Aborcja Nowickiego

Wysiliłem się i niedawno zajrzałem do słownika, czasami warto przeczytać suchą notkę:
pot. aborcja: med. Sztuczne zakończenie ciąży w okresie, gdy płód jest niezdolny do życia poza macicą, tj. podczas pierwszego i części drugiego trymestru ciąży;
najczęściej stosowaną metodą przerywania ciąży jest rozszerzenie kanału szyjki macicy i usunięcie płodu przez wyłyżeczkowanie jamy macicy; przerwania ciąży można również dokonać przez aspirację za pomocą aspiratora; w ciążach bardziej zaawansowanych przez prowokację porodu (do wzniecenia skurczów macicy stosuje się oksytocynę oraz prostaglandyny), zabieg jest stosowany jedynie w wyjątkowych przypadkach. Do ostatnio wprowadzonych należą środki farmakologiczne określane jako „antykoncepcja po stosunku płciowym”, blokujące rozwój zarodka w najwcześniejszej fazie; mogą one być stosowane jedynie doraźnie, ze względu na silnie szkodliwe działanie uboczne.
[...]
W Polsce 1956–93 obowiązywał w odniesieniu do pierwszych 12 tyg. ciąży faktycznie model zabiegów na żądanie (ich roczną liczbę szacowano w latach 70. i 80. na 250–800 tys.)
W Wielkiej Brytanii przerwanie ciąży może nastąpić nawet w 24 tygodniu życia!
Źródło: Złota Encyklopedia PWN 2003r.

Może zacznę od tego, że jestem katolikiem, ale nie zdewociałym katolikiem. Zacznę od tego, bo z dewotkami zawsze kojarzą mi się wiece, na których krzyczy się „śmierć ginekologom-zabójcom!”. Sądzę, że tu akurat religia nie gra roli, równie dobrze mógłbym być ateistą czy człowiekiem popierającym „feministki” i myślałbym tak samo, jestem o tym głęboko przekonany.

Chciałbym również nie rozważać nad tym czy płód ludzki, coś, co się rozwija w „brzuszku” kobiety jest rzeczą, stworkiem, płodem czy człowiekiem. Nie chcę się wgłębiać czy aborcja jest zabiegiem kosmetycznym czy też operacją...

Jedno wiem. Gdyby moja matka dokonała aborcji nie dałaby mi szansy zaczerpnąć powietrza, zsiekać się w majtki jak miałem roczek, raczkować, oglądać Kubusia Puchatka, zakochać się, kochać się, dostać się na studia... Ktokolwiek postanawia dokonać aborcji zabiera ze świata co najmniej jedno życie, jednego człowieka i szczęście i nieszczęście jakie ten człowiek mógłby zaznać na niebieskiej planecie! Uważam, że żaden człowiek nie ma prawa decydować o istnieniu albo nie istnieniu drugiego człowieka! Nikt nam na szczęście takiego prawa nie dał!

Nie chcę, nie chciałbym, żeby moi rodzice mieli prawo decydować, że ja mam się urodzić albo się mam nie urodzić. Ja jako,  potencjalny ojciec uważam, że od momentu kiedy ten malutki plemniczek połączy się z tym malutkim jajeczkiem, po kilku dniach zacznie się już rozwijać coś tam, bo nie wiem jeszcze jak to się nazywa, nie mam prawa do decydowania o istnieniu albo unicestwieniu przyszłego człowieka! Tylko jeszcze pytanie czy zabieramy to życie po połączeniu gamet czy może po zagnieżdżeniu zarodka?
Tym bardziej, jeżeli kobieta i mężczyzna są na tyle nieodpowiedzialni, że nie potrafią się odpowiednio zabezpieczyć, a później ona musi tę ciążę usunąć no bo kariera no bo nie ma pieniędzy... Jak tak nieodpowiedzialni ludzie mają mieć prawo do aborcji??? Co prawda można równie dobrze zapytać czy mają mieć prawo do wychowywania dziecka? Tak, bo czy tego chcemy czy nie są jego biologicznymi rodzicami.
Argumenty typu: „Bo ja nie miałam na tabletki” są tak absurdalne... To po prostu trzeba było się nie... Wstrzemięźliwość jest najlepszym środkiem antykoncepcyjnym czy nam się to podoba czy nie! ;-)

Dla mnie decyzja o poczęciu dziecka jest chyba najtrudniejszą i najważniejszą decyzją życia! Każdy rodzic musi liczyć się z tym, że jego dziecko może urodzić się bez ręki albo ograniczone umysłowo. Każda matka musi pogodzić się z tym, że ciąża może zmarnować jej własne zdrowie. To są smutne konsekwencje, ale niestety mało, kto się chce z nimi liczyć. A później przestraszeni ludzie zachwują się jak by byli w supermarkecie; to dziecko ma rączkę a to nie ma, to weźmiemy to z rączką a tamto drugie wyskrobiemy... Nie zgadzam się z takim podejściem do sprawy.

Pani Jaruga-Nowacka i cała reszta „feministek” od siedmiu boleści domagają się legalnej aborcji... Szlag mnie trafia jak słyszę ich żądania! Ale niestety takie są konsekwencje demokracji! Może feministki zaczęłyby trochę bardziej interesować się profilaktyką, antykoncepcją? Jedna z niewielu stron o antykoncepcji to http://www.wpadka.pl, która sprowadza zajście w ciąże i poważną dla organizmu kobiety antykoncepcję po zapłodnieniową do „wpadki na imprezkę”. Próbowałem znaleźć kontakt z właścicielem tej kretyńskiej strony, ale niestety chyba zdawał sobie sprawę z idiotyzmu, jaki stworzył i nie podał swojego imienia i nazwiska. Chyba jestem dość uważnym obserwatorem tego, co się w polskim społeczeństwie dzieje i uważam, że jeżeli byłaby prowadzona jakkolwiek edukacja profilaktyczna zauważyłyby to moje oczka! Świadomość nastolatków jest czasami, dzięki chyba stronom takim jak ta w/w, tak strasznie mała, że z autopsji znam przypadki regularnego zażywania środka antykoncepcyjnego po stosunku a nie przed. Chodzi mi oczywiście o słynny wśród moich znajomych Postinor. Niektóre dziewczyny naprawdę nie zdają sobie sprawy, że dawka hormonów, jakie otrzymują połykając taki środek może spowodować, że zwiększy się ryzyko urodzenia dziecka niepełnosprawnego albo w ogóle nie urodzenia dziecka.
Chyba lepiej by było gdyby te kobitki, które uważają się za feministki, ale tak naprawdę to albo nimi nie są albo wypełniają swoją rolę nie najlepiej, zaczęły walczyć z mentalnością Polaków, a nie hop siup - wprowadzamy legalną aborcję!
W jednym się zgadzam z polskimi „feministkami”. Nie można mówić, że jeżeli aborcja jest nielegalna to nie istnieje, bo istnieje i czasami aborcja w podziemiu prowadzi do prawdziwej tragedii. Ale może warto też walczyć by w podziemiu nie było aborcji? Może należy też walczyć o to, żeby zmienić psychikę kobiet, które chcą usuwać płody?

Istnieje też jeszcze jeden ważny problem aborcji – zgwałcone kobiety. Gwałt jest dla człowieka koszmarem, niektórzy nie umieją się od tego uwolnić do końca życia. Jeszcze większą tragedią może się okazać zajście w ciąże po gwałcie. Tu nawet nie mam się chyba, co rozwodzić, bo nie jestem kobietą, ale... Może warto byłoby spróbować zastosować intensywną opiekę psychologiczną nad zgwałconymi, a nie z góry „zachęcać” legalną aborcją. Każda kobieta ma instynkt macierzyński i chciałbym wierzyć, że jeżeli zgwałcona kobieta przeżyje okres ciąży istnieje, chociaż cień szansy na to, że dziecko będzie w przyszłości kochane jak żadne inne. Może...

Oczywiście aborcja przypadku zagrożenia życia kobiety wydaje się być kwestią bezsprzeczną.

Kilkanaście tygodni temu widziałem płód ludzki. Pływał w formalinie. Niestety nie wiem ile miał tygodni, ale miał rączki, nóżki i może była a może nie był, ale wyglądał jak zwykły człowiek i byłoby mi trudno przeprowadzić aborcję będąc lekarzem.

23.01.2004 r.

Strona główna
O mnie: Dziennik, CV, Życiorys, Artykuły, Wywiad, Rodzina, Pamiętnik, Drzeworytnia, Fundacja, Skomentuj!, Komentarze, Archiwum komentarzy.