sytuująca się gdzieś na pograniczu krytyki, historii i teorii sztuki. „Nowickiego zajmuje wiedza o sztuce, jej związki z religią, filozofią. Bez wiedzy samo tworzenie jest jałowe. Zawsze poszukiwał... Teraz ? Wycina drzewo, drukuje grfiki, pisze, prowokuje, namawia [...]
Teraz wystawy!
Dotychczasowi organizatorzy wystaw indywidualnych twórczości A. Nowickiego skupiali się na prezentacji dwóch lub jednego, najczęściej najnowszego, cyklu prac. Ekspozycja w Muzeum Historii Miasta Łodzi ma mieć charakter retrospektywny. Nie znaczy to, że zostanie pokazany całokształt dorobku artysty. Ze względu na ograniczoną powierzchnię wystawienniczą zostaną wybrane najbardziej reprezentacyjne dla danego cyklu zestawy kilku prac, a w przypadku zwoju -kilku - lub kilkunastometrowego, pokażemy zaledwie jego fragment. Na wystawie zobaczymy także rysunki (głównie kobiece akty, kilka autoportretów). Interesującym dopełnieniem ekspozycji grafiki i rysunku będzie pokaz matryc; będą wśród nich np. klocki sztorcowe i deski (langowe) oraz matryce o powierzchni krzywej, np. kule (z drewna lub plastiku). Wystawie towarzyszyć będzie nowa jednodniówka; już trzecia z kolei gazetka zredagowana przez samego artystę, zastępująca tradycyjny katalog.
Opracowała: Krystyna Knapik z "Drzewo i Ryt" nr 3, 2006 r.
więcej

Do góry

16.08.2006
...Polacy muszą się nauczyć rozmawiać o swojej intymności, oswoić te tematy w publicznej rozmowie. Rozmowy o seksie nie muszą być zerżnięte ze ściany w toalecie. Już nawet Watykan zaczyna nas prześcigać w namyśle na sensownością używania prezerwatyw. Skończmy z tą stęchłą pruderią. Polecam: Polityka Kuby Wojewódzkiego Dostrzegam pewną subtelną zbieżność poglądów Panie Kubo, nawet nie tylko dotyczących pruderii...

15.08.2006
Z cyklu Beautiful Thing

14.08.2006
Zobacz jak było kiedyś. offsGFN w liczbach:
3 lata ma już przeszło moja strona,
5 procent (tylko) używa przeglądarki Opera odwiedzając moją stronę,
24 procent odwiedzających w lipcu 2006 r. jest Łodzi,
30 procent odwiedzających (pomijając Polskę) pochodzi ze Stanów Zjednoczonych,
50 procent, ponad, odwiedzających to nowi goście,
51 podstron ma offsGFN,
70 odwiedzin, średnio, codziennie,
21 897 tyle razy odwiedzony został najpopularniejszy tekst,
22 507 odwiedzin od założenia.
Polecam gorąco dla webmasterów!W ostatnim roku zmieniło się najwięcej, strona staje bardziej autorska, w coraz mniejszym zakresie korzystam z tzw. gotowców, a coraz więcej tworzę sam.
Od dziś istnieje nowy system komentowania: Skomentuj!, Komentarze, Archiwum komentarzy.

Do góry

13.08.2006
SB ścigała nie tylko "wrogów ustroju", ale także przeciwników aborcji. Najnowszy "Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej" opisuje sprawę z lat 70., gdy SB z Łodzi zajęła się sprawą antyaborcyjnych przezroczy, których wykonanie zlecił pracownik kurii biskupiej do walki z dopuszczalną w PRL "aborcją na życzenie".
[...] W "Biuletynie" podkreślono, że ustawa z 1956 r., która w zamyśle propagandowym miała na celu likwidację "podziemia aborcyjnego", doprowadziła w konsekwencji do "żywiołowego, niekontrolowanego wzrostu tego rodzaju zabiegów". W latach 70. liczba sztucznych poronień przekraczała liczbę żywych urodzeń, zwłaszcza w dużych miastach.
Ustawa była jednym z czynników kryzysu demograficznego, co prymas Polski Stefan kard. Wyszyński i biskupi wielokrotnie sygnalizowali władzom. W specjalnym memoriale z 1970 r. Episkopat Polski poddał ostrej krytyce politykę państwa w tej kwestii. Władze PRL zwalczały nie tylko samą krytykę aborcji, lecz także np. propagowanie naturalnych metod regulacji urodzin.

PAP 13-08-2006, ostatnia aktualizacja 13-08-2006 12:38

Biuletyn IPN lipiec 2006

12.08.2006
Obejrzałem, ale z pewnością Kochankowie... zrobili na mnie większe wrażenie. Tu aktorzy również się popisali, przynajmniej tak mi się wydaje. Kolski uprawia nepotyzm? Czasami zaszalał nawet pan stojący za obiektywem. Dobrze, że nie zasnąłem do końca, bo wiele się wtedy wydarzyło. Najbardziej odbiły się we mnie pięknie pokazane sceny erotyczne, pięknie, aż się chce żyć.

11.08.2006

Ja uśmiałem się po pachy... Polecam Google Video.

Do góry

09.08.2006
Wróciłem do domu, z nadzieją, że znajdę tu spokój fizyczny, a przede wszystkim duchowy, bo mi go bardzo brakuje. Wiele, wiele niedobrych rzeczy dzieje się ostatnio w moim sercu. Choroba przewlekła stwierdzona, teraz przyjdzie czas na długie i kosztowne leczenie. Muszę sam zacząć znowu uczyć się układać układankę i kształtować brzegi klocków, żeby jeden do drugiego przylegał, żeby jeszcze więcej się nie rozsypało.

Podróże kształcą, z pewnością. Nawet podróże po Polsce. Wiele mnie i moich przyjaciół spotkało, wiele się o sobie dowiedzieliśmy, ale pozostajemy i pozostaniemy rodziną i to jest jedna z tych rzeczy, której nikt nam nigdy nie odbierze. Jeszcze jakiś czas temu myślałem, że nie przetrwamy, ale teraz znowu wierzę. Będą wzloty i upadki, być może, ale zawsze będzie gdzie i do kogo wracać.

Morze jest przepiękne, jak co roku, przepiękne, bo z przyjaciółmi. Chodziłem po piasku, sypałem nim, bawiłem, pisałem patykiem i rzeźbiłem stopami, a potem czyściła to słona woda. Spacerowałem, oglądałem zachody słońca, przytulony. Kasia niestety wcześniej wyjechała i o wschodzie zarówno jak o miłości na plaży nie było mowy... oczywiście żartuje. Spędzałem wspólne i samotnie wieczory. Napisałem nawet coś na kształt wiersza. Fascynowałem się morzem w nocnych ciemnościach i biegałem za przypływem i odpływem wody. Oddałem się tnącemu deszczu podczas sztormu i żądzy na wydmach. Piszczałem z małymi bachorami, które później oblały mnie piwem. Pisaliśmy pamiętnik. Ach... będzie z pewnością co wspominać.

Podróże edukują, zwłaszcza jeśli spotyka się z ludźmi, zarówno przyjaciółmi jak i osobami obcymi. Każda nowa informacja to wartość i trzeba z niej umiejętnie skorzystać...

Zdjęcia znad morza
Pamiętnik - wakacje 2005
Pamiętnik - wakacje 2006


W ostatni dzień stwierdziłem, że trzeba wrócić do rzeczywistości i kupiłem Gazetę na plaży... Powroty bywają smutne.

PiS: Geje i ''zoofiliści'' to ''syfilizacja''?
Krzysztof Katka

Lesby, geje, zoofiliści, kto pojutrze? To syfilizacja" - taki transparent zawiesili działacze PiS na swoim biurze w Kościerzynie. - Forma za ostra, ale kto sieje wiatr, zbiera burzę. To odpowiedź na gejowskie parady - twierdzi Tadeusz Cymański, pomorski szef PiS.Transparent zastąpił na elewacji biura Prawa i Sprawiedliwości zwykłe partyjne reklamy. Atak na homoseksualistów politycy z Kościerzyny wzmacniają odwołaniem do Jana Pawła II: "Dziś lesby-geje, jutro zoofiliści, kto pojutrze? Czy tak ma wyglądać wolność i demokracja? To jest SYFILIZACJA!!! Najznamienitszy z rodu Polaków przygląda się z Domu Pana. Dokąd zmierzasz Narodzie Polski".

Autor - Waldemar Bonkowski, szef partii w powiecie kościerskim i członek krajowej Rady Politycznej PiS - jest dumny ze swojego dzieła: - Zareagowałem w ten sposób na paradę gejów - mówi. - Homoseksualiści to ludzie chorzy, prywatnie niech sobie robią, co chcą, ale nie powinni publicznie pokazywać swoich skłonności. Ich zachowanie na pewno nie spodobałoby się naszemu papieżowi.

Bonkowski - rolnik z zawodowym wykształceniem - osobiście wyklejał litery na czystym odwrocie partyjnego baneru. Podczas tej roboty popełnił błąd - myślał "zoofile", a wyszło "zoofiliści". - Ale wyraz "syfilizacja" jest taki, jak zamierzałem. To taka nowa gejowska cywilizacja. Kolegom z partii bardzo się spodobało to określenie - przekonuje.

Wczoraj "Gazeta" opisała przypadek bielskiego działacza PiS, który porównał homoseksualistów do zwierząt. Poseł Tadeusz Cymański zapowiedział, że polityk odpowie przed rzecznikiem dyscypliny partyjnej. Sprawą transparentu z Kościerzyny nie zajmie się nikt - w tamtejszej siedzibie partii mieści się filia biura poselskiego Cymańskiego, a Bonkowski jest członkiem komisji sprawdzającej, czy kandydaci PiS na posłów oraz radnych mają odpowiednio wysokie morale.

Cymański: - Zgadzam się z kolegami z Kościerzyny, że należy zatrzymać ekspansję homoseksualizmu. Nie podoba mi się natomiast mocny język, bo słowo "syfilizacja" jest chyba trochę przesadzone. Warto jednak dodać, że ten kto sieje wiatr, zbiera później burzę. Gdyby nie duża aktywność środowisk gejowskich, to nie byłoby takich transparentów.

Niedawno "syfilizacja" zniknęła z budynku, a Bonkowski uważa, że odpowiedzialni są za to homoseksualiści: - Transparent ukradli w nocy nieznani sprawcy - mówi. - Podejrzewam, że stoją za tym jakieś przyjezdne środowiska gejowskie, bo w Kościerzynie takich nie mamy.

[...]


Gazeta Wyborcza (Trójmiasto) 07.08.2006

Bez komentarza.

Do góry

20.07.2006
Jadę, już jadę. Wakacje je je je. Zaraz pakuję plecak mój dawny, jeszcze jak ojciec w daleki kraj jeździł, mój minimalizm nie pozwala mi kupić ładniejszego, poczekam jeszcze 10 lat jak zacznę zarabiać... Najpierw jadę do Łodzi, zakupy, upijemy się z nowym członkiem grononetu i Kaliska Łódź wita. Ostatnio otworzyli taki nie szeroki balkonik na drugim piętrze. Nie wiem co zrobiłbym bez tego klubu w Łodzi. A w niedzielę jadę nad jezioro Budzisławskie, niedaleko Powidzkiego. Chyba pobyt tam będzie bardzo podobny do tych Przybrodzińskich, patrz: 24 godzinna impreza (hepar trzym się mocno, bo po jedziemy sobie giegietepety zbadać), tylko szkoda, że nie będzie z nami (a może będzie?) pewnego psora. Pamiętam jak ten śpiewając parafrazę Młynarskiego

Jesteśmy na wczasach w tych powidzkich lasach,
w propieniach słonecznych opalamy się.
Orkiestra przygryfa sykocznego begina,
to nie twoja fina, sze podryfam cię...

oburzył się, że nie wiem kto tę pieśń śpiewa... Eh... to były czasy młodości! Po jeziornym wypoczynku wracam na jeden dzionek do Łodzi Fabrycznej, żeby już 1 sierpnia wybyć do Ustki, w której jeszcze nie byłem i mam nadzieje, że spodoba mi się tam conajmniej tak bardzo jak w Darłówku.

18.07.2006
Wakacje w pełni, zdaje się. Tylko denerwuje mnie, że nie mogę zmusić się do robienia czegoś twórczego. W sumie odmóżdżać też się trzeba czasami.

Od lewej: Ja, Bojo, Biela machamy do kamery internetowej:)
Tutaj jadę na początku sierpnia, będę Wam machać do tej kamerki;-) Ale najpierw jeziorko, bardzo blisko znanego mi dobrze z czasów młodości - Powidza.

P.S.: Dzisiaj wyczytałem na Wyborczym portalu, że geje zrobili sondę "Który członek Młodzieży Wszechpolskiej jest najbardziej seksowny"... wygrał Bosak... <rotfl>

17.07.2006
Lubię być komplementowany, nie ukrywam. To jeden z piękniejszych listów jakie kiedykolwiek dostałem; od mojej przełożonej (oczywiście list opublikowany za zgodą autorki, otrzymany 25.06.06):

Jestem w pracy, w ośrodku dla schizofreników, na dyżurze. Czekam aż
ktoś będzie mnie... potrzebował, i nie chce być sam w tak piękną
niedzielę. A tu nic, nikogo, nigdzie... a to śpiochy przecież
są, eee, nie to nie, piszę więc Sobie do Ciebie! Dlaczego? Bo lubię, bo
chcę, bo musze, bo byłam na Twojej stronie. I dowiedziałem się, nie
pierwszy raz, czegoś "nowickiego" o Tobie. i przepatrzyłam zdjęciową
galerię z gwiazdorem w roli głównej, i nie wiedziałam, że tak
cudownie, z wielu a nie z jednej strony można pokazać księżyce
człowieka! Kto robił Ci te majowe zdjęcia? przepełnione
opowiadaniem, relaksem, radością, miłością i życiem... Ktoś piękny
chyba? Hm, i przeczytałam wiersze, szczególnie jeden bardziej i
jeszcze o nim MI SIĘ myśli, nie lubiłam Szymborskiej, hm, a czytałam
wiersz z zachwytem ten, teraz.
[...] Hej! Napiszę jeszcze kiedyś do Ciebie, może chyba na
pewno.:)
ML
 

Margot, Margot,
gdybyś nie miała Mistrza u boku swego ja bym próbował nim być, czasem sobie tak myślę;)

Właśnie przed chwilą wróciłem z pięknego, niemieckiego Wrocławia i okolic, gdzie miałem randkę, a nienasycony byłem przerażająco. Też tęsknie za morzem, górami i człowiekiem, ludźmi. Czasami ta tęsknota, nostalgia bardzo miłe wydają się być.

Ostatnio napisałem pięknej osobie; "W dzień będę czekał na znak życia od Ciebie, jak co dzień, w między czasie się uczył i żył, choć życie bez Ciebie przy mnie to tylko czas oczekiwania na spotkanie z Tobą." Aż za "ładnie" mi wyszło i posądzam siebie, że splagiatowałem jakiegoś poetę...

W poniedziałek pojawię się w Fundacji i w czwartek też, bo chcę Cię ujrzeć. Mam nadzieję, że znajdę mnóstwo zajęć, bo chciałbym wolny czas aktywnie spędzić. Ostatnio byłem w Fundacji i dotarło do mnie po długiej nieobecności tam, jak bardzo uwielbiam z Wami i z Kujawami być.

Dziękuję za piękny list.

GN

Piszcie listy!

15.07.2006
Widziałem wczoraj przepiękny, polski film i chyba zostanie przeze mnie zaliczony do tych, które oglądam kilka razy.
Opowieść o miłości i śmierci, o barwach tych zjawisk. A barw dostrzegam chyba coraz więcej i czasem kłóci mi się to z moją czarno-białą wizją świata.
Takiego nastroju i zdjęć (Marcin Koszałka) nie odczuwałem tak głęboko już dawno. Do tego zwraca uwagę bardzo dobra obsada, zwłaszcza ujmująca swym pięknem i talentem aktorskim Karolina Gruszka.
Miło się w sercu dzieje jeśli można wierzyć w polskie kino! Polecam.

08.07.2006
No i stało się. Premier Marcinkiewicz był zbyt popularny i zbyt (jak Ci pseudopatrioci określają) autonomiczny. Kaczyński J. pozazdrościł uwielbienia ludu i władzy, nie przeszkadza mu już nawet, że prezydent też ma nazwisko na K. i powiedział do Kazika: "spieprzaj dziadu".

Jeszcze bardziej broi Kaczyński L. za każdym razem wychodząc do mediów z jeszcze większą ilością słomy wystającej z jego butów, z jeszcze większym bełkotem. Czasami ogarniają mnie takie prądy konserwatyzmu... moja babcia Helena, a mądrą kobietą była, mówiła że nie zdam matury, bo niewyraźnie mówię, a ludzie którzy niewyraźnie mówią czy też nie umieją wyrazić polszczyzną tego co chcą wyrazić, matury zdać nie powinni. Miała kobieta rację! Ja zdałem maturę dzięki ułomności systemu edukacji (wtedy Giertych R. nie był jeszcze Ministrem Edukacji), natomiast jak Kaczyński L. mógł z taką kulturą (w szerokim pojęciu) zostać profesorem!?

Do góry


Strona główna
O mnie:
Dziennik, CV, Życiorys, Artykuły, Wywiad, Rodzina, Pamiętnik, Drzeworytnia, Fundacja, Skomentuj!, Komentarze, Archiwum komentarzy.

Galeria: Zdjęcia, Video, Moja muzyka (IE).
Internet: informacje na temat Otwartego Katalogu, Wikiprojekty, Moje Linki, ODP Profile, Wikipedia Profile, eBankowość.