Zabić te pedały

Może zacznę od tego dlaczego to piszę. Piszę bo czasami czytam, wbrew pozorom, ja naprawdę czytam a ostatni każdy z nas może coraz częściej zobaczyć przed swoimi oczętami słowa gej i les.
Pytają nas na ulicy czy jesteśmy za czy przeciw, czy popieramy czy nie popieramy, ale co? Poniżej przytaczam artykuł, na który ostatnio natrafiłem przeglądając zdjęcia w Neewsweek`u. Artykuł i pan Antoni, który to napisał chyba się internatom nie spodobał sądząc po wypowiedziach na forum Newsweeka.

SLD przygotowuje projekt uchwały zezwalającej na małżeństwa homoseksualne. Opozycja i Kościół protestują. Kościół twierdzi, że to sprzeczne z naturą. Opozycja, że skoro SLD nie wychodzi rządzenie, że skoro nie ma chleba, to chcą nam zafundować igrzyska. A mnie się wydaje, że bez względu na to, jakie są powody tych kroków ze strony Sojuszu, problem nie leży w igrzyskach. Problem, najogólniej rzecz ujmując, dotyczy zrównania praw obywateli naszego kraju. Wszystkich obywateli.
Wychowano mnie w sposób niedzisiejszy. Nigdy mnie nie interesowało, kto z kim śpi. Z żoną czy koleżanką z pracy. Z kobietą czy mężczyzną. To, mówiąc najkrócej, sprawa śpiącego, a nie moja.
Zawsze dziwiły mnie sensacje w rodzaju: "on zdradza żonę". Zdradza, to zdradza. Widocznie ma ku temu powody. Nigdy nie jest tak, że winna zdrady jest tylko jedna strona. Podobnie nie potrafię ekscytować się tym, że "on sypia z facetami". No to sypia. Widocznie - jak mówi lud - ten typ tak ma. Z pełnym zrozumieniem potępiłem tylko jedną aferę obyczajową, a mianowicie głośny przed laty romans Billa Clintona z Moniką Lewinsky. Podzielałem oburzenie Amerykanów, bo istotnie nie może być tak, by prezydent USA nie wiedział, do czego służą cygara.
Tak zwanemu normalnemu człowiekowi homoseksualizm kojarzy się z czymś niestosownym i nieestetycznym. A przecież nie zawsze tak było. Bywały w dziejach okresy, kiedy homoseksualizm był co najmniej akceptowany. Na przykład w starożytnej Grecji. Pisze o tym Jan Niżnikiewicz w zajmującej książce "Tajemnice starodawnej medycyny i magii": "Szczególną formę związków uczuciowych, która między VI a IV wiekiem p.n.e. osiągnęła w Grecji niebywały rozkwit, stanowiła miłość do chłopców. Uznano ją za najwyższą formę dla uczuć mężczyzny i wielokrotnie przedkładano nad więzi emocjonalno-erotyczne z kobietami. Co ważniejsze, obie formy kontaktów seksualnych znajdowały mocne oparcie w normach społecznych i toczyły się w atmosferze publicznej aprobaty. Miłość do młodzieńców dotyczyła erastesa, będącego odpowiednikiem miłośnika, czyli mężczyzny starszego, który pełnił funkcję przewodnika duchowego względem eromenosa, czyli chłopca w wieku 12-18 lat, odgrywającego rolę kochanka, oblubieńca, do chwili uzyskania pozycji społecznej pełnoletniego efeba".
Homoseksualizm w sposób mniej lub bardziej skryty towarzyszy naszej historii nieprzerwanie. Bywały okresy, kiedy był poważnym problemem także w Watykanie.
Dziś homoseksualizm ma dwa skrajne oblicza. Po pierwsze, jest zastępczą formą aktywności seksualnej w więzieniach, w wojsku, w zakonach. Z drugiej strony, istnieje homoseksualizm histeryczny. I ten w krajach rozwiniętej tolerancji i swobody obyczajowej staje się często czymś w rodzaju sztandaru. Sztandaru, którym wymachują pewne grupy homoseksualistów, nieróżniące się od wściekłych feministek. Próbują nam wmówić, że stosunek do homoseksualizmu jest wyznacznikiem naszego człowieczeństwa. A to już demagogia.
Ale między tymi skrajnościami jest także miejsce dla bardzo głębokich ludzkich uczuć.
W społeczeństwach tradycyjnych homoseksualizm wzbudza negatywne emocje. Nazywany jest zboczeniem, chorobą, dewiacją. Jego przeciwnicy argumentują, że jest dekadenckim wymysłem ludzi i w świecie zwierzęcym nie występuje. Tymczasem profesor Anne Fausto-Sterling z wydziału biologii i medycyny w Brown University (Providence, USA) pisze: "Znany etnolog Frank Beach opisał niezliczone przypadki kopulacji z udziałem dwóch samców lub samic. U ssaków zachowania takie obserwować można u co najmniej 13 gatunków, należących do pięciu odrębnych rzędów. Niekiedy homoseksualne stosunki zwierząt spełniają ważne funkcje społeczne, nie mające związku z reprodukcją. (...) Co więcej: zdarza się, że związki homoseksualne wśród zwierząt wiążą się z rozmnażaniem. W USA żyje populacja jaszczurek, złożona wyłącznie z samic. Rozmnażają się dzieworódczo (partenogenetycznie) (...). Biolog David Crews zauważył, że samice kopulują ze sobą. (...) Te homoseksualne zachowania wzmacniają sukces reprodukcyjny samic, zwiększając liczbę jaj w miocie". Nie mówiąc już o tym, że homoseksualizm, czy może biseksualizm, dość często występuje także wśród ssaków - na przykład lwów.
Ostateczne rozwiązanie problemu homoseksualizmu proponowały państwa totalitarne. Zarówno III Rzesza, jak i ZSRR. Władze tych państw wychodziły z założenia, że należy go zlikwidować w zarodku. Czyli trzeba zabić "pedałów" - że posłużę się określeniem nieocenionej posłanki Błochowiak. Była to koncepcja dość radykalna, lecz w dłuższej perspektywie mogła się okazać skuteczna. Jednak państwa te nie istniały wystarczająco długo, by dowieść słuszności tej teorii.
Jestem głęboko przywiązany do tego, że demokracja polega między innymi na wolności poglądów i ich głoszenia. Dotyczy to także przeciwników homoseksualizmu. Ale jeszcze głębiej przywiązany jestem do idei, że swego przeciwnika i jego poglądy należy szanować. Że do ludzi należy odnosić się z miłością.
W roku 1936 podczas wojny domowej w Hiszpanii został zamordowany wielki poeta Federico García Lorca. Legenda - a może nie tylko legenda? - głosi, iż poeta został złapany przez broniących tradycji i katolicyzmu żołnierzy generała Franco. Kiedy ci zorientowali się, z kim mają do czynienia, uradowali się strasznie. Stwierdzili, że skoro tak lubi, kiedy mu się coś wkłada do odbytnicy, postarają się, by umierał w rozkoszy. Oficer wepchnął mu w odbytnicę rewolwer i wystrzelił. O to chodzi?

Antoni Pawlak jest redaktorem naczelnym portalu literatura.net.pl Artykuł pochodzi ze strony Newsweek.pl

A czy spodobał się mnie? W każdym bądź razie zwrócił na mnie uwagę tytuł, barwo za tytuł, tylko że ja bym jeszcze napisał "Zabić te pedały" ponieważ ludzie, którzy krzyczą albo raczej chcą krzyknąć "Zabić tych pedałów" mają zbyt niskie IQ by docenić polszczyznę!

Wydaje mi się, że gdyby "te zdewociałe babcie" jak i "te antyklerykalne cioty" używały argumentów nieco mniej emocjonalnych, mniej podszytych środowiskiem więcej zawsze by wynikało z dyskusji typu: "Czy homoseksualista ma prawo wziąć ślub?". Po co geje myślą, że Kościół z nimi walczy? Zamieszczanie reklamy "Faktu i mitów" na portalu Gejowo.pl nie przyniesie mniejszościom seksualnym większej wolności! To jest zbędne panowie i panie.

No właśnie? O co chodzi w tej dyskusji? Dlaczego pary homoseksualne nie mogą dziedziczyć po sobie majątku czy nawzajem decydować o swoim zdrowiu? Nie rozumiem, [bo jest to dla mnie oczywiste, że taka ustawa jak z resztą sto innych powinna wejść w życie] ale nie chce żyć w kraju, w którym nie ma prawa, które by to regulowało. Myślę, że problem polega na tym, że środowiska nie chcące legalizacji związków homoseksualnych nazywają związki małżeństwami i wtedy wszystko się zaczyna!
Czy w ogóle może istnieć cos takiego jak homoseksualne małżeństwo? Jeśli tak to należało by chyba wymyślić  nowe słowo, które by to pięknie określało! Mał i żeństwo... może mał i mał?
A adopcja dzieci przez pary homoseksualne? Nie wiem. Na pewno nie w społeczeństwie polskim w wydaniu 2003, może za kilka pokoleń dzieci takich a nie innych rodziców nie będą napiętnowane! Jedno jest pewne, 2 facetów albo 2 panienki czasami mogą być lepszymi rodzicami niż Ci, którzy zabijają swoje dzieci a później wsadzają je do beczek!

Czy gej może być stuprocentowym mężczyzną? Mam kilku kolegów i większość z nich chyba jest orientacji heteroseksualnej, pisze chyba ponieważ czasami ich zagrania są gorsze od zachowania "przegiętych ciotek". Jeżeli patrzymy na to tak to fakt, gej może być dużo bardziej męski od heteryka! Natomiast z czysto biologicznego punktu widzenia, chłopcy jak na razie nie rodzą dzieci, a jak wszyscy wiem facet jest po to, żeby zapłodnić jajeczko kobiety!

Chyba każdy z nas jest trochę homo i hetero, chyba każdy z nas zwraca uwagę na osobę płci tej samej, tylko niektórzy bardzo boją się do tego przyznać i tak się rodzi homofobia! Rozmawiałem niedawno ze swoim kumplem na ten temat, nie użyję słowa przyjaciel bo było by to tu nieco dwuznaczne, zatem...  on twierdzi, że nienawidzi gejów itp.. Na pierwszy rzut oka pierwotny homofob. Starałem się mu wytłumaczyć, że on nie nienawidzi tylko tego się boi? ale mi niestety nie wyszło. Lubię prowokować i sprowokowałem! Zapytałem co by zrobił gdybym ja albo inny jego kumpel zrobiłby mu mały comming out.. Powiedział, że wtedy znalibyśmy się nadal, ale już byśmy się nie kumplowali... Fajny kumpel, nie..? Co go obchodzi, czy ktoś sypia z facetami, dziewczynami czy z gumowymi lalkami?

No właśnie. Rozwala mnie jak jakiś laluś wychodzi na scenę i krzyczy: jestem gejem i jestem z tego dumny! No i co z tego?!

No nic to tylko takie moje refleksje odnośnie gej i les...

Myślę, że powinniśmy szanować drugiego człowieka i nie patrzeć na to z kim sypia jeśli tylko nie wyrządza tej drugiej osobie krzywdy! Ale na pewno nie wkładać komuś lufy do odbytnicy!

21.11.2003 r.

Strona główna
O mnie: Dziennik, CV, Życiorys, Artykuły, Wywiad, Rodzina, Pamiętnik, Drzeworytnia, Fundacja, Skomentuj!, Komentarze, Archiwum komentarzy.